wtorek, 27 kwiecień 2010 19:40

Czy nas jeszcze pamiętasz?

Napisane przez

Rozmowa z Jackiem Zielińskim, liderem zespołu "Skaldowie"

Panie Jacku, już ponad 40 lat temu narodził się zespół ?Skaldowie?, proszę opowiedzieć, skąd wzięła się nazwa?

Sam byłem pomysłodawcą ? nazwa została zaczerpnięta z historii muzyki. Skaldowie to wędrowni rycerze, którzy w wiekach średnich wędrowali od dworu do dworu i zamiast mieczami, wojowali pieśnią, poezją, lutnią, muzyką. Skaldowie byli w Skandynawii ? u nas, w Polsce byli rybałci, we Francji trubadurzy i z tego wzięła się nazwa zespołu ?Trubadurzy?.

1967 rok był rokiem przełomowym, świat się otworzył przed zespołem. Wygraliście festiwal w Opolu, potem były trasy koncertowe do ZSRR, Wielkiej Brytanii, NRD, RFN, kolejne płyty, kolejne wyjazdy, koncerty na Igrzyskach w Monachium, koncert na Olimpiadzie w Moskwie. Stan wojenny zastał ?Skaldów? w Stanach Zjednoczonych, podczas kolejnego tournée. Wrócił Konrad Ratyński, Jurek Tarasiński, Jan Budziaszek i Pan. Został Andrzej Zieliński. Co stało się z zespołem, jak dalej potoczyły się losy muzyków?

Stan wojenny spowodował pewną przerwę w działalności naszego zespołu, bo rzeczywiście akurat byliśmy w Stanach. Wtedy Jan Budziaszek z nami nie grał ? był wtedy z nami Witek Kieszkowski, i cóż, wracaliśmy na raty, ponieważ loty były zawieszone. Pierwszym możliwym rejsem wróciłem do Polski z Konradem Ratyńskim. Niestety, nie było zespołu w komplecie, brat został do dzisiaj w Stanach, ale już od 1990 roku przyjeżdża, stale i dość często, zawsze kiedy mamy jakieś ważniejsze koncerty. Po tej kilkuletniej przerwie, kiedy w Polsce była po stanie wojennym taka stagnacja i ? jak to się wtedy określało ? emigracja wewnętrzna, w roku 1987 skrzyknęliśmy się ponownie. Zebrał się wtedy właściwie cały zespół (oprócz brata) i zagraliśmy na koncertach z cyklu ?Czy nas jeszcze pamiętasz, czyli powrót dinozaurów?. Te wspaniałe koncerty były organizowane na Wybrzeżu, w Operze Leśnej w Sopocie. Występowała wówczas cała czołówka zespołów z tamtych lat, z naszych czasów, czyli m.in. ?Niebiesko-Czarni?, Czesław Niemen ? całe mnóstwo znakomitości. Od tamtego czasu grywamy i w Polsce i za granicą, a od 1990 roku dołączył do nas mój brat, który bierze udział zarówno w nagraniach, jak i w ważniejszych koncertach, m.in. śpiewał z nami podczas dwudziestopięciolecia, trzydziestopięciolecia, czterdziestolecia istnienia ?Skaldów?.

Czy na koncerty przychodzą głównie starsi sympatycy ?Skaldów?, czy też udaje się wam przyciągnąć tę młodą publiczność, która kocha hip hop, techno, heavy metal...?

Oczywiście, w większości są to nasi rówieśnicy albo ludzie trochę młodsi, ale pamiętający czasy naszej młodości. Natomiast przychodzą też ludzie młodzi, czasem to się zupełnie przypadkowo odbywa ? np. rodzice wybrali się na koncert i z ciekawości dziecko poszło z nimi zobaczyć, co się dzieje, i udaje nam się przekonać do ?Skaldów? tych młodych ludzi. Zresztą mamy trochę takich dosyć młodych fanów, czyli w wieku tak krótko po ukończeniu studiów i w związku z tym mamy nadzieję, że nasza muzyka trafia i do pokolenia właśnie zdecydowanie młodszego.

Panie Jacku, wiele osób czytało z pewnością kilkuczęściowy już ?Dzienniczek Perkusisty?, niesamowitą historię nawrócenia i przemiany wewnętrznej perkusisty Skaldów Jana Budziaszka. Czy Jan Budziaszek nie odstrasza niektórych fanów ?Skaldów? swoją religijnością?

Myślę, że na pewno nie odstrasza, dlatego, że on nie jest człowiekiem zamkniętym w sobie i udającym jakąś olbrzymią pobożność. On pozostał sobą w dalszym ciągu, jedynie w jego wnętrzu, tak sądzę, nastąpiły te wszystkie przemiany, które opisuje w swoim ?Dzienniczku Perkusisty?. Jest człowiekiem w dalszym ciągu pełnym uśmiechu, pełnym różnych dowcipnych tekstów, w związku z tym, na pewno nie odstrasza, a wręcz przyciąga właśnie ludzi, których właśnie te sprawy duchowe interesują, i jest im przez to bliższy.

Wspólnie z Panem Budziaszkiem nagrał Pan płytę ?Wielkich Polaków modlitwy za Ojczyznę?. Co to za płyta i skąd pomysł na jej powstanie?

Pomysłodawcą, oczywiście, był kolega Jasiu Budziaszek. Kiedyś zaproponowano mu, żeby przeczytał wiersze znanych polskich poetów, a on z kolei zaproponował, żebym to muzycznie oprawił, zilustrował. W pewnym sensie jest to muzyka w zupełności improwizowana.
(?)
Rozmawiał Janusz Dariusz Telejko

Wyświetlony 4728 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.