Postać Artura Śliwińskiego nie jest w dobie obecnej szerzej znana. We wszędobylskim medialnym natłoku giną sukcesywnie postaci rozmaitych ciekawych ludzi wielce onegdaj zasłużonych dla kultury i polityki polskiej. Takim był m.in. tytułowy bohater recenzowanej książki, bardzo znany miłośnikom i pasjonatom dziejów ojczystych na przełomie XIX i XX stulecia, autor takich już dziś klasycznych (acz bynajmniej nie wznawianych) dzieł: Mickiewicz jako polityk, Maurycy Mochnacki, Powstanie listopadowe, Jan Sobieski, Jan Karol Chodkiewicz czy wreszcie Jan Zamojski kanclerz i hetman wielki koronny. Drugą płaszczyzną pracy Śliwińskiego była polityka czynna. W okresie 1908-1926 należał do najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego.

poniedziałek, 27 luty 2012 20:08

Oblicza Solidarności

Czym była Solidarność, jakie były jej korzenie, jak to możliwe, że robotniczy protest przyjął tak masową formę, dlaczego jego uczestnicy odwoływali się do takich, a nie innych wartości? Co się stało z tym wielkim ruchem w III RP, z ideami, w które wierzyły miliony ludzi? Czy jeszcze coś nam pozostało z dziedzictwa Solidarności, czy jest to już tylko hasło, które kojarzy się jedynie z walką polityczną? Czy pozbawione zostało ono jakiegokolwiek większego znaczenia?

poniedziałek, 27 luty 2012 20:02

Poezja konfesyjna

Nowy tomik poezji Janusza Telejki to strzelisty akt wiary, spowiedź ludzkiej duszy pośród biblijnych znaków prawdy. Autor nie zmaga się z demonami zła. Nie szuka absurdu istnienia. Nie rozstrzyga, czy świat jest poznawalny, czy nie. Nie wadzi się z Bogiem. I nie przeżywa dramatu zwątpienia. Jego wiara jest niezmienna i silna. Pragnie wyznać, kim jest dla niego Jezus Chrystus, Matka Boska, milczący Józef, Piotr, Jan i Jakub oraz Duch Święty. Czyni to słowami prostymi, obracając się w kręgu symboliki religijnej i zachowując ustaloną od wieków konwencję estetyczną. Jest to typ poezji konfesyjnej, znanej w kulturze chrześcijańskiej od zarania dziejów. Zabarwienie języka silne emocjonalne, a spowiedź o charakterze metafizycznym. Autor nie stara się tworzyć jakiegoś odrębnego stylu, nowego kodu poetyckiego. Nie wychodzi poza naukę Kościoła. Swoje metafory kieruje ku naznaczonej świętością Ziemi i boskiemu Niebu. Jedynie w wierszu „Quo vadis Domine” zwraca się do czytelnika i zadaje mu pełne wewnętrznego dramatu pytanie, ku czemu ów czytelnik zmierza, nie chcąc wiedzieć, dlaczego idący tą samą drogą na Golgotę Jezus, umrze za niego. Wydaje się, że to gorzkie pytanie zadaje też autor sam sobie, a poprzez siebie i nam, błądzącym i pełnym wątpliwości. To najważniejszy w tomiku utwór, zdyscyplinowany, surowy i bijący przenikliwą myślą. Życiu Chrystusa tak jak i życiu każdego z nas towarzyszy miłość i śmierć, radość i ból, wierność i zdrada. Telejko stawiając pytanie, kim jestem i w kogo wierzę, stawia jedno z najważniejszych pytań, jakie może postawić sobie i światu człowiek.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.