wtorek, 27 kwiecień 2010 17:15

Legitymizm - historia i teraźniejszość (I)

Napisane przez

Jakobityzm.
Legitymizm szkocko-angielsko-irlandzki

-Legitymiści szkoccy, angielscy i irlandzcy swoje potoczne określenie: ?jakobici? wzięli od łacińskiego (Jacobus) brzmienia imienia ostatniego prawowitego króla z dynastii Stuartów (szkockich Stewartów), który w Królestwie Szkocji panował jako Jakub VII, a w Królestwie Anglii i Irlandii jako Jakub II. Nawrócił się on katolicyzm jeszcze jako książę Yorku za panowania swojego starszego brata ? Karola II. Po krótkim, zaledwie trzyletnim panowaniu, król Jakub został obalony pod koniec 1688 roku w wyniku rebelii zdominowanego przez liberalnych wigów (a wyznaniowo: wojujących protestantów) Parlamentu, który nie mógł ścierpieć papistowskiego króla, który nie tylko, że odmówił złożenia przed koronacją przysięgi nakazującej obronę religii protestanckiej, ale ogłosił tolerancyjną Deklarację Pobłażania (Declaration of Indulgence), obejmującą zarówno katolików, jak dysydenckie względem Church of England sekty ?nonkonformistyczne?.

Zebrany (nielegalnie) 22 stycznia 1689 Parlament Konwencyjny ustanowił nowe zasady sukcesji tronu, wykluczające odtąd na zawsze wszystkich książąt katolickich lub choćby tylko ożenionych z katoliczkami. Tę pseudolegitymistyczną normę potwierdził zarówno uchwalony w marcu 1701 roku Akt o Następstwie (Act of Settlement), jak Act of Union z 1 maja 1707, likwidujący odrębność państwową Szkocji i tworzący unitarne Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii.

Po śmierci (we Francji, gdzie znalazł życzliwe wsparcie króla Ludwika XIV) Jakuba II w 1701 roku prawa do trzech koron przejął jego syn James Francis Edward, jako ?król z prawa? Jakub III (Angielski i Irlandzki) i Jakub VIII (Szkocki). Do zawarcia (1713) traktatu w Utrechcie, kończącego wojnę sukcesyjną o tron Hiszpanii, miał on międzynarodowe uznanie nie tylko Stolicy Apostolskiej, ale również Francji, Hiszpanii, Austrii i Modeny. Ceną za uznanie władzy Burbonów w Madrycie było uznanie przez Francję legalności nowych władców brytyjskich. Jakub III musiał odtąd błąkać się po Lotaryngii, Prowansji i miastach włoskich, zanim papież nie zaprosił go w 1717 roku do Rzymu. Nazywany od czasu narodzin syna Starszym Pretendentem, został też obdarzony w toku swego rekordowo długiego (64 lata!) panowania de iure wielu wymownymi przydomkami: Old Mr Misfortune (Stary Pan Pech), Old Mr Melancholy (Stary Pan Smutek) i Jamie the Rover (Kubuś Wędrowniczek). Po śmierci Jakuba III w 1766 roku królem de iure Karolem III został Młodszy Pretendent ? Charles Edward, zwany ze względu na swoje (niestety, wówczas już minione) przymioty ciała i ducha Bonnie Prince Charlie. Karola III, który w 1750 roku dokonał potajemnie aktu apostazji od wiary katolickiej w złudnej nadziei odzyskania serc swoich protestanckich poddanych, nie uznawał już oficjalnie nawet papież (acz i jego zaprosił do Rzymu). Jako że Karol Edward miał tylko córkę naturalną, po jego śmierci w 1788 roku prawa do trzech koron przeszły na jego młodszego brata, księcia Yorku. Od początku wiadomo było jednak, że Henry Benedict ? czyli k.z.p. Henryk IX (Angielski i Irlandzki) i Henryk I (Szkocki) ? będzie ostatnim Stuartem, ponieważ jako osoba duchowna (od 1747 roku kardynał Yorku i tytularny arcybiskup Koryntu) nie mógł zapewnić dalszego trwania dynastii. Jako kamerlingowi Kolegium Kardynalskiego przypadł mu natomiast zaszczyt otwarcia w 1799 roku, zwołanego na przekór Bonapartemu, który wypędził papieża z Rzymu, konklawe w Wenecji. Jeszcze przed swoją śmiercią (w 1807 roku) Henryk IX zrzekł się pretensji do tronu, jednak ta rezygnacja miała prawne znaczenie tylko odnośnie do jego praw osobistych, ponieważ Książę jest depozytariuszem korony, a nie jej właścicielem.

 

Jakobicka epopeja

Protestanccy rebelianci, którzy nadali swojemu buntowi miano ?Chwalebnej Rewolucji? (The Glorious Revolution), jako rzekomo broniącej praw i wolności ludu przed ?katolicką tyranią?, wezwali na tron córkę Jakuba z pierwszego małżeństwa, protestantkę Marię i jej męża, stadhoudera Niderlandów Wilhelma Orańskiego. Oranżyści, dysponując uważaną za najbardziej wówczas doborową armią na świecie, 15-tysięczną Błękitną Gwardią, zdołali spacyfikować opór obrońców prawowitego władcy, pokonując w 1690 roku Szkotów w bitwie pod Iverness, a Irlandczyków nad rzeką Boyne. Zwłaszcza los katolickiej Irlandii, która niecałe pół wieku wcześniej już doświadczyła ludobójstwa zadawanego przez falangi ?żelaznobokich? purytanów Cromwella, był odtąd tragiczny. Katolicy irlandzcy zostali bowiem nie tylko faktycznie, ale i formalnie wyjęci spod prawa, co wyeliminowało ich także z dalszej obrony prawowitości monarchicznej. W rdzennej Anglii sympatie projakobickie utrzymywały się jeszcze długo, zwłaszcza pośród średniej szlachty ziemiańskiej (gentry), wzmacniane faktyczną tyranią Orańczyka, a później poczuciem narodowej i kulturowej obcości wobec ?niemieckich kanibali?, czyli dwóch pierwszych Hanowerczyków (Jerzych I i II), którzy w Anglii przebywali rzadko, wydając ją na łup chciwych, skorumpowanych i korumpujących, oligarchicznych klik wigowskich. Ze sprawą wygnanych królów sympatyzowali, między innymi, czołowi pisarze angielscy tej epoki: John Dryden, Jonathan Swift czy Alexander Pope. Sympatia ta na ogół nie przybierała jednak form czynnych, wyrażając się w atmosferze symbolicznych gestów lojalności wobec wygnanego władcy, takich jak spełnianie w milczeniu pierwszego toastu za ?króla za wodą? (the King over the Water). Do pewnego czasu jakobici angielscy liczyli też na pokojowe rozwiązanie kwestii dynastycznej przy pomocy stronnictwa torysów, wiążąc swoje nadzieje z postawą kolejnej (1702-1714) władczyni ? i drugiej córki Jakuba ? Anny I, która, choć protestantka, odczuwała wyrzuty sumienia z powodu uzurpacji i chciała, aby po jej śmierci korona wróciła w prawowite ręce; u łoża konającej królowej lordowie wigowscy dokonali jednak zamachu stanu, aresztując członków torysowskiego gabinetu i proklamując królem elektora Hanoweru.

Wobec pacyfikacji Irlandii i niezdecydowania Anglii sztandar wierności dynastycznej i honor Stuartów znalazły się odtąd na pół wieku w rękach Szkotów. Bastionem jakobityzmu były zwłaszcza torysowskie klany góralskie na Wyżynach (Highlanders), z których niektóre zachowały nawet wiarę katolicką. Wykorzystując każdą koniunkturę wewnętrzną lub międzynarodową (lub choćby nadzieję na nią) Szkoci wzniecali raz po raz kolejne powstania, z których największy zasięg przybrały te z 1715 i 1719 roku, zawsze jednak w końcu tłumione.

Ostatnie, największe i najbardziej tragiczne powstanie jakobickie w latach 1745-1746 było na wskroś romantycznym przedsięwzięciem ?Ślicznego Księcia Karolka?, o którym historyk słusznie powiada, że miał w sobie coś z tej niesłychanej galanterii (the impossible Galantry) Polaków (matką Karola Edwarda była wnuczka króla Jana III ? Maria Klementyna Sobieska). Chociaż książę Karol zdołał dopłynąć do Szkocji, aby przywrócić tron swojemu ojcu, zaledwie z siedmioma towarzyszami (trzema Szkotami, dwoma Anglikami i dwoma Irlandczykami), jego zapał i wiara porwały rzesze szkockich górali. W ciągu kilku miesięcy nie tylko zorganizował regularną armię, odniósł kilka świetnych zwycięstw i zajął całą Szkocję, ale wdarł się w serce Anglii, znajdując się około 80 km od Londynu, w którym zapanowała panika. Z niezrozumiałych powodów w decydującym momencie uległ jednak namowom swej Rady Wojennej i zarządził odwrót. Już w Szkocji armia jakobicka poniosła decydującą klęskę w bitwie pod Culloden (16 IV 1746), a sam Młodszy Pretendent, ścigany przez pięć miesięcy, uratował głowę dzięki ?szkockiej Joannie d?Arc? ? Florze MacDonald. Straszliwe represje ?rzeźnika Szkotów?, księcia Cumberlanda, oraz specjalne ustawodawstwo położyły ostatecznie kres szkockiej niezależności i wolności.

 

(...)

Wyświetlony 4013 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.