Wydrukuj tę stronę
wtorek, 03 sierpień 2010 11:09

Szatan w Europie- Krótka historia zła Rzecz o odrzuceniu chrześcijaństwa, Szatanie, po trochu o Ewangelii i Europie

Napisane przez

Odrzucenie Ewangelii przez Europę ma nie mniej jak dwa powody. Po pierwsze, obumieranie wiary chrześcijańskiej, szczególnie w obszarze tradycji - o tym się mówi i to jest jasne.

 

Drugi powód jest jeszcze bardziej oczywisty od pierwszego, stąd niewiele się o nim mówi i nie bierze go pod uwagę. Mianowicie chrześcijaństwo obumiera, bowiem nikt poważny na Kontynencie nie wierzy już w istnienie Szatana. Są jeszcze do przyjęcia jakieś diabliki, biesiki, dusiołki, co naskakują wędrowców po lesie ? i im podobne... Ale sam Szatan? ? władca tego świata, wcielone i skończone zło, demon nad demony, co to ? to nie...

Rzecz jest poważna, ponieważ druga przyczyna wydaje się ważniejsza od pierwszej. Ani Stary Testament, ani Nowy, Kościół ani Tradycja nie mają sensu i usprawiedliwienia bez Szatana. W tym ujęciu znudzenie szatanem i niewiara w jego cechy, aż po całkowitą negację ? jest ciosem zadanym samemu chrześcijaństwu.
Byłby to problem ciekawy literacko i intelektualnie. Rzecz jednak w tym, że nie jest to kwestia ani literacka, ani intelektualna, lecz realna. Jeżeli Szatan jest naprawdę ? a jest, o czym zaświadcza skala zła, deformacji i cierpienia w świecie ? to zanegowanie albo zlekceważenie jego istnienia byłoby ostatecznym aktem zwycięstwa, oczywiście nad Chrystusem.
A to już jest dramat.
Chrystus zanegowany po prostu po raz kolejny umiera, dokładnie jak na krzyżu; zapomniany ? odchodzi.
Odwrotnie jest z Szatanem. Odżywa dopiero wtedy, gdy go się zaneguje, zaprzeczy jego istnieniu.
Chrystus żąda obecności i świadectwa: "Nie trzyma się światła pod korcem" ? mówi nam. I to jest prawda, której gdyby trzymał się Szatan, popełniłby samobójstwo, bowiem musiałby wskazać na siebie jako rzeczywiste źródło zła. Dlatego woli być nieobecny. To paradoksalne, ale ciągle usuwając się w cień, niezmiennie twierdząc "to nie ja", przejawia więcej cech chrześcijańskich niż sami chrześcijanie. A że nie wynika to z pokory ? kogo to obchodzi?
Mówiąc inaczej ? ta sama postawa Europejczyków, ani dobra, ani zła, zwyczajnie banalna i obojętna ? rzeczywiście zabija Boga, a Złemu dodaje świeżego oddechu. To jest główny powód, dla którego należy odpowiedzieć na pytanie:

Kim naprawdę jest?...
Zacznijmy od tego, że wszyscy prócz satanistów i różnego rodzaju dewiantów, od niego się odżegnują lub starają się mu zaprzeczyć ? jak im się wydaje.
Szatan jest jakby siłą brudną, prymitywną i obrzydliwą ? na podobieństwo starych średniowiecznych rycin, przedstawiających go jako skończoną i wynaturzoną pokrakę.
Samemu Złemu prawdopodobnie odpowiada taka projekcja, bowiem zupełnie mija się z rzeczywistością, co pozwala nieustannie mylić trop i zacierać ślady. Jeżeli lokalizujemy Złego gdzieś w okolicach mokradeł, brudu, ciemności, ohydnych zbrodni ? to siłą rzeczy pomijamy fakt, że on może być po prostu gdzie indziej i kim innym.
Gdzie zatem i kim?
Nie sądzę, żeby był wśród zwykłego ludu w całej jego masie.
Należy pamiętać, że Szatan, jako jedyny spośród demonów, jest Synem Bożym. Synem samego Boga. Mówi o tym prolog do Księgi Hioba. Jest zatem istotą na wskroś duchową. Można również sądzić, że wrażliwą i inteligentną. Dlatego trudno jest wyobrazić sobie, by stał on za złem jak najbardziej widocznym i ujawnionym, a więc w jakiś sposób prymitywnym; za wyuzdaniem, czynami lubieżnymi, potocznym pojęciem kłamstwa, zdradą małżeńską, złodziejstwem czy nawet zbrodnią. To jest jakby poniżej jego inteligencji. Banalne w swoim prymitywizmie i powtarzalności brudy tego świata pozostawia ? jak można wnosić ? diabłom, które są od Szatana, ale nie są nim samym.
On sam, jeżeli już szukalibyśmy jego ulubionych miejsc, bryluje raczej wśród elit, bo tylko tam może zrealizować się jego "Wielki Plan" ? Wielkie Kłamstwo przekuć na Wielką Prawdę. Odwrócić wszystko do góry nogami: znaczenie pojęć, słów, kwestii, ocenę czynów wreszcie. Tak jakby stworzyć świat od nowa ? poza Wola Bożą i wbrew Niej. Nowe dzieło stworzenia.
By to urzeczywistnić, trzeba wyjść z nory i stanąć na scenie; trzeba światła, publiczności i poklasku. Nie może więc być i nie jest zasuszonym suflerem, który podpowiada kwestie po cichu i z ukrycia. A tak go sobie nadal wyobrażamy. On sam jest głównym aktorem i bohaterem czasów. Nikomu też nie przychodzi do głowy, by się go wstydzić czy wyrzekać. Wprost przeciwnie, najbardziej wpływowi i urzekający ludzie, nie wyłączając wybitnych autorytetów moralnych, byliby szczęśliwi, gdyby mogli podać mu rękę, zrobić wspólne zdjęcie czy choćby się doń zbliżyć.
Jakoś tak same nasuwają się tu sceny z imienin u Lecha Wałęsy. Już sama liczba gości ? ponad 600 osób ? pozwala wnosić, że to nie były imieniny, ale jakiegoś rodzaju rytuał. Nie było kuszonych ani kuszących. Zdaje się, że wszyscy pochodzili od diabła ? ? goście i gospodarze. Sami ważni tego świata. Łańcuszek dygnitarzy, z których każdy myślał tylko o jednym: dostąpić łaski złożenia solenizantowi prezentu, życzeń i pokłonu. Taki sobie wschodnioeuropejski bizantynizm. Przy stołach pito bruderszafty ? mężczyźni pili wyłącznie wino czerwone. Nie było jednak stron, mimo że spotkało się środowisko solidarnościowe z komunistycznym. Goście i gospodarze zachowywali się tak, jakby urodzili się i wychowali w jednym kojcu. Nie był to więc jakiegoś rodzaju akt zaślubin kogoś z kimś ? do tego trzeba właśnie stron. A tu, mimo pozornych różnic ideowych chłopcy i dziewczęta zachowywali się jak potomkowie jednego ojca. Był to więc raczej hołd ? powiedzmy sobie szczerze ? oddany czartu.
Zapraszając tych a nie innych gości, Wałęsa w sferze symboli zrobił coś, co jest od zawsze celem diabła ? zatarł granicę między katem a ofiarą. A co za tym idzie ? różnicę między dobrem a złem.
Wracając więc do pytania: gdzie bywa Szatan, jeżeli nie na mokradłach? Odpowiadamy spokojnie ? na Zaspie również bywa i odczynia tam to, co do niego należy: Wielkie Kłamstwo przekuwa w Wielką Prawdę.
Nie należy sądzić jednak, by naszemu Kowalowi zależało zbytnio na tym, żeby lud ziemski patrząc w telewizor nieustannie podlegał zgorszeniu. I choć Jezus "zgorszenie maluczkich" uznał za jeden z najcięższych grzechów, myślę, ze Szatan idzie nieco dalej ? przede wszystkim chce, by ludzie zgłupieli.
Jak przystało na wielkiego dowcipnisia, bo Szatan miewa jednak poczucie humoru, w dziele zgłupienia posłużył się trzema, bardzo bliskimi człowiekowi hasłami: wolności, sprawiedliwości i humanizmu. Nad nimi powiewa, oczywiście, sztandar postępu, jako odrębnej religii.
Tak też od XVIII wieku lud ziemski istotnie ogłupiał na tle tych pojęć, na tyle ogłupiał, by przeoczyć, że były to najbardziej krwawe wieki z dotychczasowych. W gąszczu marzeń, dążeń i wolnościowych westchnień, sam Szatan jest już nie do rozpoznania.
Nie od rzeczy będzie odnotować, że powyższe pojęcia i idee miały nade wszystko zastąpić Boga. Okresy między wojnami jawiły się zaś głównie w postaci oskarżania chrześcijaństwa albo gnostycznej obojętności. To jest dość ważny klocek układanki.
Nie naszym jednak celem jest wyliczanie, ile dziesiątków milionów ofiar pochłonęły idee "wolności i sprawiedliwości". Rzecz bowiem nie jest w liczbach ? te Europa zdołała już oswoić w niekończących się wojnach. Bardziej istotne wydaje się to, że od czasów Rewolucji Francuskiej, poprzez wojny napoleońskie (20 lat rzezi), dwie wielkie wojny, Oświęcim, aż po rozpad Jugosławii, Europa nie potrafiła rozliczyć się sama z sobą, dokonać rachunku sumienia, aktu skruchy i pokuty.
Wyjaśnienie tego może być tylko jedno ? od co najmniej dwustu, trzystu lat

Kontynent nie ma już sumienia.
Sumienie jest domeną Boga, a od czasów Renesansu i Oświecenia, Europa wyrzekła się Stworzyciela na rzecz Stworzenia. A że okazało się, iż Stworzenie (mimo cywilizacyjnych osiągnięć) jest najsłabszym i wątpliwym ogniwem w dziejach ? to inna sprawa.
Tak czy inaczej człowiek podniesiony do rangi absolutu nie może być dziejowym kompasem. Więc nawet gdyby Kontynent chciał się nawrócić, co raczej nie jest do wyobrażenia, nie wiadomo, w jakim miałoby to się odbyć kierunku.
Zapewne unosi się tu ironiczny śmiech Szatana. Wszak wszystkie idee od czasów Oświecenia mówiły jedno: wolność i sprawiedliwość są możliwe, ale pod warunkiem, że wcześniej odrzucimy Boga. Tak jest po dziś dzień. Na tych też warunkach (nieobecności Boga) wtłacza się dzisiaj humanizm. To się nie zmienia od początku.
(?)
Krzysztof Gulbinowicz

Wyświetlony 5974 razy
Krzysztof Gulbinowicz

Najnowsze od Krzysztof Gulbinowicz

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.