niedziela, 30 maj 2010 09:36

Rynsztok i gwiazdy

Napisane przez

Od orzeczenia Trybunału Praw Człowieka, przyznającego Alicji Tysiąc odszkodowanie za naruszenie przez Polskę Konwencji Praw Człowieka minęło sporo czasu, jednak mnie w dalszym ciągu dręczy pytanie: czy człowiek może urodzić się, tym samym łamiąc prawo?

Przypomnę: najpierw pani Alicja nie zadała sobie trudu, by zabezpieczyć się przed niechcianą ciążą. Następnie usiłowała zamordować poczęte dziecko. Wreszcie poskarżyła się, że się jej to nie udało, twierdząc, że polskie ustawodawstwo naruszyło jej godność oraz prawo do poszanowania życia prywatnego. Dziś zapewnia, że kocha córkę, deklarując przy tym, że w podobnej sytuacji postąpiłaby identycznie ? co w moim przekonaniu oznacza postawę wymagającą długotrwałej terapii psychiatrycznej, w związku z czym Alicji Tysiąc powinno się także czym prędzej odebrać prawa rodzicielskie.

I myślę sobie tak: skoro narodziny dziewczynki naruszyły Konwencję Praw Człowieka, mała Julia żyje w Polsce poniekąd wbrew unijnemu prawu. A ponieważ to pierwszy przypadek tego rodzaju, sądzę, że warto byłoby rozstrzygnąć kwestię, kiedy obowiązującą praktyką stanie się nakazywanie przez Trybunał temu czy innemu państwu przywrócenie porządku prawnego poprzez ostateczne rozwiązanie problemu? Nie byłoby Julii, nie byłoby sprawy ? należy ją zatem poddać humanitarnej eutanazji, a zaraz potem posłużyć się eutanazją w stosunku do wszystkich dzieci, które pojawiły się na tym świecie, naruszając prywatność swoich matek, albo które ze względu na fakt urodzenia cierpią dziś z powodu niedostatku lub braku miłości. To byłby dopiero realny tryumf unijnego prawa!
Ironizuję, rzecz jasna, ale przy okazji warto pokusić się także o kilka jak najbardziej poważnych uogólnień.

 

Gwałcąc inteligencję
Otóż niektórzy obstają, że płód to jeszcze nie dziecko. Inni starają się kierować dyskusję w krzaki, dowodząc, że tak naprawdę to nie wiadomo, w którym momencie życia płodowego zaczyna się człowiek. Tym pierwszym należałoby polecić odrobinę konsekwencji ? bo skoro płód to jeszcze nie człowiek, aborcję należałoby dopuścić również i na godzinę przed porodem. A zresztą, powiedzmy sobie szczerze, należałoby dopuścić ją nawet i czas jakiś po porodzie ? bo cóż to niby za człowiek z małego, oślizgłego i sinego pokurcza? Ani z tym zakąsić, ani na Kaczyńskich ponarzekać, ani nawet wstępniaka z ?Wyborczej? toto nie zrozumie.
Natomiast tym drugim rekomendowałbym drobny eksperyment myślowy: skoro założymy, że naprawdę nie wiadomo, kiedy ludzki embrion przeistacza się w człowieka, no to przecież w takim razie tym bardziej nie wolno nam ryzykować czynu, który mógłby okazać się zabójstwem.
Ale jest jeszcze trzecia grupa oponentów. Tych znowu porusza los dzieci ciskanych po urodzeniu do kubłów na odpadki, więc aby ocalić im tego losu, akceptują ich śmierć jeszcze przed urodzeniem. Owi pseudosamarytanie przekonują także, że zespół Downa czy jakieś niedomaganie fizyczne uzasadniają zabójstwa z litości. Tych z kolei pytam, dokąd doprowadzi nas różnicowanie wartości człowieczeństwa w zależności od stopnia inteligencji, kąta wygięcia kręgosłupa, kształtu małżowiny usznej albo ilości kończyn?
I jeszcze jedno: podobno współczesne kobiety czułyby się powtórnie zgwałcone, gdyby musiały urodzić dzieci, których ojcowie popełnili przestępstwo, dopuszczając się gwałtu. No nie wiem, być może nie dość we mnie empatii, by wyobrazić sobie tak dramatyczną okoliczność. Ale to naprawdę nie jest sprawiedliwe, gdy gwałciciel trafia do więzienia, dziecko zaś ląduje w ścieku.

 

Równi i równiejsi
Niektórzy dali sobie wmówić, że ocalenie życia takim maluchom ponownie zhańbiłoby matki, stąd przeciwko podwójnemu upokorzeniu protestują. Nie wadzi im fakt, że tego rodzaju ?argumenty? brutalnie gwałcą ich inteligencję ? no bo jakim sposobem ocalenie życia może dodatkowo zhańbić? Może ci, którzy tak twierdzą, naprawdę rozstali się z rozumem?
I dalej: jak można żądać prawa do wyboru dla siebie, a zarazem odmawiać tego samego prawa innym? Co pozwala domagać się wolności dla siebie, skoro innym odbiera się nie tylko wolność, ale i życie? Toż to nie tylko przejaw zatrważającej hipokryzji, ale i podręcznikowy objaw schizofrenii.

 

(?)
Krzysztof Ligęza

Wyświetlony 3545 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.