wtorek, 27 kwiecień 2010 17:37

Piękne słowo "NIEPODLEGŁOŚĆ"

Napisał

Jego, jak bardzo cenić trzeba niezawisłość, polityka naszych są-siadów uczyła nas przez długie pokolenia. Stąd też idea ta wielu jest do tego stopnia bliska, że jak to wyraził Rawlison we W pustyni i w puszczy: na dźwięk słowa "niepodległość" Polacy tracą rozsądek. Ostatnio okazuje się jednak, że nie tylko Polacy.

Ogłoszenie niepodległości Kosowa w wielu krajach spotkało się ze zdumiewającym entuzjazmem. Myliłby się jednak każdy, kto by przypuszczał, że jest to radość z odzyskania niepodległości i pojawienia się w Europie nowego, wolnego narodu. Albańczycy cieszą się posiadaniem swego państwa, pomijając okresy dwóch wojen światowych, od roku 1912. To, że spora ich część zamieszkuje poza granicami ?macierzy?, niestety, nie jest niczym szczególnym. Ból ten świetnie znają np. Polacy, a Węgrów więcej mieszka w prowincjach po przeciwnej stronie granic swego państwa, niż na całym jego terytorium. Jest to, oczywiście, ład oznaczający dla wielu dyskomfort, a nawet prawdziwe cierpienie. Tegoż porządku burzenie, polegające na zmienianiu przynależności regionów, może jednak doprowadzić do nieszczęść o wiele większych. Albańczycy mają własne niepodległe państwo. Trudno więc ostatnie wydarzenia w Kosowie kojarzyć z czymkolwiek w rodzaju wybicia się na niepodległość. Co najmniej równie trafnie można by to nazwać rozbiorem państwa Serbii i Czarnogóry.

To prawda, że Kosowo jest zamieszkane głównie przez Albańczyków. Tym, dla których jest to argument decydujący, proponuję refleksję nad bardzo wieloma momentami z historii, np. nad dziejami kolebki naszej państwowości ? Wielkopolski. Poznań, siedziba najstarszego polskiego biskupstwa i miejsce spoczynku pierwszych historycznych władców naszego kraju, był w XIX w. ośrodkiem genialnych polskich inicjatyw, ale też ulegał naporowi okupantów, co miało swój wyraz choćby w szybko wzrastającym odsetku Niemców. Zaborca osiedlał nad Wartą własnych urzędników, wojskowych, nauczycieli i przynosiło to pożądany przez Berlin skutek ? niemczyzna mocno zaczęła wrastać w grunt najdawniejszej polskiej dzielnicy. W tym samym domu, w którym na świat przyszedł twórca pozytywizmu poznańskiego, Karol Marcinkowski, urodził się późniejszy kanclerz Rzeszy Paul Hindenburg. W Poznaniu w 1894 zaczęła swą germanizacyjną działalność Hakata, ale też rodzili się znaczący niemieccy pisarze i poeci. W wyniku trwającego ponad sto lat napływu Niemców na kongresie wersalskim argument odwiecznej polskości Wielkopolski trafiał w próżnię tak, jak dziś lekceważone jest przypominanie historii Kosowa. W 1918 r. liczba niemieckich mieszkańców Poznania zbliżała się już do liczby Polaków. Zaborca zadbał też o przemawiające za jego racjami nacechowanie krajobrazu oraz ich wielojęzyczne nagłośnienie ? nie mniej bezczelne i ekspansywne od dzisiejszej propagandy Związku Wypędzonych. Z kolei argumentem przeciw przyłączeniu do Rzeczypospolitej Zaolzia było to, że co prawda ponad 80% stanowili na nim Polacy, ale ich napływ nastąpił dopiero w ostatnich stuleciach. Podobnie, jak Albańczyków w Kosowie.

Tak, jak kolebką polskiej państwowości jest Wielkopolska, tak Serbia zaczęła się właśnie w Kosowie. Słowianie południowi zamieszkują tam co najmniej od VI wieku i w XII w. tam zaczęli tworzyć własne państwo. Przed naporem tureckim Serbowie bronili się właśnie w Kosowie. Świętością serbskiej tradycji jest Kosowe Pole, na którym w 1389 r. wraz z Bośniakami złożyli wielką daninę krwi, starając się obronić Bałkany przed nawałą muzułmańską. Do narodowej tradycji przeszły też kolejne powstania oraz bitwy I i II wojny światowej. Znajdujące się tam klasztory znaczą dla Serbów tyle, co dla Polaków Jasna Góra. Dziś te zabytki i ośrodki kultu są zagrożone. Wojska ONZ nie potrafiły ochronić świątyń, które już spłonęły zapewne tylko dlatego, że przypominały o chrześcijańskiej, a nie islamskiej przeszłości Kosowa.

Zdumiewająca jest bezkarność propagandowej hucpy, rozpętanej w mediach w roku 1999. Tłumy ?autorytetów? podnosiły wtedy lament nad rzekomą rzezią kosowskich Albańczyków, prześcigając się w domniemaniach o liczbie ofiar. Mówiono o dziesiątkach tysięcy zabitych. Bronisław Geremek wygłaszał mentorskie tyrady o etnicznych czystkach, dopełnianych paleniem kartotek ludności, by do szczętu wymazać wszelkie po niej ślady. Po opanowaniu tej prowincji przez wojska NATO nie dało się jednak stwierdzić ani promila z tego, czym uzasadniano interwencję i czym przerażano opinię publiczną.

Miękkie podbrzusze Europy, jak nazywał Bałkany Churchill, przez długi czas było miejscem ścierania się cywilizacji i imperialnych wpływów. Właśnie po to, by rejon ten przestał być beczką prochu, w 1918 r. zaczęto tworzyć państwo, zwane początkowo Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców, a od 1929 Jugosławią. Rozwiązanie takie zawsze bardzo dalekie było od ideału, ale jego brak w latach hitlerowskiej okupacji znów przyniósł bratobójczy rozlew krwi. Po wojnie jugosłowiańska spójność wynikała nie tylko z komunistycznego ustroju i hegemonicznych dążeń większych nacji nad mniejszymi. W końcu rządzący Federacją dyktator Tito był Chorwatem, a nie Serbem. Za jednością przemawiała też pamięć niedawnych tragedii. Rozpad państwa w latach dziewięćdziesiątych oznaczał nowe rany, na zabliźnienie których znów przyjdzie czekać bardzo długo. Jeśli przyjąć, że istnieje niepodległe Kosowo, to znaczy to, że mamy w Europie kolejny kraj muzułmański, a państwa albańskie mamy aż dwa. Chciałbym wierzyć, że służyć to będzie stabilizacji, pokojowi i innym wzniosłym wartościom, oraz, że nie przyniesie niekorzystnych następstw.

Pospieszne uznanie przez władze tak wielu krajów państwa dwumilionowego, rządzonego przez muzułmanów, a leżącego w Europie, musi rodzić oczywiste pytanie. Skoro mamy taką erupcję przychylności dla idei samostanowienia, to dlaczego te same państwa ciągle nie uznają niepodległości Tybetu, Tajwanu, Kurdystanu czy Czeczenii?

Wyświetlony 4409 razy
Więcej w tej kategorii: Cuda, cuda! »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.