wtorek, 27 kwiecień 2010 14:45

Bezdroża Prawicy - o fałszywej alternatywie pomiędzy optymizmem a pesymizmem

Napisane przez

Artykuł ten piszę, ponieważ w ostatnim czasie w Polsce ukazało się kilka książek, autorstwa znanych postaci ze świata, który ogólnie można nazwać prawicowym. Tego typu dzieła wywołują u mnie z reguły zachwyt, ale jednocześnie niezgodę na wiele twierdzeń w nich zawartych.

Wydaje mi się, że wielu autorów zaliczanych do szeroko rozumianej Prawicy, konserwatyzmu, monarchizmu czy też nacjonalizmu, widzi błędy współczesnego świata tam, gdzie one faktycznie występują, ale jednocześnie skłonna jest do przesady i dość subiektywnych i skrajnych ocen, które nie mają wiele wspólnego z wyważeniem, ostrożnością i powściągliwością, wyrażającymi się najdoskonalej w terminie Distinguo (dokonuję rozróżnienia), tak typowym dla pism św. Tomasza z Akwinu.
Błędy różnych prawicowców są o tyle niebezpieczne, że popełniają je ludzie stojący w gruncie rzeczy po właściwej stronie barykady, dzięki czemu łatwiej im znaleźć posłuch wśród bezkrytycznych zwolenników konserwatyzmu. Pierwszą z postaci, które zasługują na uwagę, jest Mikołaj Gómez Dávila. Ten wybitny kolumbijski reakcjonista został wreszcie przybliżony polskim czytelnikom dzięki publikacjom wydawnictwa ?Furta Sacra?. Pamiętam ?dawne czasy?, gdy po raz pierwszy czytałem Gómeza w ?Stańczyku?, a później tłumaczenia (o wiele wcześniejsze i liczniejsze od polskich) na język niemiecki wiedeńskiego wydawnictwa ?Karolinger?. Trudno nie dać się porwać bogactwu myśli i efektownym zdaniom Samotnika z Bogoty, ale raz po raz natrafiamy wśród nich na aforyzmy, które budzą niepokój albo wręcz sprzeciw. Okazuje się bowiem, że nasz reakcjonista przeczytał bardzo wiele książek i ma błyskotliwy umysł, ale wiele z najcenniejszych tradycji chrześcijańskiej kultury filozoficznej i teologicznej odrzuca i oskarża. W dziedzinie filozofii zaskakuje jego sympatia dla Hegla czy Nietzschego, a jednocześnie radykalne oskarżenie tomizmu (dla Gómeza Dávili spokrewnionego z... marksizmem) i ogólnie arystotelizmu, a także, oczywiście, ?jezuityzmu?, zawsze robiącego zresztą za chłopca do bicia. W tym kontekście jako błędne należy uznać te ?usprawiedliwiające? interpretacje myśli Gómeza, które sugerują, że był on przedstawicielem stylu romańskiego w katolicyzmie (prof. J. Bartyzel), a więc powrotu do wieku dwunastego. Wiek ten był bowiem czasem, w którym żył św. Anzelm z Canterbury, który był bodaj najwybitniejszym przedstawicielem wszystkiego, co potępiał kolumbijski reakcjonista: Sceptycyzm chroni wiarę przed spekulacjami, które czynią ją śmieszną; Między sceptycyzmem i wiarą nie ma konfliktu, lecz pakt przeciw oszustwu; Teologia albo jest opisowa, albo bluźniercza. Św. Anzelm był natomiast wybitnym przedstawicielem bardzo spekulacyjnej teologii! W przeciwieństwie do niego św. Tomasz z Akwinu uważał, że jakkolwiek spekulacje są niezwykle ważne, to jednak był dość skromny w stosowaniu zasady rozumowej w teologii. Posądzanie Akwinaty o pokrewieństwo z marksizmem jest natomiast rzeczywiście bluźniercze. Doktor Anielski jest bowiem nie tylko świętym, kanonizowanym nieomylnie przez papieża, ale też Doktorem Kościoła, którego Suma teologiczna leżała w trakcie Soboru Trydenckiego na ołtarzu obok Pisma Świętego, a którego myśl została uznana za obowiązującą w Kościele katolickim! Całkiem niedawno ukazała się w Polsce książka Aleksandra Chafuena Wiara i wolność traktująca o późnych scholastykach z Półwyspu Iberyjskiego, którzy byli spadkobiercami św. Tomasza (zarówno dominikanie, jak i jezuici) i jednocześnie pionierami myśli wolnościowej w gospodarce!
 
Poglądy religijne Gómeza Dávili to raczej fideizm, tak typowy dla ?antyracjonalistycznej? myśli kontrrewolucyjnej początku XIX w. Tymczasem Kościół w osobach papieży potępił zarówno fideizm i ?tradycjonalizm?, jak i (semi) racjonalizm Guenthera i Hermesa, stając na pozycji ?złotego środka?, który z jednej strony doceniał wartość rozumowych spekulacji, ale jednocześnie ich nie przeceniał.
 
Drugą postacią, która w ostatnich latach została u nas zauważona i ?doceniona?, jest Leon Degrelle. Przed II wojną światową był on szefem katolickiej organizacji ?Christus Rex?, a po zajęciu belgijskiej ojczyzny przez Niemcy stworzył Legion Waloński (póź niejszą jednostkę Waffen SS ?Wallonien?), który na froncie wschodnim wsławił się niesamowitą wręcz walecznością i brawurą (podobnie zresztą jak francuski ?Légion des volontaires français contre le bolchévisme?, bardziej znany pod późniejszą nazwą, jako 33 Dywizja Grenadierów SS (1 francuska) ?Charlemagne? ? czyli ?Karol Wielki?). Zapewne właśnie ze względu na swe bohaterstwo, zapiekły, choć mocno zideologizowany antykomunizm, a także deklarowany katolicyzm, stał się Degrelle przedmiotem fascynacji części polskich narodowców i konserwatystów. Tymczasem lektura pism Degrelle?a wprawia wprost w osłupienie. W swym tekście Europa będzie żyła (przedrukowanym w ?Templum Novum? nr 4/2007), wygłoszonym w Barcelonie na okoliczność 48. rocznicy dojścia NSDAP do władzy (sic!), zagęszcza Degrelle tak monstrualną ilość idiotyzmów, że jest to wręcz nieprawdopodobne. Na początek bawi się on w rozważania antropologiczne: zalicza Greków i Celtów do ludów germańskich! Nie dziwi wobec powyższego, że ? według Degrelle?a ? Hitler miał najbardziej fenomenalny umysł, jaki kiedykolwiek znała historia ludzkości! Wódz Rzeszy Niemieckiej został także zaliczony przez byłego przywódcę ?Christus Rex? i 28. Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych SS ?Wallonien? w poczet ?ojców założycieli? zjednoczonej Europy na równi z Karolem Wielkim, Hohenstaufami i Napoleonem. Najbardziej (jak dla mnie) oburzające są jednak te twierdzenia Degrelle?a, w których atakuje on katolicyzm. Przede wszystkim: imputuje on Kościołowi przyczynienie się do upadku Imperium Rzymskiego wraz z całą kulturą grecko-łacińską. Te brednie wymyślili już neoplatońscy poganie rzymscy, którzy nie potrafili uznać degeneracji Rzymian (i Greków) jako swej własnej ?zasługi?. Przypomnę tylko, że w wieku III po Chrystusie liczba ludności Imperium spadła z 70 do 50 milionów na skutek moralnego zepsucia, masowych aborcji itd. Pyszni (i prymitywni) rzymscy poganie zareagowali na ten fakt prześladowaniami chrześcijan, a nie poprawą własnych obyczajów. Ale to paradoksalnie wyznawcy Jezusa uratowali wszystko, co najlepsze z cywilizacji klasycznej ? wbrew twierdzeniom Degrelle?a. Pielęgnowali oni wiele z rzymskich tradycji, aż po lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, a w szczątkowej formie do dzisiaj. Ja, na przykład, codziennie składam Bogu ofiarę w języku łacińskim, zakładając zawsze do Mszy manipularz (który powstał ze swego rodzaju chustki, jaką Rzymianie ocierali pot z czoła, a która w rycie rzymskim została zinterpretowana jako symbol potu Chrystusa z Męki Pańskiej i Jego trudu), ornat (powstały z rzymskiego płaszcza... przeciwdeszczowego, tzw. planety) oraz oczywiście albę ? zwykłą suknię noszoną swego czasu przez Rzymian. Niechęć Degrelle?a do katolickiego Rzymu idzie tak daleko, że zarzuca on papieżom negację dorobku starożytnej filozofii i literatury. Jakby nie wiedział, że Ojcowie Kościoła pisali swe dzieła na podstawie zarówno Objawienia Bożego (Pismo Święte itd...), jak i naturalnej mądrości filozofów. Jest faktem, że w Średniowieczu, aż po wiek XIII, ograniczano się do Platona (a właściwie jego augustiańskiej interpretacji), ale wynikało to z zagubienia dzieł Arystotelesa, a gdy tylko myśl Stagiryty została przywrócona Zachodowi poprzez tłumaczenia z arabskiego (które były tłumaczeniami z syryjskiego, te z kolei z greckiego), stała się przedmiotem ogólnego zainteresowania i to właśnie na niej św. Tomasz z Akwinu oparł swą filozofię, uznaną przez Kościół za obowiązująca. W sporach pomiędzy papieżami a cesarzami (królami niemieckimi) Degrelle zawsze staje, rzecz jasna, po stronie tych ostatnich, czyniąc się tym samym pogrobowcem najbardziej prostackiego gibelinizmu, co zresztą koresponduje z jego totalnym germanocentryzmem. Przywódca ?Christus Rex? zachwyca się też Renesansem, jako epoką odrodzenia kultury europejskiej i powrotu do źródeł antycznych, a także odrodzenia filozofii. Ten ostatni argument jest, rzecz jasna, fałszywy, okres Odrodzenia bowiem to właśnie czas upadku filozofii, na której miejsce pojawiły się różne ezoteryczne, magiczne i neoplatońskie koncepcje, jak ta Pico de Mirandoli, Ficino czy też Hermesa Trismegistosa, czyli odwołujące się do kabały, numerologii itp. dziedzin ?wiedzy?. Prawdziwa filozofia nie zniknęła jednak całkowicie z Europy. We Włoszech działali dalej tacy wybitni scholastycy, jak kard. Kajetan (Thomas de Vio Caietanus), bodaj najwybitniejszy interpretator Akwinaty, który korzystał chętnie z dorobku humanizmu (co wpłynęło nań także nieco negatywnie), a także św. Robert Bellarmin, kardynał z Towarzystwa Jezusowego. Przede wszystkim jednak punkt ciężkości myśli scholastycznej przesunął się na Półwysep Iberyjski, gdzie działało wielu wybitnych teologów jezuickich i dominikańskich. Było to możliwe dzięki wspaniałemu rozkwitowi krajów hiszpańskich w Złotym Wieku XVI. Doszło tam do harmonijnego połączenia tradycji Średniowiecza i ducha Rekonkwisty z osiągnięciami humanizmu, który dzięki wysiłkom kardynała Cisnerosa został pozbawiony swych negatywnych, antropocentrycznych cech. Cisneros jest też znany (wraz z Tomaszem de Torquemadą OP ? konwertytą z judaizmu i wielkim inkwizytorem Hiszpanii) jako zwolennik wygnania Żydów z Hiszpanii w 1492 r. Pod innymi względami było jednak Odrodzenie czasem rozkwitu ? między innymi powstania nowych stylów w architekturze, takich jak chociażby styl renesansowy, z którego wyrósł manieryzm i barok. Ale czyż uznanie dla osiągnięć XVI w. oznacza konieczność zanegowania wartości Średniowiecza i sztuki gotyku? Postać Degrelle?a nie byłaby warta uwagi, gdyby nie fakt jego względnej popularności w środowiskach narodowo-radykalnych i innych, również w Polsce.
 
(...) 
Wyświetlony 2412 razy
Więcej w tej kategorii: « Zwycięstwo Maryi Milczenie kobiet »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.