wtorek, 06 kwiecień 2010 11:52

Żeby Polska była Polską

Napisane przez

Rozmowa z Janem Pietrzakiem

 

Jest pan znany wszystkim Polakom z pieśni ?Żeby Polska była Polską?, która stała się hymnem Solidarności i synonimem wolności. W jaki sposób powstał ten utwór? Czy uważa pan, że jeszcze dzisiaj jest aktualny?
 
? Z całą pewnością jest aktualny i będzie zawsze aktualny. Niezależnie od tego, że jesteśmy w Unii Europejskiej, w NATO, że jesteśmy już odłączeni od wschodniego ?imperium zła?, od Moskwy, jesteśmy ulokowani w świecie Zachodu pewnie i bezpiecznie ? niezależnie od tego zawsze musimy dbać o Polskę. Bo to jest nasze prawdziwie dziedzictwo, nasza mała rodzina ? rodzina ludzka, człowiecza i rodzina narodowa, o którą musimy dbać i w każdej generacji będzie ta potrzeba, żeby troszczyć się o polskość. Myślę więc, że piosenka nigdy nie straci na znaczeniu. Natomiast oczywiście ? jak to bywa z utworami muzycznymi ? czasami są bardziej popularne, czasami mniej, są spychane na margines. Ta pieśń była przez wiele lat spychana z mediów, nawet z powodów cynicznych, ponieważ Polską, nawet wolną, po 1989 roku rządzili ludzie, którzy marzyli o tym, żeby kiedyś Polska była Mongolią, a nie Polską, dlatego tego utworu serdecznie nie znoszą.
 
Pieśń ta powstała dużo wcześniej, jeszcze przed ?Solidarnością?, mianowicie w 1976 roku. Kiedy w Radomiu w Ursusie robotnicy zbuntowali się przeciwko władzy ludowej, władza ludowa urządziła propagandowe pokazy na stadionach, na placach, na łąkach, robiono takie spędy i ludzie z zakładów pracy przychodzili ze spuszczonymi głowami, bo się wstydzili, ale musieli iść, żeby ich z pracy nie wyrzucono. Słuchali przemówień o tym, że ?warchoły i wichrzyciele podważają socjalizm w Polsce?. Było to paskudne widowisko, w takim komunistycznym, obrzydliwym stylu zrobione. I to było dla mnie porażające, co się wtedy działo. Na trybunach stała szajka łobuzów, pod naszymi hymnami i sztandarami ? właściwie te wszystkie symbole i godła im przysługiwały, tym ludziom w ogóle niegodnym polskości, a ludzie, prawdziwi Polacy stali i nie mogli się z tego wyrwać, bo byli tak głęboko wpuszczeni w tę propagandę. I właśnie z tej obserwacji, z tego nastroju powstała ta pieśń, żeby przypomnieć, że całe pokolenia walczyły o Polskę. To było marzenie o Polsce, o wolnej Polsce, które przez pokolenia było na różne sposoby realizowane, a w tym czasie szczególnym, pod koniec tego nieszczęsnego PRL-u, wracało, żeby wreszcie się wyzwolić z tego sowieckiego jarzma. Bo to już nie tylko było deprecjonujące, ale obrzydliwe. Ta cała estetyka komunistyczna, to wszystko było po prostu nie do strawienia. Intuicyjnie tak to czułem i dlatego napisałem tę pieśń, nie mając zupełnego przeświadczenia, że szybko zostanie zrealizowana. Ale już rok 80. pokazał, że ta pieśń trafiła w swój czas ? właściwie czas dogonił mój utwór.
 
To było dla mnie jako autora, wspaniałe przeżycie, zupełnie niezwykłe. Okazało się, że we wszystkich radiowęzłach fabrycznych jest to grane, wszystkie strajkujące załogi puszczają to przez megafony. W ogóle nie wiadomo, jak to się rozeszło. Na jakichś taśmach przegrywanych po dziesięć razy po nocach, bo przecież tego w mediach nie było wolno puszczać. Ta pieśń była zakazana w życiu publicznym. I to się jakoś rozeszło. Zupełnie niezwykłe uczucie, nie będę ukrywał. Olbrzymia satysfakcja za lata upokorzeń, kiedy nie można było nic powiedzieć swoim głosem, bo cenzura wszystko cięła. Raptem się okazało, że w 1980 roku znalazłem się na barykadach z tą pieśnią Żeby Polska była Polską, z tym hymnem Solidarności. Myślę, że kiedyś powstanie książka o losach tego utworu, co przeżyłem z tym utworem.
 
Jednak w ostatnich latach, w wolnej Polsce także nie jest to pieśń popierana przez różne władze. Myślę, że na każdym koncercie ma sens przypominanie tego utworu, bo to było szczególne powiązanie, oparcie na mocy ducha Jana Pawła II ? ten nasz bunt solidarnościowy i jednocześnie te utwory, ta twórczość niezależna, która pozwalała dodawać jakieś jasne iskry optymizmu, że to możliwe jest, że to się stanie, że Polska może być Polską...
 
W czasach komunizmu w pewnym sensie łatwo było być satyrykiem ? wiadomo było przeciw komu się buntować, co wyśmiewać, a jak jest teraz?
 
? Satyrykiem zawsze jest łatwo być, jeżeli ma się odpowiedni talent. Tu akurat ustrój nie ma nic do rzeczy. W każdym ustroju, w każdym kraju na świecie są tacy ludzie, którzy potrafią takie, rzeczy robić. I są ludzie, którzy nie potrafią. Tutaj jest istotniejsza inna sprawa ? na ile ta satyra trafia do społeczeństwa. Jeżeli mówimy już o twórczości satyrycznej ? pociąga ona za sobą pewne kłopoty, ponieważ zawsze gdy człowiek chce być uczciwy, naraża się komuś. Trudno się komuś nie narazić jeśli mówi się, że prezydent Kwaśniewski jest pijakiem, albo, że ktoś jakieś głupstwo zrobił, albo że Miller oszukał Polskę i odwołał umowę z Norwegią, bo woli rurę z Rosji.
 
Ja różne rzeczy mówiłem i to są zawsze rzeczy trudne. Nawet w wolnej Polsce okazało się, że nie było na tyle wolnych mediów, które pozwoliłyby na uprawianie satyry. Do dzisiaj zresztą, tak jest ? mój aktualny program satyryczny nie może być emitowany w żadnej telewizji i nie ma go. Istnieje mnóstwo kabaretów w telewizji publicznej ? na tym polega ta misja, że się wygłupiają chłopcy. Wygłupy są traktowane jako kabaret, a kabaret prawdziwie satyryczny, kabaret poruszania obywatelskich problemów, kabaret ostrej satyry nie ma przebicia na antenę, ponieważ jest wielu ludzi, którym jest to nie na rękę. Jednym słowem modele naszej satyry, obiekty naszych drwin, dbają o to, żeby nie mówić o nich w mediach. Ale to jest temat na zupełnie inną rozmowę. To temat poszerzenia wolności słowa w Polsce.
 
Ta wolność słowa jest kulawa, jeżeli nie wolno żartować z nadętych wielkości. Proszę sobie wyobrazić któryś kabaret w telewizji, który szydzi z Michnika, na przykład. Wyobraża pan sobie? Od kilkunastu lat to się nie zdarzyło. Jedynie w kabarecie ?Pod Egidą? szydzimy z Michnika, ale to spotyka się po prostu z niebywałą zupełnie pasją i wściekłością tego środowiska, skierowaną wobec nas. Jak śmiemy sobie żartować z takiego autorytetu moralnego, z takiego guru, kiedy on ma takie wielkie zasługi! Te przykłady, o których mówię, pokazują, jak trudno jest uprawiać prawdziwą satyrę. Ale proszę mi wierzyć, że prawdziwych satyryków nie brakuje, a zwłaszcza w kabarecie ?Pod Egidą?.
 
Kiedyś powiedział pan, że Polska jest jak rzodkiewka. Do czego dzisiaj porównałby pan Polskę?
 
(Śmiech) To były dawne lata. Tak było hen, za komunizmu. Do czego porównać? Dzisiaj Polska jest bardzo różnorodna, demokratyczna ? ma wiele ułomności ta nasza demokracja, ale takiego prostego skojarzenia z jakimś warzywkiem nie mam. Ale mogę a propos opowiedzieć, o tym jak powiedziałem o tym prezydentowi Reaganowi. Kiedyś mnie przyjął na audiencji i pytał, jak wygląda Polska ? ja powiedziałem, że jest jak rzodkiewka ? z wierzchu czerwona, w środku biała. On na to powiedział: Jak pojadę do Moskwy, powtórzę to tym burakom. Więc Reagan doskonale wtedy trafił w kolor naszych ówczesnych sąsiadów, tamtego ?wielkiego brata?.
 
 (...)
Wyświetlony 8115 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.