wtorek, 27 kwiecień 2010 14:42

Milczenie kobiet

Napisane przez

Zgodnie z Ewangelią - mężczyzna jako całkowicie poddany Chrystusowi, upoważniony jest do pełnienia posługi kapłańskiej, kobieta zaś niechaj słucha nauk w cichości, z całym poddaniem. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić mężem, lecz chcę, by trwała w cichości
(1 Tm 2, 11-12).

 Liturgia Kościoła rzymskokatolickiego nie dopuszcza kobiet do głosu. Pozwala im na uczestnictwo ?w pokorze ducha?, w przyozdobieniu dobrymi uczynkami, w milczeniu. Ale głosu zabierać im nie wolno. Jednak owo milczenie jest milczeniem, które ma zachować w ściśle określonej sytuacji ? Pismo wyraźnie mówi, że milczeć mają podług obowiązującego prawa, a prawo to odnosi się do ?świętych zgromadzeń?, które dziś nazywamy świętą mszą.(Rz 16, 1-2). Zapis ten mógłby świadczyć o tym, że nawet ?za pierwszych chrześcijan? niektóre kobiety pełniły posługę kapłańską.

Z drugiej strony jednak w Liście do Rzymian święty Paweł mówi: Polecam wam Febę, naszą siostrę, diakonisę Kościoła w Kenchrach. Przyjmijcie ją w Panu tak, jak świętych winno się przyjmować. Wesprzyjcie ją w każdej sprawie, w której pomocy waszej będzie potrzebowała. I ona bowiem wspierała wielu, a także i mnie samego.
 
Nic zatem dziwnego, że przy tak odmiennych ?poleceniach? człowiek bez większego przygotowania teologicznego wikłać się może w skrajnościach. Pierwsza z nich może doprowadzić do rozumowania: ?skoro kobieta ma milczeć ? ma milczeć zawsze i wszędzie?. Druga ? określenie ?diakonisa kościoła? wykorzystać może jako argument za dopuszczeniem kobiet do kapłaństwa...
 
W pierwszym przypadku chodzi o złe rozumienie ?nakazu milczenia?. W Polsce przełomu lat 50. i 60. poskutkował on kompromitującą sprawą nieznanej dziś praktycznie nikomu Franciszki Wilczek ? pierwszej w Polsce kobiety piszącej o filozoficznych dowodach na istnienie Boga. Niezwykle utalentowana Wilczek, skończywszy studia na KUL-u, rozpoczęła prowadzenie ćwiczeń. Nauczani przez nią księża szybko wystosowali petycję do papieża (sic!), powołując się właśnie na zapis biblijny ? kobiecie nauczać nie pozwalam... Chodziło o odsunięcie Wilczek od zajęć pedagogicznych. Odzewu ze strony głowy Kościoła, co prawda, nie było, ale sama Wilczek ? zniechęcona nieprzyjemną atmosferą wokół jej osoby ? zrezygnowała i wyjechała do Francji.
 
Z literą i duchem Pisma rozmija się też druga skrajność, czyli nadinterpretacja ulubionego cytatu ?chrześcijańskich? feministek o ?diakonisie Febie?. W kościołach protestanckich zaowocowała ona kobietami podającymi hostię (Holandia) czy wręcz kobietami-pastorami. W Kościele anglikańskim zezwolono niedawno na wyświęcanie kobiet na biskupów. Tymczasem biblijna diakonisa Feba albo pełniła wówczas funkcje, które potem dopiero nazwane zostały i przypisane diakonom, albo była osobą duchowną na posłudze ówczesnego Kościoła ? czego nie należy mylić ze stanem kapłańskim. Gdyby ?diakonisę? zastąpić (nieistniejącym w tamtych czasach) pojęciem ?siostry zakonnej? ? upada cała podbudowa protestanckiej ?pastorki?. Współczesne rozumienie prawdy jest, jak wiadomo, bardzo płynne ? i każdy wyłuska z niej to, co dla jego wizji świata będzie akurat w danym momencie najbardziej przydatne.
Protestantyzm nie widzi w dopuszczeniu kobiety do ołtarza niczego niewłaściwego. Podobnie podawanie komunii przez kobietę w Kościele w Holandii staje się powszechnym obrazkiem tamtejszego, relatywistycznego podejścia do wiary i związanych z nią obrzędów.
 
Klasztor na górze Athos
 
Równości w posłudze kapłańskiej nie ma i być nie może. Jednocześnie rola kobiety nie może być identyczna z rolą mężczyzny. Trudno w dzisiejszej rozkrzyczanej feminizmem rzeczywistości przetłumaczyć ten prosty fakt samym feministkom. Te bowiem, atakując wszystko, co ich zdaniem dyskryminuje kobietę, nie widzą różnicy pomiędzy zakazem sprawowania przez kobiety funkcji liturgicznych a zakazem głosowania. Widzą tylko zakaz. A zakazywać coś feministce oznacza tyle, co rozwieszać czerwoną płachtę przed rozwścieczonym bykiem... Lada dzień feministki stwierdzą, że sam Bóg jest kobietą ? i nikogo już to nie zdziwi.
 
Zapewne dlatego feministyczny jazgot dał się słyszeć nawet wśród prawosławnych mnichów, służących Panu w Grecji ? na wschodnim cyplu Półwyspu Chalcydyckiego. Zamieszkujący klasztor na górze Athos zakonnicy żyją w surowych warunkach, nie uznając ?postępów? i ?podstępów? naszej cywilizacji. Turyści odwiedzający Athos mogą przebywać tam nie dłużej niż trzy dni ? przed kobietami zaś Athos jest całkowicie zamknięty...
 
(...)
Wyświetlony 3269 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.