czwartek, 29 kwiecień 2010 18:21

Orangutan na Antarktydzie

Napisane przez

Uważnemu obserwatorowi codzienności musi doskwierać samotność. Z drugiej strony (czego, niestety, powszechnie nie wiadomo), samotność bez wątpienia bywa lepsza od złego towarzystwa.

Gdy po raz pierwszy natknąłem się na szokującą diagnozę Alvina Tofflera, wykładającego, że techniki okłamywania rozwijają się szybciej niż techniki weryfikacji, a ludzie wierzą w rzeczy, które wcale nie muszą być, i często nie są, prawdziwe, od razu przypominał mi się Marshall McLuhan z jego ?Dekalogiem Cywilizacji Obrazkowej?. Któreś z ?przykazań? brzmiało: Prawda jest tylko i wyłącznie kwestią sprawnego montażu.

Od tamtych czasów (a minęło niemal pół wieku) nic się nie zmieniło. A raczej zmieniło się: na gorsze. Teraz dopuszczalne i możliwe jest już każde oszustwo. Oszustwo z pozoru niemożliwe wymaga jedynie nieco więcej czasu, wydajniejszego procesora oraz dłoni sprawniejszego montażysty, kryterium prawdy stała się zaś domniemana wiarygodność medialnego spikera.

Dusze zdeprawowane

Odpowiednio ukształtowany przekaz medialny pozwala wmówić wszystko i każdemu, a owej sarkastycznej konstatacji winno towarzyszyć równie gorzkie uzupełnienie: reklama (czyli to, co w założeniu miało stanowić informację), już nie przekazuje nam prawdy o produkcie czy producencie. W zamian za to idealnie charakteryzuje nabywców. A prawda o nich wydaje się przerażająca.
Brytyjski pisarz, dziennikarz i autor programów telewizyjnych Malcolm Muggeridge pod koniec życia zauważył: Człowiek w naszym stuleciu uruchomił przepotężną machinę wyobraźni, jakiej dotychczas nie znano. Gdziekolwiek się obrócić, wszędzie wmawiają ci, że szczęście można osiągnąć za pomocą ciała, pełnię życia zaś ? przez sukces (...). Człowiek wzniósł pomnik najstraszliwszego bożka, przed którym pada na twarz i którego jedynie uwielbia: siebie samego. Cierpka, acz trafna obserwacja sytuacji, w jakiej brylantowa karta kredytowa, telefon z wodotryskiem, odkurzacz do czarnych myśli i gadająca lodówka stają się ważniejsze od nas samych.
Odrzucając szeroko rozumianą tradycję, przekreślamy dotychczasowe definicje, usiłując na nowo sformułować pojęcia ludzkiej godności, odpowiedzialności moralnej, wolności, tożsamości, sensu i celu życia. Towarzyszy nam rzeczywistość, w której kamienie milowe zwyczajowej obyczajności poddajemy plebiscytowi. Lada dzień demokrację bezpośrednią zaczniemy realizować za pośrednictwem SMS-ów (aktualnie testuje to bodaj Estonia), esemesami witając nowy, wspaniały świat, wznoszony na zgliszczach tradycyjnej etyki. W imię aktualnie modnego stylu życia oraz zgodnie z kultem posiadania.
Niewielu przeszkadza fakt, że jest to oferta w sam raz dla ociężałych umysłów i zdeprawowanych dusz ?ludzi zbudowanych z telewizji?. Czyli takich, którzy nigdy nie słyszeli o niczym, czego w ciągu ostatniego tygodnia nie pokazano na szklanym ekranie.
(?)
Rafał Dawidowski

Wyświetlony 2767 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.