wtorek, 29 czerwiec 2010 12:22

Co gryzło Europejczyków?

Napisane przez

Pomimo masy otaczających nas zewsząd zagrożeń (powszechna infantylizacja społeczna, hamburgery z papieru, fołksfronty, wykłady dla przedszkolaków o homoseksualizmie et cetera), życie we współczesnej Europie ma swoje dobre strony. Do jednej z nich należy przyroda, a ściślej fauna. Pod tym względem nasz kontynent wraz z przyległościami (afrykańskie wybrzeże Morza Śródziemnego, zachodnia część Azji) jest niemalże rajem, co uzmysłowił mi niedawno rodak z rzekomo bajkowej Australii, znajdując w motelowej łazience śmiercionośnego tajpana (to taka wężowa gadzina) owiniętego wokół muszli klozetowej. Inny natomiast donosił o jakimś endemicznym pająku, który na pikniku (pod wiszącą skałą?) ucapił go w palec, co wymagało dłuższej hospitalizacji (poty, wymioty, gorączka, kręciołka w głowie).

Nie lepiej mają się wieśniacy z północno-wschodnich Indii, rozszarpywani przez ściśle chronione tygrysy-ludojady, czarni bracia z Afryki atakowani przez wyjątkowo wredne krokodyle nilowe oraz lwy, potomkowie dzielnych konfederatów z USA ? ofiary ukąszeń mokasynów błotnych lub złego samopoczucia florydzko-luizjańskich aligatorów, tudzież Amazończycy narażeni na codzienne koncentryczne ataki z lądu, wody i powietrza (wystarczy tylko poczytać świetne reportaże Wojciecha Cejrowskiego i już się odechciewa wyjazdów za morza i oceany).
A co u nas? Jadowite gady w Europie? Wolne żarty. Swojska pospolita żmija zygzakowata to żałosny "pikuś" w porównaniu z afrykańską czarną mambą (cholera pędzi 24 km/h, jej jad zamienia nasze podroby w rodzaj puddingu, do tego nie boi się człowieka!) lub brazylijską żararaką (ukąszenie tej przyjemniaczki, nawet leczone surowicą, doprowadza do rozległej martwicy tkanek). Nawet jej bałkańska kuzynka ? żmija nosoroga ? stanowi marny ersatz groźnych osobników z rodziny Elapidae zamieszkujących tropiki.
Owszem, zdarzają się niedźwiedzie (w Polsce do 80 sztuk, w tym 1 ? słownie: jeden ? w Kotlinie Kłodzkiej), ale to samotnicy. Trzeba być szczególnym pechowcem lub gamoniem, by wejść im w drogę. Poza tym w razie nagłego spotkania wystarczy bestię przekupić banalną kanapką z mortadelą. O misiach polarnych ze Spitsbergenu nawet nie wspominam, boć tylko "wariaci-naukowcy" mają z nimi sposobność. Nawet rekinie ataki na ludzi w europejskich "sadzawkach" zdarzają się niezwykle rzadko, chociaż ? uwaga, uwaga, polscy turyści, miłośnicy Śródziemnomorza ? największego w historii żarłacza białego (słynnego ludojada) wyłowiono w okolicach Malty ? naszej karłowatej koleżaneczki z Unii Europejskiej. Bydlak mierzył osiem metrów, czyli tyle, co główny aktor "Szczęk" (Jaws) Stevena Spielberga. Jest zatem dobrze, tym bardziej że dawniej, ale w czasach jak najbardziej historycznych (od starożytności po średniowiecze, a nawet ? miejscami ? nowożytność) inaczej bywało...
Do I wieku po Chrystusie mieszkańcy Europy mieli kłopoty z.... lwami. Te groźne koty pomieszkiwały na Bałkanach, w Italii, na Półwyspie Iberyjskim, w pobliskiej Azji Mniejszej i dalej na wschód ? aż do Indii. Wydaje się, że północna granica ich występowania przebiegała przez dzisiejszą Rumunię (prawda, jak blisko przyszłego Lechistanu?). Obecność czworonogów potwierdzają Herodot i Arystoteles. Pierwszy notuje, że zaatakowały one tabory perskiej armii inwazyjnej na grecko-macedońskim pograniczu (480 r. przed Chr.). Podobno zadowoliły się wielbłądami taszczącymi sprzęt i pożywienie. Wiemy, że zapalonym łowcą lwów był Aleksander Macedoński (pozostały stosowne mozaiki z tamtych czasów). Genialny wódz organizował nawet przymusowe polowania na wielkie koty, byle tylko utrzymać w należytej kondycji swych obrastających tłuszczem dowódców. Gonił ich aż miło! To ? przy okazji ? jeszcze jeden dowód na wyższość monarchii absolutnej nad demokracją.
(...)
Dariusz Ratajczak
Wyświetlony 3308 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.