poniedziałek, 03 maj 2010 09:39

Żałuj!

Napisane przez

Socjaliści z rządu wraz z "wrażliwymi" dziennikarzami zaaplikowali nam przymusową terapię smutku w postaci żałoby narodowej. I jak zwykle do swoich politycznych celów władza postanowiła wartościować śmierć - dzieląc ją na mniej i więcej wartą.

Po dramatycznych wydarzeniach związanych z wypadkiem polskiego autokaru we Francji powróciła w naszym dyskursie publicznym debata o celu wprowadzania żałoby narodowej. Niewiele osób publicznych ma odwagę iść pod prąd i sprzeciwić się nadmiernie egzaltowanej i ocierającej się o śmieszność postawie cierpiętniczej rodzimych żurnalistów i polityków. Prezydent Kaczyński wraz z premierem obiecali rodzinom ofiar duże sumy pieniędzy i wszelką pomoc (łącznie z przewożeniem lekko rannych rządowym aeroplanem). Nie ulega wątpliwości, że gest ten bardzo ładnie wygląda i może pomóc w zwalczeniu wizerunku ?faszystowskich kaczek?, przypiętego braciom przez ?intelektualistów? i media. Nie twierdzę, że prezydent w cyniczny sposób wykorzystuje tragedię do poprawienia sobie notowań. Każdy bowiem wytrawny polityk w jakimś stopniu żeruje na emocjach obywateli i nie znaczy to, że jest on złym człowiekiem. To jest po prostu wpisane w tę profesję. Jednak wprowadzenie narodowej żałoby z powodu śmierci 26 Polaków jest wyrazem populizmu i przesadą. Zastanówmy się, ile dziennie na polskich drogach ginie ludzi? Ile tragedii dotyka każdego dnia naszych obywateli? Ile osób (w tym dzieci) umiera na raka czy inne choroby. Zadajmy sobie proste pytanie ? z jakiej racji rodzina ofiary wypadku we Francji ma dostać z pieniędzy podatnika zapomogę? Czym różni się śmierć statystycznego Kowalskiego od śmierci pielgrzyma? Te pytania nasuwają się zawsze przy jakiejś zbiorowej tragedii. Niestety, niewielu ma odwagę je postawić. Co powiedziałby urzędnik obywatelowi, który domagałby się od państwa za śmierć swojej bliskiej osoby w wypadku samochodowym wypłaty w wysokości 10 tysięcy złotych (tyle, ile mają dostać rodziny ofiar z Grenoble)? No co? Masz rację, drogi Czytelniku, wyśmiałby go. A tu ? wystarczy zginąć kolektywnie i zadośćuczynienie się spełni. Czy etyczne jest wartościowanie życia? Jak pisze Janusz Korwin- Mikke, Dlaczego ten, co zginął w samochodzie z żoną i dziećmi, jest przez władze państwowe traktowany gorzej, niż ten, kto zginął wraz z 25 pielgrzymami? Nie jest to demagogiczne pytanie. W normalnym kraju poszkodowani dostają pieniądze od ubezpieczyciela (przecież takie wycieczki są ubezpieczone), a państwo nie powinno się do tego procederu wcinać. Co ty, Adamski, pleciesz? Przecież to tylko 10 tysięcy złotych, budżet nie ucierpi! ? orzeknie ktoś. No tak, ale chodzi o zasady. Rodziny ofiar otrzymają stosowną pomoc od prywatnych darczyńców i Kościoła, która przebije te 10 tysięcy kilkanaście razy. Nie ma więc sensu tworzyć podziału w społeczeństwie, obdarowując tylko wybranych, których akurat pokazują media. Jest to oczywiście wygodne dla polityków, bo ci mogą wygłosić kilka banałów dla podbicia sobie sondaży. Przy okazji nie omieszkają skrytykować politycznych rywali i ? jak to jest obecnie ? muzyków dających koncert w dniu żałoby.

 

Ten zły Jagger
Gdy zespół ?Rolling Stones? postanowił nie odwoływać planowanego od miesięcy koncertu, wyjątkowo zatroskani dziennikarze i politycy ruszyli z bagnetami na Jaggera i spółkę, oskarżając (mimo deklaracji muzyków o uczczeniu pamięci ofiar minutą ciszy) legendę rocka o brak szacunku dla zmarłych. Może nie każdy zdaje sobie sprawę, czym jest zorganizowanie koncertu Stones?ów i ile osób pracuje przy takim przedsięwzięciu. Gdyby organizatorzy postanowili zgiąć kark pod pręgierzem czarnych wstążek, zniweczyłoby to pracę setek ludzi. Firmy organizujące spektakl mogłyby nawet zbankrutować. Czy etyczne jest pozbawianie setek tysięcy ludzi, którzy kupili bilety na koncert możliwości oglądania swoich idoli? Wiele osób wzięło specjalnie na tę okazję urlopy i nie wolno nam zabierać ich cennego czasu! Znów wracamy do wartościowania śmierci. Niedawno w moim rodzinnym Olsztynie doszło do wypadku samochodowego, w którym zginęły cztery osoby. Czy w związku z tą tragedią władze odwołały koncerty w stolicy Warmii i Mazur? Nie! Zrobiłyby to zapewne, gdyby liczba ofiar przekroczyła 15 osób. A może 10? 20? 7? Jaka jest graniczna liczba ofiar, od której wprowadzamy żałobę? O ile mi wiadomo, nie ma takiej liczby. Zgodnie z logiką żałoby przy każdej śmierci obywatela, miasto powinno odwoływać imprezy. Nieprawdaż? Wprowadzanie ogólnopolskiej żałoby za każdym razem, gdy kolektywnie umrze kilkunastu obywateli rozmywa jej znaczenie. Żądam prywatyzacji uczuć! ? napisał kiedyś jeden z prawicowych publicystów po tragedii w Katowicach. I coś w tym jest. Każdy zaakceptuje żałobę po śmierci wielkiego Polaka czy urzędującego premiera lub prezydenta. Ale jak zrozumieć ciągłe narzucanie obywatelom, kiedy ci mają rozpaczać, a kiedy nie. Nie jest to swoisty totalitaryzm?
(?)
Łukasz Adamski

Wyświetlony 3199 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.