piątek, 20 sierpień 2010 11:32

Liniowy 15 procent, czyli prosty i niski

Napisane przez

Polemika z artykułem pana Mateusza Machaja
"Nie liniowy a niski" z poprzedniego numeru "Opcji"

 

Przegrana Platformy Obywatelskiej spowodowała, że dalsze dyskusje nad podatkiem liniowym tracą na razie sens. Nie mogę jednak pozostawić tekstu pana Machaja "Nie liniowy, a niski" bez odpowiedzi bo dokonuje on groźnych nadużyć i myli pojęcia.

Nie można jak pan Machaj stosować na przemian zasady odnoszenia się do sytuacji hipotetycznej i realnej sytuacji podatkowej dziś w Polsce. Tego rodzaju zamienne stosowanie kryteriów jest wygodne, ale nieuczciwe.
Oczywiście, w jednym pan Machaj ma rację: sama istota podatku liniowego nie mówi o jego wysokości i skali opodatkowania, jednak całe te wywody są bezcelowe, kiedy znamy stawkę, 15 procent, proponowaną przez PO. Nie ma sensu wyważać otwartych drzwi, chyba, że ma się w tym ukryty cel. Pozwolę sobie na cytat: Podatek liniowy 15% jest podatkiem wyższym niż podatek progresywny z pięcioma progami między 1% a 5 %. Dlaczego wyższy podatek miałby być preferowany nad podatek niższy? Tak jak wyliczenie liniowe jest ponoć szybkie i proste, i łatwe, tak samo wyliczenie pięciu progów naprawdę nie daje dużo więcej roboty. Żeby to zrozumieć, wystarczyłoby zostawić podatnikom wybór: "płać 15, albo decyduj się na niższe stawki progresywne". Czy ktokolwiek ma wątpliwości, że podatnik wybrałby wariant drugi?.
Pytanie tyleż retoryczne, co bezcelowe, dlaczego to bowiem odnosić, jak pan Machaj, propozycje PO do sytuacji hipotetycznej? Nie mamy w Polsce systemu progowego między 1 a 5, a progi wynoszą 19%-30% i 40%. O ileż lepiej na tle propozycji PO wypadają liczby między 1 a 5, niż rzeczywiste stawki obecnego systemu podatkowego. Nie mam innego słowa na taki zabieg, jak nadużycie. Propozycja PO, co by złego o niej nie mówić, odnosiła się do obecnego systemu podatkowego, a każda zmiana porównywana jest do stanu obecnego lub alternatywnej reformy, na przykład reformy podatkowej PiS, i tak też podatnicy liczą ewentualne korzyści lub straty, a nie odnoszą się do liczb wziętych z sufitu. Nikt w Polsce nie proponował progów między 1 a 5 i myślę, że raczej żadna z liczących się partii nic takiego nie zaproponuje.
Podatnik nie ma więc wyboru między 15% stawką liniową a niższymi nominalnie stawkami progresywnymi. Przypomnę, że w propozycji PiS padają stawki 18 i 32 procent, a więc są wyższe przynajmniej nominalnie. Stawki z obecnego systemu to 19, 30 i 40 i również są nominalnie wyższe, czego pan Machaj jakoś nie zauważa, mimo że każde dziecko wie, że liczba 15 jest mniejsza tak od 18 (PiS), jak i 19 (obecny system).
Wybór był więc zgoła inny: czy lepszy 15% podatek liniowy bez ulg i kwoty wolnej czy też obecny system progresywny z wyższymi, co prawda, stawkami 19, 30 i 40 procent, ale za to z kwotą wolną i ulgami. Na propozycji PO zyskują niewątpliwie podatnicy z wyższych progów, ale też duża część z najniższego 19% progu. Wedle wyliczeń ekspertów "Gazety Wyborczej" na propozycji PO straciłyby natomiast osoby o dochodach poniżej 13 tysięcy złotych, a jest to niemała grupa ponad 10 milionów podatników. Strata nie jest, co prawda, duża, ale dotyczy podatników o najniższych dochodach. Uczciwie podam, że PO była gotowa do ustępstw i zachowania kwoty wolnej, eksperci "GW" oszacowali, że 450 złotych kwoty wolnej wyrównałoby w większości straty podatników. Kwestią otwartą było, czy kwota wolna należy się wszystkim, czy tylko podatnikom o najniższych dochodach, skoro inni skorzystali już na znaczącym obniżeniu samej stawki.
Kwota wolna jest w obecnym systemie szczególnie ważna dla osób o najniższych dochodach, gdyż to im zmniejsza najbardziej procentową wartość podatku do zapłacenia.
Nie mam zamiaru kruszyć kopii w sprawie kwoty wolnej, komplikuje ona, co prawda, system, ale bez przesady, jest to komplikacja nieznaczna, tego samego nie da się jednak powiedzieć o ulgach.
To nie jest tak, jak pisze pan Machaj, że (...) problemem jest sama uznaniowość urzędników, a nie ulga per se. To sama ulga jest uznaniem, na jaki wydatek przysługuje zwolnienie, a na jaki nie. Dlaczego to bowiem budowa domu Malinowskiego jest wydatkiem lepszym od kupna samochodu Kowalskiego, któremu samochód może być niezbędny, gdyż dojeżdża daleko do pracy? Ulga tworzy oczywistą niesprawiedliwość, bo podatnicy o tych samych dochodach płacą różny podatek. Tu zawsze będę bronić zdania, by obniżać stawki wszystkim, a nie tworzyć ulg wybranym i furtek dla różnych kombinacji. Dajmy ludziom swobodę, na co chcą wydać swoje pieniądze, niezależnie od tego, jakie mają cele życiowe i pomysły. Ulga jest uznaniem, że jakiś wydatek jest społecznie słuszny i zgodny z intencją rządzących, a więc można zapłacić niższy podatek, a jakiś nie.
Gdybyśmy poszli dalej za rozumowaniem pana Machaja, to powstałby doprawdy ciekawy system. Ulga to znakomity sposób unikania podatku. Wprowadźmy ich jak najwięcej, zwiększmy ich zakres przy jednoczesnej likwidacji uznaniowości urzędników. Czy można sobie wyobrazić scenariusz inny niż sytuację, w której każdy mógłby lokować swój dochód wedle własnego uznania bardziej wolnorynkowy, gdzie efektywna stawka podatku wyniosła zero?
Pozwolę sobie tylko zapytać, po co tworzyć ulgi i skomplikowany system, w którym efektywna stawka podatku wynosi zero? O ileż prościej w ogóle znieść podatek dochodowy, nie będzie, co prawda, wpływów, ale i nie będziemy ponosić kosztów utrzymywania tysięcy urzędników skarbowych i drukowania milionów PIT-ów. Zaoszczędzilibyśmy także czas podatników, a czas to pieniądz.
Mamy więc przeciwstawienie rzeczy totalnie nierealnej i bezsensownej mimo wszystko rzeczowej propozycji PO, która choć dziś upadła, to jednak dalej wyznacza pewien kurs, w jaką stronę pójść reformie podatkowej. Istotą wszystkich reform opartych na podatku liniowym było wyznaczenie stawki w granicach najniższego progu.
Przy realizacji reform podatkowych ścierają się różne korzyści tak dla podatnika, jak dla i państwa. Dla państwa najkorzystniejszy jest system, który pozwoli na drastyczne ograniczenie kosztów samego poboru, a więc lepszy jest podatek liniowy w najczystszej formie bez ulg i kwoty wolnej, bo można wtedy zlikwidować formularz PIT. W zastanej jednak rzeczywistości, przy progresji, nie można inaczej obniżyć podatków, niż korygując obecny system. Nawet bowiem przy radykalnej obniżce stawek znajdzie się jakaś grupa, która obecnie płaci mniej. Istotą jednak systemu progresywnego jest wzrastanie stawek wraz ze wzrostem dochodu. Jest to działanie szkodliwe, uniemożliwiające naszemu krajowi stanie się drugą Szwajcarią, gdzie niska stawka zachęca do zapłacenia podatku od znaczących sum.
Szczęśliwie jednak we Szwajcarii nie ma podatkowych mędrców na miarę pana Machaja, którzy w liberalnym piśmie powtarzają tezy PSL czy Samoobrony, że propozycja PO jest obniżką podatków dla bogatych. Reforma PO była zbyt łopatologiczna i dogmat prostoty wygrał z realizmem i dokładną analizą, jednak błędy były stosunkowo małe, można było zaproponować podatek 16 czy 17 procent, za to z wyższą kwotą wolną niż w obecnym systemie.
Pan Machaj nie chce dać się "wciągnąć na platformę", ale sam podąża tropem barona Münchausena proponując budowę niewydolnego systemu, gdzie korzyści dla budżetu są prawie żadne, a państwo i podatnik bawią się, wysyłając między sobą PIT-y i przesyłając pieniądze bez wyraźnego celu. Po co bowiem zabierać podatek, by potem podatnik w ramach ulgi otrzymał zwrot? To znakomita metoda generowania kosztów, nie jest to jednak dobry system tak dla państwa, jak i dla podatnika. Systemem najtańszym w poborze jest proponowany przez UPR podatek pogłówny: 100 złotych od osoby pracującej poza domem, tyle że tu pojawi się ponownie problem z osobami o najniższych dochodach, dla nich to nie jest specjalna obniżka. Tak więc między prostotą systemu, jego efektywnością i kosztami poboru podatku po obu stronach trzeba szukać kompromisu. Pozostaje również problem polityczny, jak przekonać wyborców. PO popełniła niemałe błędy, ale każda krytyka powinna mieć ręce i nogi, czego w tekście pana Mateusza Machaja nie ma.
Mamy krytykę totalną bez podania rozwiązania lepszego.
Adam Kaczmarek

Wyświetlony 4259 razy

Więcej w tej kategorii: « Wszystko płynie Odpowiedź »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.