czwartek, 29 kwiecień 2010 18:10

Ziemia jest okrągła

Napisane przez

Globalizacja nie jest tak zaawansowana, jak wmawiają nam komentatorzy i publicyści. Mało tego, uwarunkowania współpracy ekonomicznej, takie jak bliskość geograficzna, nie zmieniły się od setek lat.

Czym jest globalizacja? Odpowiadając najprościej: gospodarcza, polityczna i społeczna integracja świata za pomocą nowych technologii komunikacji. Podczas, gdy eksperci spierają się, kiedy rozpoczęła się epoka globalizacji, pierwszym silnym impulsem do integracji starego i nowego świata był niewątpliwie rok 1492 r., kiedy Krzysztof Kolumb wypłynął w poszukiwaniu nowej drogi do Indii, odkrywając przy tym, że świat jest większy, niż się to współczesnym wydawało.

 

Płaski talerz na siedmiu krokodylach
Niestety, dzisiejsi myśliciele Ameryki nie odkrywają. Dziennikarz ?New York Timesa? Thomas L. Friedman, opublikował w 2005 r. książkę pt. ?Świat jest płaski?, w której starał się udowodnić, że znajdujemy się w bardzo zaawansowanej fazie globalizacji. Innymi słowy, żyjemy w świecie, którego stopień integracji określa fakt, że interesanci amerykańskich infolinii są obsługiwani przez operatorów telefonicznych znajdujących się w Indiach. Jednakże dane ekonomiczne przeczą takim wnioskom. Ziemia nadal jest okrągła. Świat się nie ?skurczył?. Wciąż najchętniej współpracujemy z sąsiadami.
Tezę Thomasa Friedmana obalił w jednym z ostatnich numerów magazynu ?Foreign Policy? profesor Pankaj Ghemawat z Harwardu. Ghemawat zauważył, że nie można mówić o zaawansowanej formie globalizacji, skoro ponad 90 proc. rozmów telefonicznych, komunikacji internetowej oraz inwestycji pozostaje... lokalnych. Co z tego, że używamy internetu, skoro komunikujemy się głównie z kumplami z pracy. Niech każdy z ręką na sercu spojrzy do swojej skrzynki adresowej i policzy ile procent zajmują tam korespondenci rozsiani po świecie.
Elementem, który najszybciej ulega globalizacji, jest handel. Handel międzynarodowy to obecnie jedna czwarta obrotu gospodarczego. Ale trzy czwarte to obrót lokalny, a handel międzynarodowy to głównie obrót z najbliższymi sąsiadami. Czy nie powinniśmy zatem mówić o regionalizacji, a nie globalizacji?
Pozostałe wskaźniki globalizacji nie przekraczają swym zasięgiem lokalności. Najlepsze inwestycje to takie, które pozostają w domu. Wpływy z połączeń telefonicznych, zarządzania firmami, ochrony patentowej czy dobroczynności zaledwie w 10 proc. dotyczą obrotów zagranicznych. Czy możemy więc mówić o zaawansowanej formie globalizacji? Bynajmniej. Znajdujemy się w jej początkowej fazie ? uważa Ghemawat.

 

Globalofobia
We współczesnym świecie najchętniej rozmawia się o zagrożeniach rozmaitymi zjawiskami. Globalizację błędnie kojarzy się wyłącznie z biedą i ekspansją kultury masowej. Dane jednak temu przeczą. Gdyby globalizacja była nośnikiem rozprzestrzeniania się biedy, wzrastałoby ubóstwo w skali światowej. Dzieje się dokładnie odwrotnie. Kraje południowo-wschodniej Azji, takiej, jak Malezja, Korea Płd, czy Singapur były w latach 50. tak biedne, jak dziś kraje Czarnej Afryki. Stawiając na globalny handel, są dziś potęgami gospodarczymi.
Gospodarcza integracja świata wyciągnęła setki milionów ludzi z biedy, chorób i poniżenia. Średni globalny dochód na obywatela podwoił się w ciągu ostatnich 25 lat. Jednocześnie dwukrotnie wydłużyła się oczekiwana długość życia przeciętnego mieszkańca Ziemi. W ciągu ostatniego półwiecza trzykrotnie spadła umieralność noworodków, zmniejszyła się liczba ludności niedożywionej i analfabetów, co dowodzi, że na globalizacji zyskują także najbiedniejsi.
Podobnie ma się z kulturą masową. W opluwanej z byle powodu Ameryce sprzedaje się wielokrotnie więcej biletów do filharmonii, opery i muzeów niż w Europie. Jednocześnie większość oglądanych dzieł powstało na Starym Kontynencie. Wynika z tego, że w dziedzinie kultury wysokiej Europa zdominowała Stany Zjednoczone.
Największymi realnymi zagrożeniami globalizacji są masowe rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych oraz międzynarodowy terroryzm. W pierwszym przypadku można być optymistą, bowiem rozwój nowoczesnej medycyny pozwala na lepszą walkę z epidemiami. Największą przeszkodą w walce z mającymi globalny zasięg chorobami, takimi jak: AIDS, gruźlica czy malaria, są ucisk oraz ignorancja.
Ucisk związany jest z biurokracją lokalnych rządów najbiedniejszych krajów świata. Najczęściej są to socjalistyczne i autorytarne reżimy, które wpędzają ludność w zaklęty krąg rozpaczy: ludzie chorują, bo nie ma leków i jest bieda, nie ma leków, bo administracja każe sobie słono płacić za rejestrację i dopuszczenie do obrotu, a bieda jest, bo jak pracować, gdy wszyscy chorują?
Ignorancja związana jest z wmawianiem opinii publicznej, że od zabijających miliony ludzi rocznie chorób zakaźnych, groźniejsze są: ptasia grypa, choroba wściekłych krów i wąglik. Być może, dzieje się tak dlatego, że choroby zakaźne w mniejszym stopniu zagrażają bogatszej części świata.
W przypadku terroryzmu taktyka obrony najbogatszych krajów świata polega na... hamowaniu globalizacji: zwiększaniu inwigilacji obywateli za pomocą nowych technologii i ograniczaniu migracji. Taktyka wydaje się jednak zwodnicza, jak bowiem wynika z badań, kraje uznawane za największe zagrożenie dla współczesnego świata, takie jak: Iran czy Korea Płn., są najbardziej zamknięte na świat. Tak więc globalizacja, mogłaby im tylko ?zaszkodzić?.
(?)
Tomasz Teluk
Wyświetlony 2594 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.