poniedziałek, 30 sierpień 2010 09:21

Frajerzy i cwaniacy?

Napisane przez

Historyk grecki Pauzaniasz opisuje, jak macedoński namiestnik Hellady Antypater chciał ruszyć na pomoc Aleksandrowi i gotów był dać szeroką autonomię państwom greckim, które przegrały pod Cheroneą 10 lat wcześniej. Nie doszło do tego jednak, bo przywódca kolaborantów w Atenach Demades przekonał go, że jest to zbyteczne, gdyż on sam i jego zwolennicy zniszczyli już ruch niepodległościowy.
Po śmierci Augusta, który zabił ? a raczej dobił ? Republikę Rzymską, Tyberiusz zwołał Senat i oświadczył, że gotów jest oddać mu władzę. Być może był to podstęp, ale to spekulacja. Faktem natomiast jest, że senatorzy pokornie poprosili go, by pozostał jedynowładcą.
Jak komentuje Tacyt, przyzwyczaili się już do statusu niewolnych.


W 1449 r. udało się w Mediolanie wprowadzić rozumnie pomyślany ustrój republikański. Ale jego twórcom nie udało się poderwać do walki wszystkich mieszczan, którzy już od kilkudziesięciu lat żyli pod rządami książąt... i po prostu zbyt nisko nagięli karki, by móc je szybko wyprostować. W rezultacie Republika poległa ? i trzeba było czekać aż do Napoleona, by wyrwać Włochy z zastoju rządów despotycznych książąt i obcych najeźdźców.
Car Aleksander II, wprowadzając w 1860 r. reformy w swoim imperium, myślał też o Polsce. Odwiódł go, jak wiemy, od tej idei margrabia Wielopolski.
W 1933 r. najgłośniejszą grupą społeczną, która popierała Hitlera byli studenci wraz z wieloma profesorami. Na wiecach ci młodzi ludzie krzyczeli: Wir scheissen auf Freiheit!
Wszystkie te przykłady dowodzą, że idee wolności i suwerenności mogą zaniknąć pośród grup, które poprzednio były jej nośnikami; a dokładniej, że na górę wypływają w nich jednostki lub środowiska, które utożsamiają się z opresyjną władzą.
Albo mówiąc brutalnie: że dany kraj ? na przykład wskutek eksterminacji i emigracji grup państwowotwórczych ? nie jest zdolny do samodzielnego bytu.
Wydaje się, że z taką sytuacją mamy dziś do czynienia w Polsce. Obecny establishment demonstruje brak woli zachowania suwerenności ? elita opiniotwórcza zaś daje wyraz przekonaniu, iż samo pojęcie narodu stało się anachronizmem.
Takie postawienie sprawy musi naturalnie pominąć te grupy etniczne, które dopiero dziś, po stuleciach dążeń i walk, mają szanse na suwerenność narodową i polityczną: od Czeczenów przez Kurdów do czarnych obywateli RPA. Nie wydaje się jednak także opisywać poprawnie sytuacji w tzw. świecie cywilizowanym.
Napisy wywieszane w USA po 11 września United we stand, nie były hasłami organizacji konsumenckich czy lobbistycznych, lecz obywateli, którzy czują się spadkobiercami Jeffersona, Franklina i Waszyngtona. Kiedy Norwedzy i Szwajcarzy odmawiają uczestnictwa w Unii, a Duńczycy są pełni wątpliwości, to nie świadczy to o ich ksenofobii (Dania ma prawo najbardziej na świecie przychylne cudzoziemcom), lecz o obawie przed utratą części suwerenności. Kiedy Jan Paweł II wyrażał troskę o los europejskiej konfederacji, która wykreśla ze swej założycielskiej deklaracji wzmiankę o wartościach chrześcijańskich ? to nie czynił tego z nienawiści do ateistów, ale z powodu pamięci, co dwie walczące z chrześcijaństwem dwudziestowieczne pseudoreligie uczyniły światu. Jeśli cała zachodnia cywilizacja poczuła się do solidarności z Amerykanami wyruszającymi, by ukarać zbrodniarzy Al-kaidy, to nie dlatego, że kocha wojnę.
Mimo stuletnich wysiłków intelektualistów jedyną alternatywą wspólnoty religijnej lub narodowej okazała się w praktyce pseudorasowa wspólnota nazistów oraz międzynarodowa wspólnota uzależnionych od pigułek moskiewskiego Murti-Binga.
Najnowszą próbą jest eksperyment Silvio Berlusconiego, który skupił swoich zwolenników wokół emocji sportowej, wyrażanej przez kibiców piłki nożnej. Być może Berlusconiemu udało się te uczucia przetworzyć w patriotyzm; także Francuzi przecież poczuli się, jak donoszą publicyści, pewniejsi siebie po wygranej w mistrzostwach świata (a w Polsce socjolodzy już się zajęli "zjawiskiem Małysza"). Drużyna dobranych w ostatniej chwili studentów amerykańskich, która podczas Olimpiady w Lake Placid wielkim zrywem pokonała ku zdumieniu świata zawodowy zespół ZSRR w czasie kryzysu po inwazji Afganistanu, pozostała do dziś symbolem American spirit, czego świadectwem jest przyznanie im prawa do zapalenia znicza igrzysk w Lake Placid.
Samotność jest tym, co dla większości ludzi odbiera sens życiu. Poczucie wspólnoty pomaga uporać się z przeciwnościami losu; w najróżniejszych sferach. W czasie piętnastu miesięcy pierwszej "Solidarności" drastycznie spadło spożycie alkoholu i znacząco obniżył się wskaźnik rozwodów, a w szpitalach zanotowano skokowy spadek prób samobójczych. Działo się to zaś wszystko w warunkach sztucznie wywołanego przez władze braku wszelkich towarów na rynku, łącznie z żywnościowymi.
W PRL próbowaliśmy zwalczać atomizację społeczną więzami nieformalnymi, przede wszystkim towarzyskimi. Te więzy były podstawą opozycji lat 70. i w dużej mierze 80. Te więzy stały się potem fundamentem nowego establishmentu, jaki utworzył się na gruncie przyjaźni Olka i Adasia: od roku 1988 bowiem ci panowie byli już po imieniu.
Ci, którzy zrozumieli, że trzeba ? jak to ujął Gałczyński ? rzucić kwiaty przed parowóz dziejów, są najlepiej opłacanymi pracownikami w naszym wolnym państwie. Jak napisał Monteskiusz: Ciężkim brzemieniem jest prawda, kiedy trzeba nieść ją przed tron książąt.
Ci, którzy tej konieczności dziejowej nie chcą dostrzec, czyli wstecznicy, malkontenci, szkodnicy, frustraci, biali bolszewicy itd. (proszę wybaczyć, nie jestem na bieżąco w tej frazeologii) muszą sobie odpowiedzieć, czy zależy im na Polsce Rejtana, Wybickiego i Herberta ? czy na Polsce salonu warszawskiego z pewnej sztuki, która wskutek przeoczenia nowych komisarzy, czy raczej komisarek, ciągle pozostaje lekturą szkolną.

(?)
Piotr Skórzyński
Wyświetlony 3718 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.