niedziela, 30 maj 2010 10:28

Wehikuł czasu czyli gazety pisały...

Napisane przez

Lesław Maleszka


W PUŁAPCE ANTYKOMUNIZMU

Wśród części elit politycznych prawicy antykomunizm odgrywa rolę destrukcyjną ? zastępuje bowiem refleksję nad rzeczywistymi problemami prawno-ustrojowymi i gospodarczymi państwa. Miast szukać rozwiązań, budować programy, politycy obozu posierpniowego kreują mit zagrożenia komunistycznego i nawołują do ?dokończenia rewolucji?. Ta socjotechnika przynosi pewne korzyści, dopóki prawica pozostaje w opozycji. Walka z ?komuną? dobrze się prezentuje na plakatach, mobilizuje młodzież do rzucania jajkami, pozwala też skłóconym ugrupowaniom postsolidarnościowym odnajdywać tożsamość ideową i ponawiać apele o zjednoczenie... Warto, by pamiętali o tym politycy, którym dziś ? w dziewięć lat po upadku komunizmu ? marzą się ustawy dekomunizacyjne. Tego rodzaju akty prawne byłyby wymierzone nie przeciw niewielkiej w końcu grupie osób z dawnej nomenklatury, zajmujących dziś eksponowane stanowiska w administracji państwowej... Konsekwencje takich ustaw łatwo sobie wyobrazić: gwałtowne pomnożenie nienawiści i różnego rodzaju konfliktów społecznych, utrata poczucia współodpowiedzialności za państwo przez sporą część obywateli, kompromitacja demokracji i prawa, które odtąd w powszechnym odczuciu traktowane by były nie jako dobro wspólne, lecz łup dla zwycięzców. Na arenie międzynarodowej Polska zyskałaby opinię państwa niestabilnego, łamiącego prawa człowieka... Prawica popełnia błąd, nie umiejąc się pogodzić z rzeczywistością. Popełniłaby jednak niewybaczalne nadużycie, próbując wyeliminować lewicę metodami pozaprawnymi. Dopuściłaby się bowiem zamachu nie na SLD, lecz na standardy wolności i demokracji. Jeśli przed czymś przestrzegał Michnik prawicę, to właśnie przed takimi uproszczeniami moralnymi, które rodzą postulat ?rewolucyjnego wymiaru sprawiedliwości?.

?Gazeta Wyborcza?, 9 kwietnia 1998


 
Piotr Pacewicz

ODEJŚCIE W NIESŁAWIE

Późną nocą nareszcie kończy się ten dzień i ten rząd. Nie odchodzi w sławie. Tracąc teki pozostawia po sobie rozgrzebane reformy oraz ponury ślad swej pięciomiesięcznej ledwie obecności ~ teczki z kilkudziesięcioma nazwiskami. W ujawnianiu list agentów był ? osobiście w to wierzę ? motyw ideologii, groźnej jak każda inna, która każe ufać w moc oczyszczenia i nowego porządku. Paradoksalnie wzmacniała ją małość ludzi ją głoszących, poddanych na dodatek frustracji wynikającej z nadmiernych trudów rządzenia. Zaglądanie w życiorys innych miało chronić przed wątpliwościami wobec własnych osiągnięć. Sukces (dekomunizacja) miał zastąpić? wywołać? wdzięczność obywateli. Motyw czysto politycznej gry stawał się jednak stopniowo najwyraźniejszy, a zdradzał go zwłaszcza nieopanowany pośpiech w dążeniu do lustracji, wyścig z czasem, którego rząd i popierające go siły miały coraz mniej. Lustracja miała zniszczyć politycznych przeciwników i tu przykład postępku wobec Moczulskiego jest szczególnie ewidentny: jego teczka pojawiła się w pięć minut po tym, gdy zerwano negocjacje polityczne z KPN. Teczki miały osłabić niemal wszystkie partie, łącznie z rządzącą ZChN. Miały zatrząść Belwederem. Czas dopiero pokaże, kto jaką rolę odegrał w tej tragifarsie politycznej. Czy dystansujące się oświadczenie rzecznika MSW jest wyrazem wewnętrznej opozycji w samym ministerstwie wobec jego szefa? Jakie były dalekosiężne plany Antoniego Macierewicza, który chodził wczoraj milczący z podwójną, a potem poczwórną obstawą? Jaką rolę odegrał KP PC, jedyny bez ?agentów? i jego niespokojny lider Jarosław Kaczyński, który ostatnio tracił na pozycji politycznej, za to zyskiwał na radykalnej frazeologii nacjonalistycznej i antykomunistycznej? Jakie wizje polityczne stały za doraźnym krasomówstwem premiera Jana Olszewskiego ? adwokata.

?Gazeta Wyborcza?, 5 czerwca 1992


 
Adam Michnik

HISTORIA I HISTERIA DEKOMUNIZACJI

O teczkowej akcji Macierewicza pisano już sporo. Autorzy przypominają wszystkie wcześniejsze wypowiedzi aktorów tej dosyć nieestetycznej afery. Po czym zestawiają je z tym, co ci sami ludzie robili i mówili później. W ten sposób otrzymaliśmy obraz kłamczuchów i fanatyków, intrygantów i szantażystów, którzy dopuszczając się fałszerstw i manipulacji z pewnością byli przekonani, że służą wzniosłym ideom demokratycznym i patriotycznym, narodowym, humanistycznym i jakimś tam jeszcze, na które przymiotników nie chce mi się już wymyślać... Oto Macierewicz zapewniający prezydenta Wałęsę: ?Nie ma na pana żadnej teczki, ale ten rząd nie może upaść?. Albo też Szeremietiew, który wypowiada myśli (na temat pożarów i teczek) tak niekonwencjonalne, że nawet politykom KPN wydają się one niezbyt zrozumiałe. Albo też przerażający opis negocjacji pomiędzy Janem Olszewskim a przywódcami KPN w sprawie poszerzenia koalicji rządowej ? strach pomyśleć, jakie okoliczności i jacy ludzie decydowali w tych dniach o losach Polski... Nigdy nie będzie skuteczna dekomunizacja dokonywana metodami bolszewickimi. Bowiem dekomunizacja to nie to samo co kolejna czystka, zrobiona po bolszewicku, choć wedle nowych antykomunistycznych kryteriów. Po takiej czystce nie czeka nas ład demokratyczny, lecz komunizm bez komunistów. Nieszczęście dziedzictwa komunistycznego to nie ludzie, którzy byli śrubkami w komunistycznym mechanizmie, to same mechanizmy... Żaden komunista nie urodził się przecież zbrodniarzem i potworem. Stawał się nim będąc właśnie śrubką w tym mechanizmie fanatycznej wiary i gangsterskich metod.

?Gazeta Wyborcza?, 29 lipca 1992

 

Wyświetlony 5429 razy

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.