niedziela, 29 sierpień 2010 08:15

Marks w Afryce

Napisane przez

Tegoroczne spotkanie grupy G8 w Gleneagles, organizowane pod patronatem Wielkiej Brytanii, skupiło się między innymi na problemach biedy w Afryce i kwestii oddłużania krajów Trzeciego Świata. Spodziewana jednak "walka z biedą" może skończyć się fiaskiem. Afrykanie zaczynają tłumaczyć Manifest Komunistyczny Karola Marksa i Fryderyka Engelsa na języki lokalne, a Biały Dom sprzeciwia się planom bezwarunkowej dotacji.

Manifest w języku zulu
Trzy lata temu wziąłem udział w co rocznej konferencji, zorganizowanej przez komisję ds. Sprawiedliwości i Pokoju przy Konferencji Biskupów Republiki Południowej Afryki w Sicanani Village koło Pretorii w Republice Południowej Afryki (RPA). Ostatniego dnia trzydniowego spotkania znalazłem na moim stole w sali konferencyjnej kilka broszur. Z nudów przejrzałem je podczas porannej sesji i ku mojemu zaskoczeniu, w "NGO Matters" (nr 5/2002) znalazłem ogłoszenie na temat Manifestu Komunistycznego: Aktywiści zgromadzili się niedawno w Robotniczej Bibliotece i Muzeum w Newtown (Johannesburgu), by wypuścić na rynek pierwszy w ogóle przekład "Manifestu Komunistycznego" K. Marksa i F. Engelsa na język zulu. Ogłoszenie mówi, że tłumaczenie ponad 150-letniego manifestu dokonane zostało przez aktywistę, urodzonego w Soweto (RPA), Briana Ramandriro z Robotniczej Organizacji dla Akcji Socjalistycznej (Workers' Organisation for Socialist Action, WOSA) i jest dostępne w cenie 30 randów, a wkrótce ukaże się w pozostałych językach afrykańskich RPA.
Poczekałem do pierwszej przerwy na kawę i pobiegłem do jednego z organizatorów, by podzielić się moim odkryciem. I tutaj po raz drugi tego samego ranka spotkało mnie niemiłe zaskoczenie. Prawdopodobnie nie wiedziałeś, co było w tej broszurce ? powiedziałem lekko podekscytowany. Pokazałem mu ogłoszenie i wyjąkałem: Nie wydaje mi się, by konferencja organizowana przez Konferencję Biskupów Południowej Afryki była właściwym miejscem na tego typu ogłoszenia. Mój rozmówca pozostał niewzruszony i spokojnie odpowiedział: Jacku, reagujesz za mocno. Nie przejmuj się. To nie będzie ten sam komunizm, co u was.

Popularność Marksa
Nie przejmowałbym się takim ogłoszeniem, gdyby towarzysze WOSA i organizatorzy konferencji czytali Manifest Komunistyczny, tak jak ktoś czyta klasyków. Nie jestem przeciwnikiem czytania dzieł K. Marksa i F. Engelsa. Stanowią one część dorobku europejskiej kultury i warto także zapoznać się z tą twórczością. Leszek Kołakowski w swoim eseju Co pozostało po socjalizmie (What is left of Socialism, First Things, 2002) pisze, że każdy może czytać dzieła Kartezjusza na temat fizyki, ale byłby głupi, gdyby czytał je jako ważny podręcznik, opisujący, jak dzisiaj uprawiać fizykę (Kartezjusz sformułował zasadę zachowania pędu, którą jednak objaśniał niewłaściwie, nie uwzględniając, że pęd jest wielkością wektorową). Ogłoszenie towarzyszy WOSA pokazuje, że Manifest Komunistyczny jest dla nich czymś więcej niż klasyką. Dalej w ogłoszeniu czytamy: Publikacja została przez wszystkich mówców okrzyknięta jako znaczący wkład w rozwój kompetencji wśród towarzyszy pracujących z biednymi.
Co sprawia, że marksizm w dalszym ciągu cieszy się popularnością na Czarnym Kontynencie? Według J.P. Sartre'a przyczyną popularności marksizmu był fakt, że w swojej popularnej wersji był on bardzo prosty. L. Kołakowski wydaje się bardziej precyzyjny: Istotnie, (marksiści) myślą, że mają jeden uniwersalny klucz do otwierania wszystkich drzwi, jedno powszechne i mające zastosowanie wytłumaczenie do wszystkiego, instrument który sprawia, że możliwe staje się opanowanie historii i ekonomii właściwie bez studiowania żadnej z tych dziedzin.

Fałszywy prorok
W tym samym artykule L. Kołakowski wykazuje, że wszystkie przepowiednie K. Marksa, dotyczące przyszłego rozwoju ekonomicznego i politycznego, okazały się zwyczajnie fałszywe. Po pierwsze, K. Marks przewidywał wzrost polaryzacji klasy robotniczej i zaniknięcie klasy średniej w społeczeństwach opartych na ekonomii rynkowej. Przepowiednia ta okazała się fałszywa i mamy do czynienia z jej przeciwieństwem. Po drugie, teoria Marksa zakładała całkowite zubożenie klasy robotniczej. Jego założenie okazało się błędne już za jego życia. Po trzecie, Marks uważał, że rewolucja proletariacka jest nie do uniknięcia. Takiej rewolucji nigdy nie było, a rewolucja bolszewicka nie miała nic wspólnego z zapowiedzią K. Marksa. Czwarta przepowiednia K. Marksa dotyczyła nieuniknionego załamania się kapitalistycznej gospodarki. Podobnie jak poprzednie, również i ta przepowiednia okazała się zgoła fałszywa. Piąte założenie Marksa okazało się również nietrafione: uważał, że wolny rynek zahamuje techniczny postęp. Wyszło dokładnie na odwrót. Wolny rynek okazał się niezwykle skuteczny w pobudzaniu postępu technicznego, podczas gdy "realny socjalizm" przyczynił się do technologicznego regresu. To właśnie dzięki kapitalizmowi wyprodukowana została największa ilość dóbr, która nigdy wcześniej nie była znana w historii ludzkości. L. Kołakowski przypomina nam, że niektórzy neo-marksiści poczuli się zmuszeni do zmiany swego stanowiska. Swego czasu kapitalizm wydał się potworny, gdyż przyniósł biedę. Później okazał się przerażający, ponieważ wytwarza taką obfitość dóbr, że zabija kulturę.

Marks w Tanzanii
Musimy pamiętać, że nie tylko Europejczycy próbowali w przeszłości wcielać w życie teorie Marksa. Afryka miała wielu przywódców, którzy eksperymentowali z afrykańskim socjalizmem lub afro-marksizmem w nadziei, że przyniesie ich krajom szczęście i dobrobyt. O tanzańskim eksperymencie z socjalizmem w literaturze fachowej pisało się chyba najczęściej. I nieważne, kto to robił, prawica czy lewica, marksiści czy urzędnicy Banku Światowego lub Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ważne, że wniosek na temat gospodarki Tanzanii był zawsze taki sam. Wszyscy jednoznacznie przyznawali, że XX w. nie znał bardziej szlachetniejszego, socjalnego eksperymentu i uczciwszego socjalisty od Juliusza Nyerere. Eksperyment jednak nie powiódł się i nigdy w najnowszej historii Afryki nie było bardziej sromotnego upadku.
W 1967 r. J. Nyerere przedstawił Deklarację z Arushy, w której odrzucił kapitalizm i oznajmił budowę afrykańskiego socjalizmu. Nyerere ogłosił nacjonalizację banków i głównych gałęzi przemysłu, a istotą nowej odmiany socjalizmu była udżamma (w jęz. suahili ? ujamma, rodzinność), czyli tanzańska forma socjalizmu, rozwijająca rolnictwo kolektywne. Według J. Nyerere undżamma miała wywodzić się z tradycyjnej afrykańskiej koncepcji rozszerzonej rodziny i współodpowiedzialności rodowej, o której pisał w swojej książce Uhuru na Udżamaa (Wolność i socjalizm, 1968 r.). Pomimo energicznych wysiłków ze strony partii i rządu (nowa konstytucja Tanzanii z 1977 wprowadziła system monopartyjny), by zmusić ludzi do życia i pracy w kolektywnym rolnictwie, odzew ludu był minimalny. Niektórzy tanzańscy urzędnicy przyznawali prywatnie, że spośród 8229 zarejestrowanych w 1977 r. kolektywnych wspólnot tylko około 25 stosowało się do zasad udżamma.

(?)
Jacek Gniadek SVD
Wyświetlony 5584 razy

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.