Wydrukuj tę stronę
wtorek, 27 kwiecień 2010 16:29

Z frontu walki o pokój

Napisał

Ledwie premier Donald Tusk zadeklarował w Moskwie, że Polska trwa przy zamiarze instalowania tarczy antyrakietowej w Redzikowie koło Słupska...

Ledwie premier Donald Tusk zadeklarował wMoskwie, że Polska trwa przy zamiarze instalowania tarczy antyrakietowej w Redzikowie koło Słupska, gdzie na zdjęciach satelitarnych widać piękne lotnisko, a już następnego dnia gruchnęła wieść, że wkrótce do tej miejscowości zjedzie potężna manifestacja anarchistów i ekologów z całej Polski, a nawet z zagranicy. Poinformowała o tym ? jakżeby inaczej ? stacja telewizyjna TVN, którą nie bez powodu podejrzewam, że została stworzona za pieniądze i pozostaje pod kontrolą razwiedki. Przy okazji okazało się, że demonstrantów z otwartymi ramionami chlebem i solą powitają miejscowi ?emerytowani wojskowi", co to ?martwią się", żeby tylko Rosjan w niczym nie sprowokować, bo w przeciwnym razie Redzikowo zniknie z powierzchni ziemi. Okazuje się, że chociaż po sławnej transformacji ustrojowej uchowało się i powstało bodajże osiem tajnych służb (Centralne Biuro Śledcze, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, Służba Wywiadu Wojskowego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Żandarmeria Wojskowa, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Kontrola Skarbowa i razwiedka Straży Granicznej ? to jednak nie są one w stanie zrównoważyć ani nawet zneutralizować wpływów jednej rosyjskiej razwiedki, która niewątpliwie macza w tym palce.

Dzisiaj zapanowała w Polsce atmosfera szalenie jurydyczna i nawet dzieci, słysząc w szkole, że dwa razy dwa równa się cztery, pytają panią nauczycielkę, czy ma na to świadków, a ja tymczasem ani nie mam świadków, ani nawet dowodów na palce maczane przez rosyjską razwiedkę w przygotowaniu demonstracji w Redzikowie, ale przecież i w niezawisłych sądach trafiają się procesy poszlakowe, w których niekiedy zapadają wyroki skazujące. Przedstawmy tedy poszlaki.

Jak wiadomo, nie było na świecie państwa bardziej miłującego pokój, niż Związek Radziecki. To umiłowanie pokoju udzielało się nawet Radiu Erewań, które na pytanie słuchacza, czy będzie wojna ? odpowiedziało, że absolutnie, wojny w żadnym wypadku nie będzie; co najwyżej rozgorzeje taka walka o pokój, że nie zostanie kamień na kamieniu, ale przecież każdy rozumie, że to coś zupełnie innego. Toteż miłujący pokój Związek Radziecki spokojnie rozbudowywał swój pokojowy arsenał nuklearny, podczas gdy imperialistyczni podżegacze wojenni ze Stanów Zjednoczonych i innych państw NATO snuli zbrodnicze plany zagłady rodzaju ludzkiego. Nie trzeba dodawać, że miłujący pokój Związek Radziecki nie mógł spokojnie patrzeć na te przygotowania, więc nie tylko blokował je i torpedował, gdzie tylko mógł, ale przede wszystkim mobilizował pokojowo nastawione masy proletariuszy wszystkich krajów, a zwłaszcza imperialistycznych państw NATO, by się łączyli w protestach przeciwko rozprzestrzenianiu na swoich terytoriach wszelkich broni, a zwłaszcza ? broni ultymatywnych.

Odpowiadając na te zbawienne apele, proletariusze wszystkich krajów, a zwłaszcza proletariusze państw NATO, łączyli się w organizacjach jak nie ekologicznych, to anarchistycznych. Różniły się one między sobą niekiedy nader fundamentalnie; na przykład organizacje ekologiczne sprzeciwiały się połowom wielorybów przez japońskie statki, stanowiące niebezpieczną konkurencję dla wielorybników radzieckich, którzy wprawdzie też łowili niekiedy wieloryby, ale jeśli nawet ? to zawsze osobniki stare, a przede wszystkim ? dla celów pokojowych, czego nie można było powiedzieć o wysługujących się amerykańskiemu imperializmowi Japończykach. Znowuż anarchiści sprzeciwiali się wszelkim zbrojeniom, bo zbrojenia prowadzą do umocnienia państwa, a wiadomo, że państwo jest przez anarchistów znienawidzone najbardziej. Ma się rozumieć, że chodzi tu o państwo niesocjalistyczne, bo państwo miłujące pokój, to całkiem co innego. Dlatego też anarchiści nigdy nie podważali sensu istnienia miłującego pokój Związku Radzieckiego. Przeciwnie ? wspierali go, gdzie tylko mogli, na przekór i na złość własnym państwom imperialistycznym. Czyż w tej sytuacji miłujący pokój Związek Radziecki mógł pozostawić proletariuszy samopas? W żadnym wypadku, bo po pierwsze ? byłoby to sprzeczne z proletariackim internacjonalizmem, no a poza tym ? kogóż wspomagać w tych niebezpiecznych czasach, jeśli nie bojowników o pokój, wodę czystą i trawę zieloną? Toteż miłujący pokój Związek Radziecki wspierał bojowników zarówno materialnie, jak i kadrowo, dzięki czemu nie tylko mogli oni przemieszczać się na demonstracje i protesty z jednego końca świata na drugi, nie tracąc jednocześnie ideologicznej busoli, dzięki której zawsze udawało im się demonstrować w słusznej sprawie.

Kiedy miłujący pokój Związek Radziecki się rozpadł, w ruchu ekologicznym, podobnie jak i wśród anarchistów, wystąpiły pewne zawirowania, ale miały one charakter przejściowy przede wszystkim ze względu na to, że walka o pokój trwała, a w tej sytuacji prędzej czy później bojownicy walczący o pokój, wodę czystą i trawę zieloną wyczują jeden drugiego i odnajdą właściwą drogę. I tak się stało, zwłaszcza że i w miłującym pokój Związ..., to znaczy pardon ? w miłującej pokój Rosji też zaszły korzystne zmiany i prezydent Putin skierował swój wielki kraj ponownie na drogę nieubłaganej walki o pokój. W tej sytuacji było oczywiste, że wszystkie miłujące pokój siły ponownie skupiają się wokół swojej awangardy i żadna emerytura nikogo z tego obowiązku nie zwalnia. Rozumieją to również w Redzikowie, chociaż może tamtejsi wojskowi nie znają francuskiego przysłowia, że ?kto raz był królem, ten zawsze zachowa majestat".

Tymczasem u nas, zgodnie zresztą z przy-słowiem, że ?gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść", funkcjonariusze rozmnożonych razwiedek wraz ze swoimi konfidentami (mój Boże, iluż musi ich być dzisiaj, skoro każda razwiedka musi mieć własną agenturę, bo bez niej ? wiadomo; jak bez oczu i uszu) albo patrzą do kogo by się tu jeszcze przewerbować, albo kręcą lody na własną rękę, zwalczając konkurentów z konkurencyjnych razwiedek, podsrywając ich, podglądając, podsłuchując, prowokując i demaskując za pomocą konfidentów poprzebieranych za państwowych dygnitarzy. Miłującym pokój rosyjskim szachistom aż śmieją się oczy na widok takich przeciwników, zwłaszcza że i premier Donald Tusk ?nie wykluczył" możliwości poddania tych przyszłych baz pod kontrolę rosyjskich inspektorów. W takiej sytuacji może się okazać, że te bazy, chociaż niby NATO-wskie, też zostaną włączone do arsenału walki o pokój, zwłaszcza gdyby tak rosyjscy inspektorzy po pierwszej kontroli już stamtąd nie wyszli, tylko zasiedli za dyspozycyjnymi konsolami.

(...)

Wyświetlony 4018 razy
Stanisław Michalkiewicz

Najnowsze od Stanisław Michalkiewicz

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.