wtorek, 27 kwiecień 2010 15:27

Stąd do przyzwoitości

Napisane przez

Niektórym ludziom podeszły wiek odbiera sprawność fizyczną. Innym wdzięk. Jeszcze innym wspomnienia. Markowi Edelmanowi starość odebrała rozum. To jedyne wytłumaczenie sytuacji, w jakiej człowiek starzeje się tak brzydko, starając się odebrać godność większym od siebie.

W tym świecie nieustannie wszystko z lepszego przemienia się na gorsze. Sami Państwo oceńcie: oto Marek Edelman, przez kręgi związane mentalnie z michnikowszczyzną uznawany za niekwestionowany moralny autorytet, ostatni przywódca powstania w getcie warszawskim, ceniony lekarz kardiochirurg, opozycjonista internowany w stanie wojennym (potem działacz kolejno: Unii Demokratycznej, Unii Wolności oraz Partii Demokratycznej), kawaler Orderu Orła Białego, dał kompromitujące przedstawienie, prezentując nieprawdopodobny brak wyczucia, o dobrym wychowaniu nie wspominając.
 
To nie pierwszy daleki od przyzwoitości wyskok Edelmana. Warto pamiętać, że to ten człowiek miał czelność twierdzić, że w czasie rządów Jarosława Kaczyńskiego Polsce zagrażał faszyzm. I że to on, rozmawiając z ?The Daily Telegraph? podczas dyskusji po anglojęzycznym wydaniu Strachu Grossa, parsknął: Jeśli chcemy ocalić Polskę, moja rada brzmi, by chwycić za nóż i uderzyć tam, gdzie ich zaboli.
 
 
Przeszłość i teraźniejszość
 
Przed II wojną światową Marek Edelman należał do Bundu ? organizacji lewicowo-socjalistycznej, nawiązującej do tradycji marksizmu i zabiegającej o autonomię dla Żydów mieszkających w Europie Wschodniej. To przede wszystkim za sprawą Edelmana wyrosła legenda Żydowskiej Organizacji Bojowej jako jedynej organizacji, która podjęła nierówną walkę z Niemcami. Zasługi wielokroć liczniejszego Żydowskiego Związku Wojskowego (złożonego z byłych oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego pochodzenia żydowskiego) poszły w niepamięć. Wbrew prawdzie historycznej.
 
Tym razem Edelman udzielił wywiadu w piśmie ?Fakty i Mity?. To jeden z najobrzydliwszych tytułów prasowych, ukazujących się między Odrą a Bugiem, szmatławiec w rodzaju ?Nie?, skrajnie lewicowy tygodnik, szczycący się antyklerykalizmem, przejawiającym się przede wszystkim w wulgarnym antykatolicyzmie. To z tym tytułem współpracował morderca księdza Jerzego Popiełuszki, esbek Grzegorz Piotrowski.
 
Porządny człowiek nie wziąłby czegoś takiego do ręki ? Marek Edelman zgodził się na wywiad, w pewnym zaś momencie, jak to się mówi kolokwialnie: ?przegiął pałę?, prezentując typowy ?odlot od rozumu?. A odleciał zaiste daleko. To, co powiedział, zabrzmiało nie tylko głupio, ale i niegodziwie.
 
Niegodne oskarżenia
 
Mianowicie, nie przyjmując do wiadomości ? a raczej nie chcą przyjąć ? że w czasach komunistycznego zniewolenia Kościół katolicki w Polsce bronił godności człowieka, jego prawa do wolności oraz do prawdy, własną niechęć do Kościoła zamknął słowami: Czy episkopat był kiedykolwiek polski? Nigdy nie był, tak jak nie był postępowy. Co najwyżej był kiedyś antykomunistyczny, ale przecież widział w tym interes. Jednocześnie zawierał daleko idące umowy z komunistami, choćby po to, żeby w jak najlepszej kondycji przetrwać. Proszę zwrócić uwagę, że tam, gdzie cokolwiek zagrażało jego imieniu, wycofywał się. Kościół w Polsce zawsze współpracował z państwem. Nawet w jego najohydniejszym wydaniu.
 
Także stalinowsko-represyjnym? ? drążył dociekliwy żurnalista ?Faktów i Mitów?.
 
Oczywiście! Bez tego nie mógłby istnieć i tak dobrze się miewać ? odparł Edelman.
 
(...)
Wyświetlony 4752 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.