niedziela, 01 sierpień 2010 10:58

Konfrontacja z islamem to początek refleksji nad Europą

Napisane przez

Z Krzysztofem Strachotą, kierownikiem działu w Ośrodku Studiów Wschodnich, specjalistą ds. islamu rozmawia Joanna Drużycka

 ? Odnoszę wrażenie, że w dyskusji na temat islamu dominuje europocentryzm, że rozmawiamy o odmiennej kulturze, posługując się naszymi kategoriami.

? Faktycznie wciąż posługujemy się kategoriami europejskimi, kładąc nacisk na wolność słowa, wolność jednostki, rozdział religii od państwa, prawo do ekspresji artystycznej. Sięgamy tu do fundamentów europejskiego myślenia na temat naszych wartości. Tę drugą stronę ciągle opisuje się objawowo, tzn. poprzez zamieszki, agresję, a nie treściowo. Ale mimo to dobrze, że ta dyskusja w ogóle się odbywa. To taki przyczynek do refleksji nad sobą, może bardziej niż nad muzułmanami. Mam wrażenie, że na Zachodzie jest cały czas za mało autorefleksji, spojrzenia na samych siebie z trochę innej perspektywy. Nieporozumienie z karykaturami może być okazją, żeby przyjrzeć się sobie trochę w krzywym zwierciadle, zdać sobie sprawę z pewnych ograniczeń, czy uwarunkowań naszego myślenia, z tego, że nie mają one charakteru powszechnego czy absolutnego.

? Słyszałam wypowiedź stwierdzającą, że problem z islamem polega na tym, że w przeciwieństwie do chrześcijaństwa nie poddał się on nigdy krytyce i nie nastąpiło oddzielenie religii od państwa, od polityki. Teraz ma być ten dobry moment na krytykę, by islam dostrzegł swoje błędy, poprawił się, zeuropeizował.
? To jest taka mentorska postawa wobec islamu. Narzuca się im swoje widzenie. Pokutuje tu taki ewolucjonistyczny sposób myślenia: oni są na niższym etapie, im brakuje tych 400 czy 600 lat do nas. Bo wiadomo, że społeczeństwo rozwijało się od religii prostych i politeizmów, poprzez religie monoteistyczne, a potem przychodzi wiek nauki i oświecenia. To bardzo mocno widać w podejściu do islamu. Dyskusja jest tego przejawem. Sprowadza się to do pouczania islamu, jak powinien się zreformować. Z perspektywy islamu jest dokładnie odwrotnie: może to jest czas, żeby Europa przypomniała sobie, co straciła i jak strasznie jest zagubiona. Upraszczając: islam reprezentuje tu świat wartości absolutnych. Jest w nim religia, prawda objawiona, święty tekst, Prorok, spójna koncepcja, ideał wartości, społeczeństwa, państwa, obowiązków jednostki w społeczeństwie. Ja nazwałbym to pewnym konstruktywnym pomysłem. Zawiera w sobie siłę, żeby promować się na zewnątrz i domagać się szacunku, dyskusji z zachodem. Natomiast po stronie europejskiej absolutyzuje się takie rzeczy, jak wolność jednostki, wolność słowa czy demokracja, które nas nie spajają.

? Czy jest wobec tego możliwy dialog?
? Jest on utrudniony przez to, że nie ma wspólnej płaszczyzny. Nie obiecuję sobie po tej obecnej dyskusji lepszego zrozumienia islamu. A już na pewno nie spowoduje ona tego, że islam będzie się sekularyzował. Ale może będzie właśnie tym kamyczkiem zmuszającym nas do refleksji nad kulturą zachodnią, jej fundamentami. Europejczycy, w kontekście tej dyskusji, domagają się wszelkich wolności, czyli negatywnych wartości, wolności od czegoś, a nie wolności ku czemuś. Chodzi o stworzenie takiego społecznego klimatu i systemu, żeby każdy miał święty spokój.

? To pewna skrajność. Kościół też przyswoił sobie prawa człowieka i pokazał, że mogą być one pozytywne, że nie muszą prowadzić do dezintegracji.
? Zakładam, że Kościół istnieje na marginesie głównego nurtu intelektualnego na Zachodzie. Jest trochę w defensywie. Warto zwrócić uwagę na to, że nie ma wypowiedzi przedstawicieli Kościoła potępiających muzułmanów. Ludzie Kościoła mają dużo więcej zrozumienia dla potrzeb muzułmanów i również mają dystans dla wartości laickich.

? Bo w sumie na poziomie religii dużo nas łączy. Nie powinno być na tym tle problemów.
? Jest wspólne założenie, że mamy do czynienia z jakąś prawdą, mamy do czynienia z Bogiem, z absolutnymi wartościami, które nie podlegają dyskusji. Łączy nas szacunek dla uczuć religijnych. Tu nie ma problemu. Konfliktów Kościół katolicki czy chrześcijaństwo a islam jest nieporównanie mało. Nie ma tu wzajemnych ataków. Temperatura nie przypomina tej, jaka pojawia się w konfrontacji świata islamu i Zachodu, w znaczeniu świeckiej Europy.

? Ważne też chyba, żeby dobrze zrozumieć, jakie uczucia zostały urażone w momencie opublikowania owych karykatur. Dyskusja, z tego, co słyszę, zatrzymuje się na poziomie stwierdzeń, że generalnie muzułmanom brakuje poczucia humoru.
? Koran, objawiony przez Boga Mahometowi i przez Mahometa ludziom, jest świętą księgą w każdej kropce, która tam jest zawarta. Mahomet jest najdoskonalszym człowiekiem. I tradycja muzułmańska opiera się na zachowaniach Mahometa. Ten człowiek jest wzorcem. Więc i Koran, i Prorok cieszą się specjalną ochroną. Tej rzeczywistości nie można kwestionować. Obśmiewanie jest kwestionowaniem. Dodatkowo w islamie nie ma przedstawień ludzkich. Ostra tradycja islamska mówi, że w ogóle nie można przedstawiać żadnego stworzenia. Praktyka jest, oczywiście, inna. Szczególnie w Persji na przedstawieniach są i ludzie, i święci, i sam Prorok Mahomet. Nie jest to dla Irańczyków w zasadzie problem. W innych częściach świata muzułmańskiego, np. na terenie imperium osmańskiego, przedstawiano proroka z zakrytą twarzą. W krajach takich, jak Arabia Saudyjska, jest to zabronione. Więc sprawa ma lekki posmak herezji czy naruszania zakazów koranicznych.

? Czy to konfrontacja z Europą tak wzmocniła tendencje fundamentalistyczne?
? Od dwustu, a może i więcej, lat muzułmanie widzą, że w jakiś sposób przegrywają z Zachodem. Coś się źle dzieje, jeśli przegrywają i na polach bitew, politycznie, kulturowo i gospodarczo. Stąd w świecie muzułmańskim pojawił się prąd, który wychodził z europejskiego założenia, że religia jest obciążeniem i że należy jak najbardziej upodabniać się do Europy i korzystać z rozwiązań, które się w Europie sprawdziły. Tego przykładem jest dzisiejsza Turcja. Tym samym w latach sześćdziesiątych był dla krajów arabskich flirt z Sowietami ? korzystanie z socjalistycznych doświadczeń, marginalizowanie roli religii, może nie walka, ale marginalizacja. Atmosfera, która sprzyjała podchodzeniu do islamu i tradycji, którą on reprezentuje, jako do hamulca w rozwoju.

? Czyli zamiast tego, wiara w postęp.
? Tak, ale jednocześnie z tymi ruchami, już nawet w XIX w. pojawiły się ruchy salafickie, fundamentalistyczne, głoszące, że przyczyną naszej klęski nie jest to, że nie dorastamy do Zachodu, tylko, że zagubiliśmy żywe źródło, które nam dawało siłę i prawdę i wszystko, co stanowiło o naszej świetności. We współczesnej Turcji też obserwujemy kryzys modernistycznego i świeckiego, proeuropejskiego kierunku. Wybory po raz kolejny, wygrała partia odwołująca się do islamu i akcentująca jego rolę w życiu, historii i kulturze. Nastroje fundamentalistyczne w Turcji są coraz silniejsze.

? Czyli to europejskie oblicze Turcji to już przeszłość, czy historyczna zaszłość?
(?)
Rozmawiała Joanna Drużycka
Wyświetlony 3795 razy

Najnowsze od Joanna Sarnecka-Drużycka

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.