piątek, 27 styczeń 2012 03:39

Na pogrzebie przyjaciela Antoniego Gaja

Napisał

(Wrocław, 14 I 2012, cmentarz Grabiszyński we Wrocławiu)

Antosiu! Nasz drogi i serdeczny jaworzniacki Przyjacielu!

My, twoi współtowarzysze niełatwego wspólnego losu, razem ze stojącymi ze sztandarami naszymi przyjaciółmi z wrocławskich stowarzyszeń kombatanckich oraz z twoimi córkami, piątką wnuków i zięciem, jak również pozostałymi członkami twojej rodziny, przyjaciółmi, sąsiadami i kolegami z różnych lat twojej życiowej ścieżki, z wszystkimi osobami obecnymi dzisiaj i tutaj, pochylamy głowę z najgłębszym szacunkiem nad twoją trumną i nad piękną pamięcią o tobie.

 

Byłeś, jesteś i pozostaniesz w naszych wdzięcznych wspomnieniach do schyłku naszych dni jako człowiek dzielny, szlachetny, mądry i pełen sympatycznego, nietuzinkowego poczucia humoru. Ale przede wszystkim dlatego, że zawsze zachowałeś wierność ludzkim, polskim i patriotycznym, niezniszczalnym wartościom. Należysz przecież wciąż jeszcze, i twoja śmierć tego nie zmieni, do byłego młodzieżowego pokolenia, które w dzieciństwie niemal na rękach przenieśli rodzice ku życiu przez okrucieństwa II wojny światowej. I kiedy dorastałeś, sądziłeś, podobnie jak całe nasze środowisko jaworzniackie, że z pożogi brutalnej rzeczywistości hitlerowskiej i stalinowskiej wyłoni się wypraszana w naszych chłopięcych pacierzach i w wyśpiewywanych w gronie rodzinnym razem z rodzicami, siostrami i braćmi piosenkach ułańskich wolna, suwerenna i sprawiedliwa Rzeczpospolita Polska.

Tak się jednak nie stało. Oto stwierdzałeś wspólnie z nami, twoimi towarzyszami z jaworzniackiej mordęgi, że po 1945 r. bolszewickie hordy polskiego totalitaryzmu mordują, maltretują i wysyłają do radzieckich łagrów ubóstwiane przez nas osoby z pokolenia dziadków i ojców, bohaterów podziemia AK-owskiego i polskich żołnierzy, którzy ginęli, zostawali ranni i narażali życie za Polskę, a więc za nas, swoją młodzież, na wielu frontach, a zwłaszcza pod Monte Cassino, Tobrukiem, El-Alamein i Narwikiem. Ale także po 1948 r. byliśmy świadkami w tzw. Polsce Ludowej, jak oportuniści zdejmowali krzyże w naszych salach szkolnych, zmuszali do uczestnictwa w Związku Młodzieży Polskiej, jak również ? co przeżywaliśmy najmocniej ? likwidowali bliski naszemu sercu Związek Harcerstwa Polskiego.

Drogi Antosiu!

Wybacz mi, proszę, że podczas tak poważnej dla ciebie, a dla nas bardzo smutnej uroczystości twojego pogrzebu ośmieliłem się zasygnalizować tło historyczne naszego wspólnego dzieciństwa i wczesnej młodości. Ale uczyniłem to, ponieważ z całą mocą pragnę podkreślić, że właśnie ty należałeś do tej, powiedzmy sobie szczerze, nielicznej części uczennic i uczniów, głównie licealistów i licealistek, którzy zdecydowali po 1948 r. odważnie, z motywów religijnych i patriotycznych, zaprotestować przeciwko zbrodniom i sowietyzacji, stosowanym w naszej Ojczyźnie przez polskich stalinistów i ich radzieckich doradców.

Współtworzyłeś we Wrocławiu młodzieżową organizację konspiracyjną, aby udowodnić koniunkturalnemu licealnemu koleżeństwu, że byłeś, i byliśmy, przeciwko zniewoleniu wymarzonej w naszych młodzieńczych snach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Mogłeś robić karierę, odrywać życiowe kupony z niewątpliwych szans, które tworzyła wówczas osobom młodym polska, stalinowska rzeczywistość. Ale ty byłeś inny, wyjątkowy, moralny, odważny i patriotyczny. I przesiedziałeś przez kilka lat w więzieniach bierutowskich, także w Jaworznie, co sprawiło, że wspólnie z nami stałeś się cząstką wrocławskiego Kręgu Przyjaciół ?Jaworzniaków?.

Drogi Antosiu!

Jest nam, zwłaszcza ?Jaworzniakom?, bardzo smutno, że także z innymi naszymi przyjaciółmi jaworzniackimi, umarłymi przed tobą, wyprzedziłeś nas w drodze do dalekich multiwszechświatów, powitany już przez Stwórcę i gdzie zamieszkałeś, jak pięknie ujmuje to Pismo Święte, w jednym z bardzo wielu pokoi.

Twoje, a więc nasze, pokolenie jest już dzisiaj, jak usychające drzewo, z którego w głębokiej jesieni coraz częściej opadają liście symbolizujące istnienie każdego z nas. Jesteśmy więc ustawieni w kolejce na spotkanie z tobą i Bogiem. Dlatego proszę cię w imieniu własnym, ?Jaworzniaków?, twojej rodziny i wszystkich tutaj obecnych, abyś, drogi Antosiu, w chwilach wolnych od oczarowania nową pozaziemską rzeczywistością pomodlił się trochę za nas tam, w odległej krainie, zgodnie z katolicką zasadą świętych obcowania. A my pomodlimy się za ciebie. Dzisiaj, jutro i pojutrze!

A więc do zobaczenia, Drogi Antosiu!

Twoich najbliższych otaczamy solidarnym ramieniem. Szanownym trzem księżom obecnym w obrzędzie pogrzebowym bardzo serdecznie dziękuję osobiście oraz w imieniu rodziny, przyjaciół ? ?Jaworzniaków? i obecnych, że poprzez człowiecze i kościelne modlitwy przy trumnie Antoniego Gaja uskrzydlili nasze poczucie wspólnotowej więzi z naszym Drogim i Serdecznym Przyjacielem. 

Czytany 3147 razy
Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.