środa, 02 czerwiec 2010 11:24

Armia nowych wyzwań

Napisane przez

Clancy to twórca superbestsellerów (Polowanie na ?Czerwony Październik?), ale prawdziwe zainteresowanie winien wzbudzić drugi autor: b. dowódca amerykańskich sił specjalnych, gen. Carl Stiner. Trzeba od razu wyjaśnić, że od 1986 r. USA mają cztery rodzaje sił zbrojnych: oprócz trzech tradycyjnych powołano wtedy właśnie Dowództwo Sił Specjalnych, które miało błyskawicznie reagować na zagrożenie ze strony komunistów lub terrorystów w każdej części świata.

 

Mało jest instytucji tak konserwatywnych jak wojsko, toteż początki nowej formacji były trudne. Siły specjalne mają się bowiem zajmować całością problemu, a nie tylko unieszkodliwieniem siły militarnej wroga. Ich zadanie obejmuje walkę z narkotykami, pomoc w produkcji żywności i lekarstw, a także ? jak w Panamie w 1989 r. ? ?budowanie społeczeństwa obywatelskiego?.
Tak rozumiana rola sił specjalnych to wynalazek Johna Kennedy?ego. Taką właśnie funkcję pełniły w Wietnamie i według niektórych historyków porażka wietnamska miała za główną przyczynę to, że Johnson zrezygnował z tej oryginalnej formy prowadzenia wojny. Naciskany przez generałów, którym nie mieściło się w głowie, że żołnierz może oprócz walki także leczyć, uczyć i pomagać w budowie domów ? oparł się na siłach lądowych. A ponieważ sam sobie związał jedną rękę, nie mógł wygrać w starciu z masową armią DRW, w której nie istniał limit strat. Rozdział o Wietnamie jest zresztą jednym z najciekawszych w tej książce, gdzie nawet znawca tematu dowie się nieznanych szerzej rzeczy, np. o tym, że żołnierze północnowietnamscy otrzymywali marihuanę od swoich oficerów, a przed atakiem ?szprycowano? ich.
Siły Specjalne są odpowiedzią na kryzysy nowego typu, na które dotychczasowe struktury polityczno-wojskowe nie znajdowały odpowiedzi. W wypadku Haiti w 1994 r., na przykład, wystarczyła sama groźba ich użycia, by uzurpator wojskowy zrezygnował z władzy a operacja militarna zamieniła się w międzynarodową akcję humanitarną. W ramach ogromnej operacji pomocy dla Kurdów, po wyzwoleniu Kuwejtu w 1991 r., udzielono pomocy ponad milionowi ludzi, rozdano 72 tys. ton zaopatrzenia, a wdzięczni Kurdowie do dziś nadają dzieciom takie dziwne imiona jak Jones czy Smith, będące nazwiskami lekarzy i żołnierzy, którzy żyli pośród nich. Natomiast nie udało się ? choć osiągnięto także niepodważalne sukcesy ? najbardziej ambitne zamierzenie, a mianowicie budowa praktycznie nowego państwa, jak to było w przypadku Somalii.
Dla czytelników polskich ta pasjonująca książka jest przede wszystkim wskazówką, co należy zrobić z nasza dziewiętnastowieczną armią poborowych. W starciu z nowoczesną formacją gen. Stinera, mogłaby ona się opierać może 10 godzin ? nie więcej. Dalsza blokada przez odziedziczoną po PRL generalicję konieczności przejścia na armię zawodową czyni nasz kraj po prostu bezbronny.

Tom Clancy, Carl Stiner, Wojownicy cienia, Wyd. Amber, Warszawa 2002

Wyświetlony 5191 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.