wtorek, 27 kwiecień 2010 19:42

Kronika postępującego obłędu

Napisane przez

Obyczajowe przemiany, zachodzące w miarę mijania dziesięcioleci, są zjawiskiem oczywistym.

Mając związek z osiągnięciami techniki, nieraz sprzyjają rozwojowi społeczeństw i poziomowi życia ludzi. Bywa też jednak, że to, co ewidentnie gorsze, wypiera zwyczaj uświęcony tradycją, czasem stanowiący wręcz fundament kulturowej tożsamości.

Wojna światów Piotra Semki jest zbiorem ponad stu felietonów, napisanych w pierwszych latach bieżącego stulecia. Opisują one zjawiska, które ? gdyby rozpatrywać każde osobno ? można by potraktować jako wyjątkowe przypadki paradoksalnych zdarzeń. Do przeróżnych absurdów dochodziło przecież we wszystkich epokach. Stąd może nie powinien nas aż tak dziwić duński pastor głoszący, że co prawda utracił wiarę w Boga i nieśmiertelność duszy, ale wcale nie zamierza rezygnować z ?posady? proboszcza, gdyż protestanckie kaznodziejstwo to ?zawód?, który nie tylko mu odpowiada, ale też po prostu innych, zapewniających utrzymanie kwalifikacji, niestety nie ma. Tylko niektóre artykuły znany publicysta poświęca agresji cywilizacji islamu, choć ilustracją trwających dziś procesów może być np. to, że niektóre parlamenty krajów Zachodu całkiem serio potrafią debatować nad równouprawnieniem prawa szariatu. Wiele rozdziałów Semka poświęcił skutkom coraz potężniejszej tendencji w kulturze współczesnej, polegającej na wynoszeniu na piedestał kolejnych patologii. Np. w Anglii do miana bohatera kandyduje dziś szpieg, zasłużony wydaniem w ręce Sowietów na pewną śmierć całej siatki brytyjskich agentów. Z kolei patriarcha Moskwy, w której na początku lat trzydziestych wysadzono w powietrze siedemset cerkwi, nakazuje wiernym wdzięczną pamięć o dobrych stronach Związku Radzieckiego. Do pewnego momentu lektura książki Piotra Semki może jedynie zdumiewać, opisywane zdarzenia mogą przywodzić na myśl antyutopie Huxleya i Zamiatina lub piramidalny absurd Monty Pythona. Lecz nie mamy przecież do czynienia ani z ponurymi proroctwami, ani też z literacką fikcją czy satyrą rodem z najczarniejszych komedii. Poznajemy współczesne nam fakty, które do tego nie dotyczą marginesu społeczeństw, lecz często szczytów przywódczych elit. A to musi już budzić gorzkie refleksje, a nawet przerażenie. Jeśli bowiem okazuje się, że czołowi politycy potrafią zabiegać o głosy wyborców, publikując materiały quasi-pornograficzne ze swoim udziałem, a przeszkodą w karierze nie jest nawet terrorystyczna przeszłość? Morderca skazany na dożywocie może stać się gwiazdą reklamy, powstać może szkoła średnia dla młodzieży o orientacji homoseksualnej ? szerokie spectrum podobnych zjawisk zaczyna oznaczać, że nie mamy do czynienia z odosobnionymi dewiacjami, lecz ze wzbierającą falą tendencji, wiodących nasz świat w stronę ciężko zwichrowanych i w istocie samobójczych wizji przyszłości, ?opartych? na antyetyce i uprzywilejowaniu tego, co wynaturzone.
Dla zilustrowania, kontynuowanego przez stulecia procesu zmian przywołuje się czasem metaforę wahadła. Po odchyleniu się w rejon oznaczający np. narastanie tendencji romantycznych następuje naturalny powrót do okolic przypominających rozwiązania klasyczne. Podobnie okresy postępów laicyzacji w konsekwencji przynosiły wygłodzenie duchową pustką i powrót religijności. Czy tym razem też mamy do czynienia z ?wychyleniem wahadła?, czy też z sytuacją, w której owo wahadło zabrnęło w rejon aberracji na tyle niebezpiecznych, że powrót do jakiejkolwiek normy nie będzie już możliwy?

 

P. Semka, Wojna światów, Fronda, Warszawa 2006.

Wyświetlony 2331 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.