czwartek, 29 kwiecień 2010 18:26

Ludzie jak bogowie. Nowa lewica i zagrożenia dla cywilizacji chrześcijańskiej

Napisał

Żadnym sposobem śmiercią nie pomrzecie; ale wie Bóg, że któregokolwiek dnia z niego jeść będziecie, otworzą się oczy wasze; a będziecie jako bogowie, znający dobre i złe. Księga Rodzaju (3, 4-5)

Twierdzenie, że ideologia lewicowa jest zagrożeniem dla szeroko pojmowanej tradycji chrześcijańskiej, ma w pewnym sensie charakter trywialny i nie wywołuje sprzeciwu ani u wyznawców pierwszej ? ujawniających swe antychrześcijańskie nastawienie choćby w prymitywnym antyklerykalizmie ? ani u obrońców drugiej, ukazujących negatywne skutki płynące z realizacji lewicowej utopii. Problemy zaczynają się zazwyczaj na poziomie bardziej szczegółowym, gdzie, z jednej strony, zbyt często owa opozycja sprowadzana jest do tautologii głoszącej, że lewica jest antychrześcijańska, gdyż walczy z wartościami chrześcijańskimi, z drugiej zaś, istnieją próby dowodzenia, że ideały lewicy w jakiś sposób wiążą się czy wręcz wynikają z podstawowych zasad chrześcijaństwa. Wynika to zwykle stąd, że określenia takie jak ?cywilizacja chrześcijańska? czy ?lewica? używane są w sposób ogólnikowy i hasłowy, bez próby nadania im jakichś jasno określonych znaczeń i skonfrontowania ze sobą na poziomie konkretnych rozwiązań. Proponuję zatem przyjrzeć się im nieco bliżej, biorąc pod uwagę zwłaszcza problem wolności, odpowiedzialności i źródeł zła.
Chrześcijaństwo: człowiek wobec nieskończoności

Cywilizację chrześcijańską można określać na różne sposoby, odwołując się zarówno do sfery materialnej, jak i ideowej. Na płaszczyźnie materialnej można np. przyjąć geograficzne kryterium przynależności do cywilizacji chrześcijańskiej i utożsamiać ją z tym, co określa się (równie ogólnie) mianem cywilizacji zachodniej czy po prostu Zachodu, zaliczając tu kraje Europy, Ameryki Północnej oraz Australię i Nową Zelandię. Takie określenie wydaje się jednak niewystarczające, gdyż musielibyśmy wówczas wykluczyć z cywilizacji chrześcijańskiej kraje Ameryki Południowej, Azji i Afryki, a trudno zaprzeczyć, że wiele z nich związanych jest dziś z chrześcijaństwem bliżej niż np. Holandia czy Czechy. Również Rosja, kraj prawosławny, lecz należący w dużej części do Azji, nie może być z wielu względów wyrzucona poza obszar chrześcijaństwa. Widać więc, że określenie ?cywilizacja chrześcijańska? nie pokrywa się z geograficznie rozumianym pojęciem ?cywilizacji zachodniej?.
Można również ? nadal odwołując się przede wszystkim do płaszczyzny materialnej ? próbować charakteryzować cywilizację chrześcijańską przez odniesienie do pewnych rozwiązań natury politycznej czy ekonomicznej. Z takiej perspektywy cywilizacja chrześcijańska charakteryzowałaby się uprzywilejowaniem ? pod względem politycznym ? liberalnej demokracji, pod względem ekonomicznym zaś ? gospodarki wolnorynkowej. Tego typu charakterystykę znaleźć można często u myślicieli, którzy starają się wywieść akceptowane dziś niemal powszechnie rozwiązania z pewnych wątków, obecnych w szeroko rozumianym chrześcijaństwie: niemal sto lat temu Max Weber starał się pokazać, że istnieje związek między kapitalizmem a protestancką koncepcją człowieka i pracy, niedawno zaś amerykański filozof Michael Novak pokazywał, że istnieje ścisły związek między katolicyzmem a wolnym rynkiem. Być może, tego rodzaju genetyczne powinowactwo rzeczywiście da się wykazać, trudno jednak wyprowadzać stąd wniosek o ścisłym związku chrześcijaństwa z określonymi rozwiązaniami natury politycznej czy ekonomicznej. Fakt, że przez wieki chrześcijaństwo doskonale funkcjonowało w ramach politycznego monarchizmu i ekonomicznego feudalizmu pokazuje, że sama forma ustrojowa nie jest tu tak istotna, jak realizowane w jej ramach pewne treści. Zresztą przykład krajów Europy Wschodniej, a zwłaszcza Polski, świadczy o tym, że mimo narzuconego ustroju totalitarnego ? politycznie i ekonomicznie antyliberalnego i antydemokratycznego ? można było nadal pozostawać w orbicie cywilizacji chrześcijańskiej.
W związku z tym wydaje się, że rozsądniej byłoby poszukiwać cech charakterystycznych dla cywilizacji chrześcijańskiej nie w sferze materialnej, lecz duchowej czy ideowej. Na cechy takie wskazywano wielokrotnie ? robili to tacy myśliciele, jak choćby Koneczny czy Bocheński ? nie będę więc specjalnie oryginalny, mówiąc, że najbardziej istotne są w tym wypadku trzy kwestie: grecki ideał nauki i klasyczna koncepcja prawdy jako korespondencji między myślą (treścią sądu) a rzeczywistością (stanem rzeczy); rzymski ideał prawa, wraz z wyraźnym podziałem na sferę publiczną i sferę prywatną, oraz chrześcijańska etyka i koncepcja człowieka. Wskazanie tych trzech elementów, jako ideowych fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej, wymaga kilku słów komentarza.
Po pierwsze, może wydawać się dziwne, że cywilizacja chrześcijańska charakteryzowana jest tu przez elementy jej źródłowo obce, a więc pogańskie, ukształtowane w starożytnej Grecji i Rzymie. Rzeczywiście, rodowód owych idei jest niechrześcijański, trudno jednak zaprzeczyć roli, jaką odegrały one w kształtowaniu się myśli chrześcijańskiej u samych jej początków ? u św. Pawła, św. Augustyna czy, później, u św. Alberta, św. Tomasza, Marsyliusza z Padwy czy szkoły nominalistów z Ockhamem na czele. Można powiedzieć, że chrześcijaństwo, ograniczone pierwotnie do sfery religii i etyki, bardzo szybko wchłonęło i dopasowało do swojego rdzenia grecki ideał nauki i rzymski ideał prawa. Zjawisko to, oczywiście, można tłumaczyć na różne sposoby, jest wszakże ono faktem i z pewnej perspektywy można je traktować jako doskonały dowód uniwersalności pierwotnego przesłania chrześcijańskiego, pozwalającego zbudować spójny i ogólny system przekonań, który funkcjonuje do dziś i w ramach którego myślą nawet jego krytycy.

Po drugie, należy zwrócić tu uwagę na pewną istotną kwestię, dzięki której połączenie greckich i rzymskich idei z chrześcijańską perspektywą nadało im nowe, specyficzne znaczenie. Otóż chrześcijaństwo, wprowadzając do ludzkiego myślenia charakterystyczne połączenie czynnika boskiego z ludzkim ? zawarte w postaci Chrystusa ? doprowadziło do realnego skonfrontowania człowieka, jako istoty skończonej, z nieskończonością, rozumianą nie tylko w sensie negatywnym, ale również pozytywnym, jako pewien absolut. W ten sposób starożytne ideały prawdy i sprawiedliwości, jako celów ludzkiej aktywności, zostały uzupełnione o wymiar pokory i swoistego sceptycyzmu, dotyczącego realizacji tych ideałów w tym ziemskim życiu. Starożytne napięcie między maksymalistycznym absolutyzmem a minimalistycznym sceptycyzmem zostało przeniesione na inną płaszczyznę ? życia doczesnego i życia wiecznego ? gdzie sprzeczne dotychczas rozwiązania potraktowane zostały jako dopełniające się. Z punktu widzenia boskiej nieskończoności skończony i ograniczony człowiek nie osiągnie w swoim ziemskim życiu ani absolutnej prawdy, ani absolutnej sprawiedliwości. Nie jest dlań dostępna ani wszechwiedza (wiedza absolutna), ani ziemski raj jako królestwo doskonałej wolności, równości i braterstwa, jednak świadomość tego nie prowadzi do rozwiązania sceptycznego czy tym bardziej permisywnego ? jak w wypadku niektórych sofistów czy cyrenaików ? lecz do przyjęcia postawy realistycznej w potocznym znaczeniu tego słowa, a więc pogodzenia się z własnymi ograniczeniami.

Ta świadomość własnych granic, skończoności rozumu, przygodności zdarzeń i niemożności pełnego projektowania i kontrolowania własnego życia ma trojaki wymiar: epistemologiczny, eschatologiczny i, w pewnym sensie, terapeutyczny. Po pierwsze, świadomość ograniczeń każe podejrzliwie przyglądać się obietnicom zawartym w słowach będziecie jako bogowie, pobrzmiewających w projektach kolejnych utopii ? poznawczych czy społecznych (przy czym te drugie zazwyczaj opierają się na tych pierwszych: absolutna wiedza dotycząca mechanizmów społecznych, jakiej domagali się np. Comte, Hegel, Marks, ale także utopiści libertariańscy, ma służyć za podstawę projektowania ziemskiego raju). Po drugie, świadomość ograniczeń wskazuje na rzeczywiste priorytety w życiu człowieka. Zbawienia nie osiąga się ani poprzez wiedzę, ani poprzez szczęście rozumiane w sensie osiągnięcia pewnego poziomu materialnego zaspokojenia ? groźbę takiego pojmowania zbawienia ukazali doskonale Goethe w Fauście i Huxley w Nowym wspaniałym świecie. Musimy żyć ze świadomością, że nasza nauka nigdy nie dostarczy nam prawdy absolutnej, że nasza polityka nigdy nie zapewni nam życia w doskonałym ustroju. Nie to jednak jest ważne, gdyż zbawienie dokonuje się w innym wymiarze. Po trzecie zaś, świadomość doczesnej skończoności pozwala na pewien dystans wobec ziemskich igrzysk ? dystans, który zalecali już stoicy (czego przykładem są Rozmyślania Marka Aureliusza), ale który dopiero wraz z chrześcijaństwem znalazł spójną podbudowę ideową.

 

Lewica: bunt przeciw rzeczywistości
Czym natomiast jest nowa lewica? Najprościej mówiąc, mamy tu do czynienia z nową formą, w jakiej przejawia się pewna stara postawa światopoglądowa, od czasów rewolucji francuskiej określana mianem lewicowej. Najbardziej charakterystyczną cechą tej postawy jest bunt przeciw rzeczywistości i pod tym względem, jak pokazało już wielu myślicieli, można ją wiązać z gnostycyzmem, rozumianym jako pewna herezja chrześcijańska.
O ile chrześcijaństwo połączyło starożytne ideały nauki i prawa z doktryną ludzkiej ograniczoności, wprowadzając do poznawczego i politycznego optymizmu element pokory i sceptycyzmu, o tyle typowa postawa lewicowa pokorę ową i sceptycyzm (w jego chrześcijańskiej formie) odrzuca. Postawa ta wiąże się z mniej lub wyraźniej wyrażaną wiarą w absolutną moc człowieka i jego zdolność do kreowania własnego losu i ostatecznego samozbawienia. Nie tylko absolutna wiedza, ale przede wszystkim absolutna sprawiedliwość w doskonałym ustroju są z tej perspektywy tym, co człowiek może osiągnąć tu, na ziemi, dzięki własnej inwencji. Przeszkoda w urzeczywistnieniu absolutów ma charakter materialny ? jest to np. istniejący ustrój, system społeczny, ekonomiczny, prawa własności, tradycyjne zachowania, nawyki i przesądy itd. Celem człowieka i jego drogą do zbawienia staje się w tej sytuacji zniesienie i pokonanie tych przeszkód, a więc doprowadzenie do rewolucji, jako radykalnej zmiany stanu rzeczy. Postawa lewicowa u swych źródeł jest więc sprzeczna z ogólnym przesłaniem chrześcijaństwa. Odrzucając skończoność i ograniczenia człowieka, rysując przed nim możliwość osiągnięcia absolutu ? epistemicznego i politycznego ? obiecuje dokładnie to, co zwykliśmy uważać za typową obietnicę składaną przez Szatana: pełnię wiedzy, dzięki której człowiek, niczym bóg, przejmie pełną kontrolę nad swym losem (zauważmy, że dokonuje się tu przejście od faktów do możliwości: fakty bowiem wskazują na ludzką ograniczoność. Aby im zaprzeczyć, należy ukazać ją jako wynik istniejących przeszkód, których pokonanie ? w celu samozbawienia ? staje się w tym momencie podstawowym celem człowieka).
Opisawszy w ten sposób ogólną postawę lewicową, możemy zastanowić się teraz, czym charakteryzuje się tzw. nowa lewica. Otóż stara lewica (dawna lewica), zgodnie z hasłem byt kształtuje świadomość, uważała, że przeszkody leżące na drodze ludzkiego samozbawienia są natury czysto materialnej, a dokładnie ? ekonomicznej. Jak tłumaczył Marks, człowiek nie jest w stanie osiągnąć pełni człowieczeństwa i wyzwolić się od duchowych ograniczeń, za jakie uważał np. wiarę w Boga (którego, za Feuerbachem, traktował jako psychologiczną projekcję ludzkich ideałów), tkwi bowiem w więzieniu kapitalistycznych stosunków produkcji. Te zaś nie tylko ograniczają go materialnie, ale również kształtują w nim tzw. fałszywą świadomość, a więc błędne pojmowanie siebie, swojego miejsca w świecie, swoich potrzeb, interesów i celów. Jedynym rozwiązaniem ? a więc przywróceniem człowiekowi ?prawdziwej? świadomości, która jest warunkiem pełnej emancypacji, czyli wyzwolenia ? jest zatem rewolucyjna zmiana systemu społecznego.

Charakterystyczną cechą nowej lewicy jest to, że odrzuca klasyczny marksistowski determinizm i uprzywilejowanie sfery ekonomicznej, a więc dogmat, w myśl którego jedynym sposobem otwarcia człowiekowi drogi do ziemskiego raju jest radykalna zmiana na poziomie gospodarki, stosunków produkcji, stosunków własności itd. Doświadczenia nazizmu i komunizmu uświadomiły lewicowym ideologom, że zmiana ekonomiczna nie pociąga za sobą oczekiwanych zmian duchowych, co więcej, nie da jej się skutecznie przeprowadzić, albowiem gospodarka centralnie sterowana na dłuższą metę okazuje się całkowicie nieefektywna. Tak więc, kiedy okazało się, że pośrednie działanie na sferę duchową poprzez rewolucję w sferze materialnej nie przynosi spodziewanych efektów (przykładem może być Polska, gdzie ekonomiczny i społeczny komunizm nie doprowadził do wykorzenienia wiary), pojawiła się teza, że należy po prostu działać bezpośrednio na sferę ducha. Stosunki ekonomiczne są, oczywiście, istotne, jeśli jednak chcemy urzeczywistnić projekt egalitaryzmu, najpierw musimy zmienić ludzki sposób myślenia, wzorce postępowania, zdroworozsądkowe prawdy, tradycyjne nawyki itd. Dlatego też z punktu widzenia ideologii nowej lewicy najważniejsze jest przejęcie tzw. hegemonii kulturowej, a więc poprzez środki masowego przekazu, działania polityczne i kulturalne, akcje propagandowe i informacyjne, wpłynięcie na świadomość ludzi, a dokładnie: ukształtowanie jej zgodnie z własnymi priorytetami. Hegemonia kulturowa to nic innego, jak rząd dusz sprawowany nad ludźmi wykorzenionymi, plastycznymi i gotowymi do zmian w imię postępu, jako podstawowego czynnika samozbawienia i rzekomej gwarancji lepszego jutra.

Zauważmy tu, że nowa lewica, podobnie zresztą jak stara, nie ma w gruncie rzeczy jakiegoś pozytywnego planu. Podobnie jak Marks, stara się bronić przed zarzutem utopijności, nie mówiąc dokładnie, na czym polegać miałby ów świat, w którym człowiek miałby dosięgnąć absolutu ? pod tym względem poprzestaje na ogólnych hasłach. Traktując zastaną rzeczywistość jako przeszkodę, kreśli jedynie mglistą wizję raju, w którym panować by miała powszechna wolność, równość, tolerancja i braterstwo, gdzie każdy mógłby się realizować po swojemu, gdzie każda różnica i inność byłaby równouprawniona, gdzie aktywność ludzka nie napotykałaby na żadne ograniczenia. Operując tak ogólnikowymi hasłami, nowa lewica skupia się jedynie na walce z tym, co jest, realizując strategię polegającą na szukaniu poparcia u wszystkich, którzy z jakichś powodów odrzucają istniejący stan rzeczy. O ile w wypadku starej, ekonomicznej lewicy jedynym poważnym sojusznikiem wydawał się proletariat, o tyle w wypadku nowej lewicy nie pełni on już żadnej istotnej roli, co więcej, z uwagi na postawy tradycjonalistyczne, powszechne wśród robotników, uznawany jest często za wroga. Nowa lewica dostrzegła coś, czego nie widziała lewica stara, a mianowicie, że sam światopogląd lewicowy, mimo że prezentowany jako wyraz dążeń ludzi prostych, słabych, upośledzonych ekonomicznie i społecznie do emancypacji i wyzwolenia, faktycznie tworzony jest i głoszony przez osoby pochodzące spoza tych klas. Ideologia rewolucji jest tworem intelektualnych salonów, ludzi czasem egzaltowanych, czasem znudzonych, a często zdeprawowanych, intelektualistów o ambicjach politycznych i mesjanistycznych, ale w żadnym razie nieprostych ludzi. Tych można co najwyżej wykorzystać.
Dlatego też po klęsce realnego socjalizmu, kiedy okazało się, że ustrój robotników i chłopów został obalony w dużej mierze dzięki działaniom robotników i chłopów (i znów Polska jest tu doskonałym przykładem), ideolodzy lewicy uświadomili sobie, że sojuszników należy szukać gdzie indziej. Zresztą pomysł takiego rozwiązania powstał już wcześniej, a najpopularniejszą jego wersję przedstawił niemiecki filozof Herbert Marcuse, który w książce Człowiek jednowymiarowy proponował oprzeć rewolucję na rozmaitych ?wykluczanych? społecznościach w rodzaju imigrantów, grup subkulturowych czy bezrobotnych. Dlatego też współczesna lewica stara się wykorzystać do realizacji swoich projektów przede wszystkim grupy radykalnie negujące istniejący system wartości ? feministki, aktywistów gejowskich i inne, na razie pozostające w ukryciu mniejszości seksualne, ekologów, imigrantów z krajów muzułmańskich, margines społeczny w postaci dobrowolnych, ?wiecznych? bezrobotnych, środowiska antyklerykalne, awangardę artystyczną itd. Wspomniane grupy są pod wieloma względami odmienne od siebie, a ich interesy często wzajemnie kolidują (jak interesy feministek i gejów), jednak tym, co je łączy, jest mniej lub bardziej wyraźne przeciwstawianie się trzem elementom, które wskazałem wcześniej jako ideowe podstawy cywilizacji chrześcijańskiej. Chodzi więc o odrzucenie tradycyjnych pojęć prawdy, sprawiedliwości i moralności. Działania te mają rozmaity i często kompleksowy charakter, z tego choćby względu, że kwestie epistemologiczne ściśle łączą się z zagadnieniami politycznymi i etycznymi, tutaj chciałbym jedynie zwrócić uwagę na dwie, dość rozpowszechnione praktyki, dotyczące, kolejno, problemu prawdy i problemu wolności.
(?)
Damian Leszczyński

 
Wyświetlony 2643 razy
Więcej w tej kategorii: « Saluto romano Impotencja kulturowa »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.