poniedziałek, 03 maj 2010 09:27

Poznawanie Innych

Napisane przez

O tej instytucji przez lata było głucho. W propagandzie PRL przez lata uważano ją za reakcyjną i imperialistyczną, zatem skazana została na zapomnienie.

Liga Morska i Kolonialna, formalnie istniejąca od 1930 r. ? a miała poprzedniczki, powstałe w 1918 r. ? praktycznie skończyła się po wojnie. Wprawdzie reaktywowała się w 1944 r. jako Liga Morska, ale po czterech latach musiała przerwać i tak rachityczną, bo ograniczaną działalność, ostatecznie zaś w 1953 r. została zlikwidowana i włączona do Ligi Przyjaciół Żołnierza. Powstałe w 1981 r. stowarzyszenie Liga Morska to już co innego, aczkolwiek słusznie nawiązuje ono do swojej bardzo zasłużonej poprzedniczki.

A właśnie zasługi Ligi Morskiej i Kolonialnej przypomina Anna Nadolska-Styczyńska w pracy opartej o dysertację doktorską. Były one wielorakie. Przyczyniły się do popularyzacji spraw morskich i ich znaczenia ekonomicznego dla gospodarki kraju oraz znaczenia społecznego, poprzez tzw. wychowanie morskie, prowadzone zwłaszcza wśród młodzieży, zrozumienia ważności gospodarki morskiej dla Polski, rozbudowy portów, traktowanie morza nie jako dodatku do plaży, lecz konieczność jego ?uprawy? (pisano o ?uprawie morza?, porównując z ?uprawą roli?). A działalność LMiK objęła bardzo wielką liczbę ludzi, zainteresowanych akcjami organizacji. Warto przypomnieć, że na początku 1939 r. Liga Morska i Kolonialna liczyła prawie 1 milion członków, na ogólną liczbę 37 milionów mieszkańców Polski.
Dr Nadolska-Styczyńska wydobywa jeszcze jeden aspekt zasług Ligi. Mianowicie otwarcie na świat i poznawanie innych, pozaeuropejskich ludów. Jeszcze w latach dwudziestych widziano je stereotypowo, według norm i stereotypów odziedziczonych po XIX w. Palmy, lwy, koralowe atole, dzikusy. Poczynania Ligi Morskiej i Kolonialnej doprowadziły do otwarcia się Polski na świat i przekształcenia się postrzegania egzotycznych lądów i ludów na realne, a nie powieściowe, przede wszystkim lepszego ich rozumienia jako społeczności kierujących się swoją kulturą i swoimi normami, może dziwacznymi, ale będącymi takimi, bo dostosowanymi do konkretnych warunków życia: klimatycznych, gospodarczych, społecznych, wszelkich innych.
A równie ważnym aspektem tych poczynań ligowych był znaczny przyrost, a nawet i powstawanie niemal od zera kolekcji etnograficznych pozyskiwanych z terenów pozaeuropejskich, zwłaszcza tzw. egzotycznych. Zwozili je podróżnicy, badacze, reporterzy, którzy za ambicję poczytywali sobie powiększenie polskich kolekcji egzotycznych. Dzięki temu wszystkiemu Polacy mogli poznać lepiej własną tożsamość, bo na tle innych. Własną tożsamość najlepiej bowiem definiuje się dzięki porównaniom z innymi.
Naturalnie było to implikacją prób przedsiębrania akcji kolonialnych przez Ligę Morską i (a jakże!) Kolonialną. Nawiasem mówiąc, nie były to nierealne mrzonki, przynajmniej w sferze teorii. Główną ideą przyświecającą dążeniom kolonialnym było to, że posiadanie terytoriów zamorskich mogło ułatwić Polsce przejście z gospodarki rolniczej na przemysłową. Praktyka udowodniła jednak brak realnych przesłanek dla pozyskania kolonii. W dodatku rząd (sanacyjny) powściągał zapędy kolonialne zwolenników pozyskiwania posiadłości zamorskich. Był bowiem ostrożny wobec idei kolonialnej, a Piłsudski był jej w ogóle wrogi.
Autorka, oczywiście, nie zajmuje się tym zagadnieniem, gdyż skoncentrowała się na innym ? na rozszerzaniu się wiadomości o świecie pozaeuropejskim w polskim społeczeństwie. Jednakże, gdyby bowiem nie ligowe wysiłki kolonialne, chociaż bez efektów praktycznych, takie poznanie byłoby trudniejsze... Zle ? efekty były. Właśnie to rozszerzanie się wiedzy o świecie nie tylko wśród elit, ale i w całym narodzie. Wiedza o świecie bowiem przyczynia się do lepszego rozpoznania położenia Polski wśród innych narodów i państw, lepszego rozpoznania jej realnych możliwości gospodarczych i kulturalnych.

 

Anna Nadolska-Styczyńska, Ludy zamorskich lądów. Kultury pozaeuropejskie a działalność popularyzatorska Ligi Morskiej i Kolonialnej, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 2006.

Wyświetlony 3272 razy
Więcej w tej kategorii: « Wrocław obcy Polakom? Teksty Heydla »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.