środa, 02 czerwiec 2010 11:50

Tam, gdzie rośnie pieprz

Napisane przez

Oriana Fallaci w powieści "Inszallach" definiuje ludzi jako: Ssaki dwuręczne w pozycji wyprostowanej, zdolne do posługiwania się artykułowanym językiem, charakteryzujące się objętością czaszki i masą mózgu, które w stosunku do powierzchni czaszki, jaką zajmuje twarz, są znacznie większe niż u innych ssaków. Z tego powodu o wiele śmieszniejsze od innych i bardziej wzruszające niż jakiekolwiek inne zwierzę. Ładnie powiedziane, choć mnie osobiście człowiek nie wzrusza, człowiek mnie wkurza. A ludzka głupota wkurza mnie absolutnie.

 

Na świecie żyją sto dziewięćdziesiąt trzy gatunki małp. Z nich sto dziewięćdziesiąt dwa to gatunki owłosione. Wyjątek stanowi naga małpa, która sama sobie nadała nazwę homo sapiens ? tak zaczyna się ?Naga małpa? Desmonda Morrisa.

Książkę wydano po raz pierwszy w 1967 roku i niemal natychmiast uznano ją za kamień milowy antropologii oraz psychologii drugiej połowy XX wieku, prowokujący gorące dyskusje nie tylko w środowisku naukowców. Z wykształcenia zoolog, Morris pisał o ludziach jako o ?nagich małpach?, czyli szczególnym gatunku prymatów pozbawionych owłosienia. W 1969 roku ukazało się ?Ludzkie zoo?, a dwa lata później ?Zachowania intymne?, trzecia część trylogii. Jej uzupełnienie stanowi pozycja zatytułowana ?Zwierzę zwane człowiekiem?, podsumowująca filozofię Morrisa.
We wszystkich tych książkach autor udowadniał, że zachowania uważane powszechnie za czysto ludzkie, to w rzeczywistości typowe, kulturowo zniekształcone popędy i odruchy charakterystyczne dla małp. Zatem mimo wyróżniającej gatunek ludzki inteligencji i technologii, w sferze popędów człowiek wciąż pozostaje zwierzęciem.
Bez wątpienia Morris, jako zoolog, poprawnie rozpoznał zwierzę w człowieku, bezbłędnie wykazując, jak dalece nasze zachowania i instynkty zakorzenione są w zwierzęcej przeszłości homo sapiens. Oponenci szybko zwrócili mu jednak uwagę, że w rozważaniach celowo pominął ludzką naturę człowieka. Innymi słowy, opowiadając nam bajkę o dzikości ludzkiego zwierzęcia, nie chciał dostrzec w człowieku zaczątków świętości ludzkiego anioła. Obawiam się, że postąpił celowo. I słusznie.

 

Ludzie i małpy
Dwa tysiące pięćset lat przed narodzinami Chrystusa powracający z wyprawy do serca Afryki książę Herkulf odkrył żyjących na drzewach dziwnych, małych ludzi, o czym niezwłocznie powiadomił faraona Neferkara. To byli Pigmeje. Dziś ich średni wzrost sięga 135 centymetrów wśród kobiet i 145 pośród mężczyzn. Nadal żyją ze zbieractwa i łowiectwa (znakomicie opanowali sztukę polowania na słonie). Natomiast nie potrafią uprawiać roli ani budować domów, za prawdziwy dom uznając las.
To prawdopodobnie jedno z najprymitywniejszych plemion świata u większości Afrykańczyków cieszy się opinią ?czarodziei?. Inni uważają ich za rodzaj małp, a w najlepszym razie za niewolników, których można dowolnie wykorzystywać. Biały człowiek nie okazał się lepszy: pod koniec XIX wieku uprowadzono rodzinę ?małych ludzi?, osadzając ich w najsłynniejszym wówczas na świecie ogrodzie zoologicznym Hagenbecka w Hamburgu. Wystawa aranżująca ?naturalne życie Pigmejów w Afryce? przyciągała tłumy.
Sto lat później człowiek uczynił kolejny krok na drodze swego ?rozwoju?. Oto w londyńskim zoo można było oglądać osiem osobników gatunku homo sapiens: pięć kobiet w bikini oraz trzech mężczyzn w slipach. Jak poinformowała dyrekcja ogrodu, przedsięwzięcie miało pokazać ?zwierzęcą naturę ludzi?.
Kobiety i mężczyźni przebywali na specjalnym wybiegu wyłącznie dniem, o zmierzchu wypuszczano ich do domów. Co więcej, uczestnicy eksperymentu codziennie się zmieniali, bowiem na apel organizatorów zgłosiło się wielu ochotników. Podczas konkursu kwalifikacyjnego starali się oni pokazać z jak najlepszej strony w specjalnym teście: mieli w 50 słowach wyjaśnić, dlaczego pragną zamieszkać w zoo. Ostatecznie w trakcie internetowego castingu wybrano trzydzieści osób.
Na ogrodzeniu nietypowego wybiegu umieszczono tablicę z napisem: ?Uwaga, ludzie w ich naturalnym środowisku?. Poza tym można tam było znaleźć informacje o preferencjach żywnościowych homo sapiens, rejonie występowania gatunku, preferowanych przezeń zwyczajach oraz zagrożeniach, jakie nań czyhają.
Ludzi karmiła i poiła obsługa, a zachowanie ?okazów? zwiedzający mogli porównać z zachowaniem małp, znajdujących się za sąsiednim ogrodzeniem. Tym sposobem nasz gatunek znalazł w końcu odpowiednie dla siebie miejsce. Bo stałocieplny ssak łożyskowy nazywa samego siebie ?homo sapiens?, ale z tym ostatnim można polemizować do woli.

 

(?)
Krzysztof Ligęza

Wyświetlony 4497 razy
Więcej w tej kategorii: « Przebudzenie Terapia przez amputację »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.