wtorek, 03 sierpień 2010 11:07

Wileński obraz "Jezu ufam Tobie"

Napisane przez

Krajowi Polacy wsłuchują się w głosy dochodzące z Wilna. I dla wielu osób, których duchowość jest związana z kultem Miłosierdzia Bożego, wstrząsająca była wiadomość o tym, że 28 września tego roku siłą został usunięty z tzw. kościoła polskiego w Wilnie obraz "Jezu ufam Tobie".

 

Jak podał KAI, gdy po rannej mszy św. w kościele pozostały tylko trzy kobiety, wkroczyło tam dziesięciu mężczyzn i zaczęli bardzo szybko zdejmować obraz wiszący na ścianie po prawej stronie. Jedna z kobiet próbowała telefonem komórkowym wezwać pomocy. Została w rezultacie poturbowana przez przybyłych i upadła na posadzkę kościoła. Ustanowione od dłuższego czasu dyżury obrońców obrazu nie zdołały zachować jego dotychczasowego miejsca w "polskim kościele". Został przeniesiony do kaplicy Trójcy św. również w Wilnie.

Obraz ten był namalowany zgodnie z wizerunkiem Jezusa, jaki ukazał się siostrze Faustynie Kowalskiej 22 lutego 1931 roku w Płocku. Siostra Faustyna opisała to widzenie: Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylonej szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi biały. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką.
Po chwili powiedział mi Pan Jezus: wymaluj obraz według tego rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie.
Według komentatorów istniejącego już dziś wizerunku, promienie krwi i wody, wypływające z niewidocznego na obrazie przebitego włócznią serca Pana Jezusa są syntezą zbawienia ofiarowanego przez Ukrzyżowanego i przynoszącego ludziom pokój przez odpuszczenie grzechów.
Siostrze Faustynie dopiero podczas jej pobytu w Wilnie udało się doprowadzić do uwiecznienia na płótnie wizerunku, który miała w pamięci. Namalowany według wskazań siostry Faustyny przez Eugeniusza Kazimirowskiego obraz "Jezu ufam Tobie" został ukończony 29 marca 1934 roku. Siostra Faustyna, po zobaczeniu obrazu, płakała, że nie oddaje on całego piękna wizerunku Pana Jezusa, jaki był jej objawiony. Najprawdopodobniej jednak środkami doczesnymi trudno jest oddać piękno osoby Jezusa.
Po roku 1934 obraz znajdował się w kilku wileńskich kościołach, od paru dziesiątek lat został umieszczony w kościele św. Ducha przy ul. Dominikańskiej, który dziś jest najliczniej nawiedzany przez wiernych modlących się po polsku. I oto właśnie kard. Audryk Juozas Baczkis, metropolita wileński, wydał dekret, aby obraz ten przenieść do innego kościoła.
Gdy byłem w Wilnie, niełatwo było mi dopytać się u ludzi ? gdzie znajduje się kościół św. Trójcy. W końcu jednak mi wskazano: może z 300 m od kościoła św. Ducha, również przy ul. Dominikańskiej znajduje się kaplica św. Trójcy. Idąc ulicą, przez otwarte drzwi widzi się poszukiwany wizerunek Miłosierdzia Bożego. Kaplica św. Trójcy jest kościołem jednonawowym, bez żadnych ołtarzy czy wizerunków pobocznych. Osobie wchodzącej do kościoła przedstawia się tylko i wyłącznie obraz "Jezu ufam Tobie", znajdujący się w ołtarzu. Wchodzący po lewej stronie ołtarza zobaczy liczne napisy, z których pierwszy jest po łacinie ? "Jesu in to confido", dalsze w różnych językach, jeden wykonany jest pismem nieliterowym, prawdopodobnie po arabsku. Wśród tych napisów jest i polski ? "Jezu, ufam Tobie". Po prawej stronie ołtarza znajduje się płaskorzeźba Matki Bożej.
W kościele sprawowana była właśnie msza św. w języku litewskim. O ile w kościele "polskim" wierni śpiewają pieśni po polsku, to tu nie śpiewano. Stronę muzyczną zapewniało natomiast trio młodych osób grających na nowoczesnych instrumentach muzycznych. Niewielki kościół był wypełniony ludźmi. Komunia św. była podawana pod dwoma postaciami, w ten sposób, że do kielicha z hostiami wmontowany był po środku zbiorniczek na wino mszalne. Przed podaniem ich wiernemu kapłan moczył komunikanty w Krwi Pańskiej. Po odprawieniu mszy św. proboszcz z wikarym pobiegli do drzwi wejściowych i zwyczajem francuskim dziękowali wszystkim wychodzącym z kaplicy za przybycie przez podawanie im rąk. Zwyczaj ten ma mieć wymiar pewnego serdecznego zabiegu duszpasterskiego. Czy jednak jest uzasadniony, to trudno powiedzieć. Wierni bowiem przybyli do kościoła nie po to, by odwiedzić księdza proboszcza, lecz by pokłonić się Panu Bogu i Jemu złożyć swoje zawierzenie. Ksiądz proboszcz, mimo że odprawia mszę św. tylko po litewsku, zna język polski i wiadomo, że spowiada też po polsku.
(?)
Stanisław Jan Rostworowski

Wyświetlony 7558 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.