niedziela, 29 sierpień 2010 10:49

Zamach stanu

Napisane przez

Czasem biorąc do ręki dzieła tak zwanej literatury współczesnej, doznaję wrażenia, że sens zastąpiono objętością. Niestety, dotyczy to również książek o tematyce historyczno-politycznej. Gdzieś umyka esencja dzieła, zastąpiona kolejnymi kartami pisania w gruncie rzeczy o niczym.

Tym przyjemniej jest wziąć do ręki książkę Curzia Malapartego (naprawdę Kurta Suckerta) Zamach Stanu. Trzy strony celnego wstępu pióra prof. Andrzeja Piskozuba, kolejne trzy przedmowy autora i sto czterdzieści dwie treści właściwej. Niewiele, ? ale za to, jakiej jakości. Teza główna jest wyłożona jasno w przedmowie. Autor twierdzi, że początek dwudziestego wieku jednoznacznie udowodnił istnienie współczesnej taktyki zamachu stanu. Fakt niezdawania sobie z tego sprawy przez rządy państw demokratycznych jest wysoce niebezpieczny, gdyż to, co zaczęło się w Rosji w roku 1917 jeszcze się nie skończyło (książka wydana w 1931 roku). Malaparte analizuje w swojej książce kilka zamachów stanu. Od Bonapartego poprzez Trockiego, Kappa, Primo de Rivere, Piłsudskiego, Mussoliniego aż po rozdział dotyczący Hitlera. Jest w niej również osobny rozdział poświęcony wydarzeniom w Polsce w roku 1920, kiedy istniała realna groźba rewolucji. Rzadko zdarza się, by jakaś książka była tak niewygodna. Wydana we Francji i Niemczech, nie mogła się ukazać w krajach rządzonych przez dyktatury. We Włoszech, Sowietach, Polsce, Hiszpanii, a po dojściu Hitlera do władzy ? również w Niemczech. Szczególnie niemile widziana była ona w Sowietach, gdyż jednoznacznie obala mit o masowym charakterze rewolucji październikowej, a także o kierowniczych rolach Lenina i Stalina, jakie mieli w niej odegrać. Autor jasno wskazuje mechanizmy dotyczące przejęcia władzy we współczesnym państwie. Dlatego też książka ta była zalecana przez Mao Tse-tunga jako podręcznik zamachu stanu dla walczących o władzę w Trzecim Świecie. Choć domyślam się, że dla czytelników "Opcji" to nie jest specjalny autorytet literacki.
Sam Malaparte porównuje swoją książkę do Księcia Machiawellego. I pomimo ewidentnych różnic, o których wspomina, to porównanie w trakcie czytania nasuwa się samo. Jest to książka o tym, jak przejąć nowoczesne państwo i jak do tego nie dopuścić. Wykład jest prosty i klarowny. Polski czytelnik ma możliwość zapoznać się z nim po raz pierwszy. I naprawdę warto to zrobić.
Na koniec warto zwrócić uwagę na bardzo dobre tłumaczenie w wykonaniu Pani Anny Tokarskiej. Książka Malapartego jest napisana żywo i z werwą, zawiera opisy momentami reportażowe z przeżyć własnych autora. Wszystko to udało się tłumaczce ocalić i podać nam w formie bardzo atrakcyjnej. I choć podobno tłumaczenie jest jak kobieta, to znaczy może być albo piękne, albo wierne, to tym razem udało się chyba obie te cechy połączyć.

Curzio Malaparte, Zamach Stanu, Dom Wydawniczy Duet, Toruń 2004, str. 152


Bartosz Rutkowski

Wyświetlony 5115 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.