niedziela, 29 sierpień 2010 05:44

Kartki z pamiętnika

Napisane przez

22 września 1942 r. rozpoczęła się akcja "likwidacji" Getta żydowskiego w Częstochowie. Prezentujemy krótki fragment pamiętnika, pisanego od 1 września 1939 r. do 8 września 1945 r. przez Franciszka Czekajewskiego, udostępniony nam przez jego syna, Jana.
Wiele się mówi, zwłaszcza w ostatnich latach, o obojętności bezpiecznie żyjących Polaków wobec żydowskiej tragedii. Cytowany pamiętnik pokazuje zupełnie odmienny, prawdziwy obraz tamtych strasznych czasów.

 

4 X 1942 r.

Dziś w rannych godzinach odszedł z Częstochowy piąty z kolei, kilkutysięczny transport Żydów wysiedlonych z naszego miasta. Ładowano ich na stacji. towarowej Warta, tuż przy fabryce, w której pracuję i miałem możliwość patrzeć na ten istotnie smutny obraz. Biedacy, porzuciwszy cały swój dobytek, idą w nieznane z małymi tobołkami na plecach, do których jeszcze bardzo często zaglądają przedstawiciele władzy, zabierając z nich dosłownie wszystko, co im do gustu, przypadnie, ściągają z nóg lepsze obuwie, zdejmują palta, koce, biżuterię.
Idą starzy, młodzi, dzieci, te ostatnie płaczliwie kwilą na upadających ze zmęczenia barkach rodziców czy bliskich. Podwożą na wozach chorych i kaleki, a wszystko to w nie do wiary szybkim tempie, smagane biczami albo dla odmiany pałkami gumowymi. Zamyka się ich na głucho w wypchanych po brzegi (pono po 100 osób) bydlęcych wagonach. Krążą wieści, że wiele znanych w mieście rodzin żydowskich przed wysiedleniem skończyło samobójstwem. Transporty żydowskie, jak twierdzą, kierowane są gdzieś w okolice stacji kolejowej Małkinia.
Opróżniona dzielnica żydowska czyni dziś niesamowite wrażenie, chwilami zdawać by się mogło, że właśnie tymi ulicami przeszła dżuma i zarazą swą wykosiła tu wszystkich. Otwarte okna, balkony zieją głuchą pustką swych wnętrz, wiatr targa oknami, leci szkło na chodniki i puste podwórka. I tylko od czasu do czasu widzi się żandarmów sunących wzdłuż wyludnionych ulic, względnie żołnierzy Ukraińców, utrzymujących straż w Getcie. Ciszę zamierającej dzielnicy przerywa od czasu do czasu suchy strzał karabinu zwiastujący, że znowu ktoś tam wyzionął ducha. W omawianej tu dzielnicy zginęło pono dwu Polaków, niosących pomoc Żydom, względnie próbującym jeszcze niebezpiecznego handlu, świadczą o tym wielkie zbiorowe mogiły przy ulicy Kawiej.
Na razie obserwuje się taki stan rzeczy, że niektóre fabryki i zakłady pracy zatrzymały pewien kontyngent Żydów-mężczyzn jako swych robotników, względnie fachowców, są to przeważnie zakłady należące do grupy A. W innych przedsiębiorstwach, które do ostatnich wypadków zatrudniały znaczne ilości Żydów, brak ich dał się mocno we znaki, na przykład papiernia, w której obecnie pracuję, na skutek odpływu Żydów, zmuszona była zawiesić czynności aż do czasu jakiejś reorganizacji.
Teściowie ? Borkiewiczowie otrzymali oficjalne wymówienie mieszkania, które mają opuścić z końcem października.
W Częstochowie i okolicy, zwłaszcza po wsiach, słyszy się o masowych łapankach ludzi, których przymusowo wywożą do Niemiec. Setki podróżnych zabranych z pociągów, przybywających ostatnio do Częstochowy, również znalazło się dziś w drodze do Reichu, słowem nigdzie człek niepewny. Krążą również pogłoski o masowym wysiedlaniu Polaków z Częstochowy. Czekają nas jeszcze ciężkie chwile, nim się ta okropna wojna skończy, a tu trzeba przyznać, że nic nie zwiastuje rychłego jej końca. Według oficjalnej prasy niemieckiej, od paru już tygodni toczą się niebywale ciężkie walki o Stalingrad. Na wszystkich innych odcinkach rozległego frontu wschodniego atakują bolszewicy, ale jak dotąd bez większych rezultatów. Na Kaukazie z trudem i powoli, ale wciąż naprzód posuwają się Niemcy.
W dalszym ciągu utrzymuje się sucha i słoneczna pogoda. Przed paru dniami rozmawiałem z Ukraińcami z okolic Połtawy, udającymi się na roboty rolne do Niemiec, powiadali, że na całej Ukrainie od paru tygodni panuje niebywała posucha. Masowy odpływ z ojczyzny tłumaczą wielką biedą, jaka się wytworzyła w zburzonych miastach i większych centrach przemysłowych Ukrainy, oraz nakazem władz, na mocy której wywożą milionowe chyba rzesze młodzieży ukraińskiej, zwłaszcza rolniczej, że bolszewikom nie udało się doszczętnie wytępić religii u swych obywateli, świadczą krzyżyki na piersiach moich przygodnych rozmówców.
(?)
Franciszek Czekajewski

Wyświetlony 2995 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.