niedziela, 01 sierpień 2010 20:40

Opowieść o najbardziej zaciętej bitwie II wojny światowej

Napisane przez

Siadając do pisania tej recenzji zastanawiałem się ile w swoim życiu przeczytałem publikacji poświęconych wojnom. Zapewne liczba przekroczyła dwa tysiące. Zarówno Wojnę domową Cezara, jak i wspomnienia generała Schwartzkopfa traktuję z równym zainteresowaniem. Jednak wspomnienia dowódców pomimo ogromnej wartości, jaką daje im świetna znajomość strategicznej strony konfliktu, są obarczone pewną wadą. Mają tendencję do opisywania tego, co się udało, i do pomijania tej zwykłej ? ludzkiej strony konfliktów. Dla tych, dla których wojna to tylko błysk zbroi, ryk silników czołgowych i twardzi jak stal nieugięci wojownicy, znakomitą lekturę stanowi nowa książka Matthew Parkera ? Monte Cassino.

 

Największą zaletą tej książki jest to, że choć autor wykazał się lekkim piórem, to nie nadużył go do sztucznego zwiększania objętości. Ożywił za to wspomnienia tych, którzy walczyli. Nie tylko jednak te poddane wieloletniej selekcji i będące po sześćdziesięciu latach częściowo wyblakłym odzwierciedleniem tamtych wydarzeń. Autor dotarł do pamiętników pisanych w trakcie bitwy przez zwykłych żołnierzy i oficerów obu walczących stron. Pokazują one piekło, w jakie wrzucono młodych mężczyzn, często przed ukończeniem dwudziestego roku życia. Ale najważniejsze chyba są listy do domu pisane przez walczących. Ta, jak sami to mówili, ostatnia nić chroniąca przed szaleństwem. Widać w nich próbę obleczenia w słowa tego, co straszne. Z jednej strony piszący chcieliby móc podzielić się tym, co widzieli, ze swoimi bliskimi, a z drugiej strony starają się uchronić ich przed tym koszmarem, pisząc o rzeczach błahych czy zabawnych.
Ta książka to głównie strach i ból. Jej treść odbiera wojnie romantyzm i poezję. Zamiast tego są ludzie zamarzający w śniegu, płaczący mężczyźni, niepogrzebane zwłoki, choroby, wszy, głód, pragnienie, otępienie i szaleństwo. A gdzieś pomiędzy tym chęć przeżycia i powrotu do normalności.
Warunki, w jakich alianci walczyli we Włoszech zimą 1943/44 roku, były wyjątkowe. Błoto, deszcz i mróz. Brak zaopatrzenia, upadek morale i dyscypliny. Wyzwolony Neapol to kradzieże, prostytucja, głód i demoralizacja. A na niedostępnych wzgórzach przed nimi jedni z najlepszych żołnierzy świata ? niemiecka pierwsza dywizja spadochronowa ? złożona z weteranów walk z Holandii, Grecji i Afryki. Za tym wszystkim politycy naciskający na prowadzenie ataków i generalicja planująca je z dala od linii frontu. Wszystko to mogło oznaczać tylko jedno. Ofiary, tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy ofiar. Nie było tam blitzkriegu i wojny manewrowej. Za to prym wiodły granat i bagnet, a walki przypominały koszmary pierwszej wojny światowej. Były gwałty na kobietach dokonywane przez francuskich wyzwolicieli i szerzące się choroby weneryczne.
Książkę tę polecono mi jako kolejną z serii "odbrązowiających" historię drugiej wojny światowej i pomniejszającą rolę Polaków w tej krwawej bitwie. Nic bardziej mylnego. Książka napisana jest rzetelnie i przedstawia obiektywnie zaangażowanie w walkę wszystkich jej uczestników. Rola Polaków pokazana jest jako szczególna. Co więcej, losy żołnierzy generała Andersa pokazane zostały na wyjątkowym, jak na zachodnie publikacje, tle. Omówiono ich ciernistą drogę pod to wzgórze. Napaść komunistów w 1939 roku, deportacje i morderstwa na ludności polskiej, Katyń i droga ciężko doświadczonych ludzi na Bliski Wschód, sprzedanie Polski Stalinowi przez naszych "sprzymierzeńców" i związana z tym wyjątkowa sytuacja polskiego żołnierza na włoskiej ziemi. To wszystko znalazło się w treści książki, wystawiając autorowi chwalebne świadectwo, jako rzetelnemu historykowi. To, że walki Polaków to tylko fragment książki, to po prostu konsekwencja faktu osadzenia ich w całej historii bitwy. Może to być trudne do przełknięcia dla polskiego czytelnika, wychowanego na Wańkowiczu, ale taka jest prawda.
Warto przeczytać tę książkę. Choćby ze względu na ogromną dawkę realizmu. Po to, by oduczyć się liczenia poległych ludzi w tysiącach bez zastanowienia się, co to oznacza. Bo żołnierskim obowiązkiem jest walczyć i ginąć, ale obowiązkiem tych, którzy posyłają go do walki, jest zastanowić się nad sensem tej ofiary. Parker, podsumowując te walki, przytacza słowa J.F.C Fullera zawarte w jego Drugiej wojnie światowej: kampania, która ze względu na brak sensu strategicznego i wyobraźni taktycznej jest czymś wyjątkowym w historii wojskowości.
Bartosz Rutkowski

 
Matthew Parker, Monte Cassino, Poznań 2005, 447 stron, twarda okładka s.

Wyświetlony 3933 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.