czwartek, 29 kwiecień 2010 18:12

Co spowodowało wielki kryzys w USA?

Napisane przez

Podręczniki do historii uwielbiają podkreślać nikczemność amerykańskich biznesmenów, którzy "wyzyskiwali" robotników, wykorzystywali społeczeństwo i posiadali ogromną władzę. Po drugiej stronie znajdują się urzędnicy państwowi. Pokazuje się ich jako szlachetnych bojowników, którzy z poświęceniem walczyli o sprawiedliwość. Gdyby nie oni, Amerykanie pracowaliby osiemdziesiąt godzin tygodniowo i kupowali tandetne wyroby po wygórowanych cenach. Wierzą w to wszyscy absolwenci szkół średnich czy college'ów. Trudno ich jednak za to winić. Tego w końcu przez lata ich uczono - pisze Thomas E. Woods w niedawno wydanej w Polsce "Niepoprawnej politycznie historii Stanów Zjednoczonych". Proceder wychwalania pod niebiosa socjalizmu, interwencjonizmu, centralizmu czy wreszcie nawet komunizmu na amerykańskich i europejskich wyższych uczelniach stał się ogólnie akceptowaną normą. Profesorowie wywodzący się z pokolenia 68 robią wszystko, by wyplenić w młodych umysłach sympatię do kapitalizmu.

 

Bandytyzm ?Hepburna?

Jak powszechnie wiadomo, początkiem wielkiego kryzysu w USA był krach na giełdzie. PKB spadło wówczas o 30%, poziom inwestycji prywatnych stał się ujemny, bezrobocie sięgnęło 1/3 siły roboczej. Sytuacja ta była (i jest) głównym argumentem socjalistów za szkodliwością wolnego rynku. Mało kto jednak zwraca uwagę na to, jak szkodliwe było dofinansowywanie niektórych gałęzi gospodarki (m.in. rolnictwa, kolei) przez państwo i jak bardzo wieloletnie subwencję zrujnowały amerykańską gospodarkę. Dotacje (jak zwykle) zachęcały do nadużyć i cwaniactwa. Przykładem tego może być kolej. Firmy kolejowe dostawały ziemię i dotacje w zależności od ilości położonych torów. Oczywiście, w takiej sytuacji, nikt nie przejmował się jakością torów, a raczej szybkością ich położenia (by szybciej dostać subwencje). Na skutek możliwości wyłudzenia większej ilości ?zielonych? kładziono tory na jak najdłuższej trasie, wybierając szlaki górzyste i trudno dostępne. W 1862 roku uchwalono ustawę o linii kolejowej Pacyfiku, która miała połączyć zachód ze wschodem Stanów Zjednoczonych. Gdy obie linie biegnące z Omahy do Sakramento miały się spotkać w Utah, firmy kolejowe wpadły na szatański plan. Wiedząc, że koniec dotacji jest bliski, kładły one tory równolegle do siebie, występując o przedłużenie subwencji. Sytuacja ta świadczy, że pomoc rządu jest najczęściej nieefektywna i szkodliwa. Po oddaniu feralnej linii kolejowej do użytku usterki były tak wielkie, że naprawa ich zabrała wiele lat i pochłonęła wielkie sumy pieniędzy podatnika. Gdy amerykańscy magnaci finansowi, idąc za przykładem swoich kolegów z Anglii (gdzie cała kolej została zbudowana za pieniądze prywatne), zaczęli odnosić sukcesy w przemyśle kolejowym, rząd wydał ustawę Hepburna, która w bandycki sposób regulowała wysokość cen za transport kolejowy. Owa ustawa była przykładem socjalizmu w czystej, czerwonej postaci. Otóż wymagała ona, by firmy kolejowe ustalały takie same ceny dla wszystkich przewozów!
Drugim ważnym problemem amerykańskiej gospodarki było rolnictwo. W czasie I wojny światowej (z wiadomych względów) sektor rolniczy był niezwykle rozrośnięty. Po wojnie nie dość, że farmerów było zbyt wielu, to na dodatek domagali się oni utrzymywania stałych cen. Prezydent USA Herbert Hoover ustanowił Federalny Zarząd Rolny, który udzielał pożyczek farmerom, żeby ci mogli trzymać swoje zbiory poza rynkiem, dopóki ceny nie będą wyższe. Oczywiście, farmerzy postanowili wykorzystać głupotę rządu i co roku zwiększali nadwyżki produkcji. Następnie rząd zaczął skupować nadwyżki pszenicy po cenach wyższych niż rynkowe (skąd my to znamy?). Rolnikom nie opłacało się więc sprzedawać swoich wyrobów na wolnym rynku. Amerykański eksport pszenicy załamał się i jego miejsce zagospodarowała Argentyna z Kanadą. Polityka interwencjonizmu doprowadziła w końcu do wprowadzenia limitów na produkty rolne. To wszystko spowodowało załamanie się amerykańskiej gospodarki w latach 30. ubiegłego wieku. Pamiętajmy, że rząd interweniował coraz śmielej w inne gałęzie przemysłu prywatnego. Przyczyną krachu na giełdzie był również bank centralny i jego polityka monetarna oraz deficyt budżetowy, spowodowany zbyt wielkimi wydatkami. Co robiły władze amerykańskie, by zmniejszyć skutki kryzysu? Otóż, to, co robi niemal każdy socjalista w takich momentach: podniosły wydatki budżetowe i... podatki, oczywiście.

 

Nowy Ład, czyli niech żyje głupota!
Herbert Hoover wierzył, że receptą na zatrzymanie kryzysu jest utrzymywanie wysokich płac pracowników. Pomysł ten, oczywiście, spowodował masowe bezrobocie. Każdy, kto chociaż trochę zna się na ekonomii (no, chyba że jest socjalistą), musi zauważyć, jak absurdalne były decyzje Hoovera. Głupszym pomysłem byłby tylko dodruk pieniędzy. Kolejnym ?wybitnym? pomysłem republikańskiego prezydenta było podwyższenie o 59% ceł na ponad 25 000 produktów. Oczywiście, spowodowało to natychmiastowe podniesienie ceł na produkty amerykańskie w Europie, co dobiło jeszcze bardziej amerykański eksport. Na domiar złego, gdy Ameryka potrzebowała inwestycji, rząd podniósł z 25% do 63% podatki dla... najbogatszych.
Propaganda znalazła jednak sobie bohatera, który wyprowadził USA z kryzysu. Bohaterem tym dla światowej opinii publicznej jest Franklin Delano Roosevelt. Co takiego ten demokrata zrobił, że USA ?odbiło się od dna?? Otóż nic pożytecznego. Można nawet powiedzieć, że opóźnił nadejście prosperity o jakieś 15 lat. Szczytem absurdu i głupoty była polityka rolna 32. prezydenta USA. Jego administracja zaproponowała, że jeśli rolnicy zaprzestaną produkcji, rząd wynagrodzi im to pieniężnie. Roosevelt wierzył, że poprzez zmniejszenie podaży można wymusić wzrost cen (co oczywiście w dobie narodowego głodu jest wybiegiem genialnym). Pozostały jednak zapasy, skupowane przez lata od rolników. Co Delano z nimi zrobił? Tak jest, drogi czytelniku ? zniszczył je! Zarżnięto sześć milionów świń i zniszczono 10 milionów akrów bawełny. Dzięki nowej polityce rolnej konsumenci musieli płacić zawyżone ceny za żywność. A miliony świń, zamiast na patelnie w formie kotletów bądź bekonu, trafiło do ?kosza?. Decyzja godna jednego z najbardziej uwielbianych prezydentów USA!
(?)
Łukasz Adamski

Wyświetlony 4120 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.