czwartek, 23 wrzesień 2010 10:28

Colt i nagan

Napisane przez

Colt i nagan, stoją jeden obok drugiego, najsławniejsze na świecie maszynki do strzelania, lecz o jakże odmiennej tradycji i rodowodzie. Jest rzeczą, co prawda, obojętną dla - jeśli można użyć takiego określenia - "usługobiorcy", czy w myśl zasad preferowanych przez użytkowników colta dostanie kulkę z przodu - prosto między oczy, czy też zgodnie ze zwyczajem hołdowanym przez zwolenników nagana: w potylicę - nie-mniej, na szczęście samemu nie będąc w tak wysoce kłopotliwej i nieprzyjemnej sytuacji, możemy pokusić się o chwilę zadumy i refleksji nad zaiste przedziwnymi meandrami ich dziejów, czyniących z nich symbole diametralnie różnych cywilizacji.

Historia obu tak bardzo podobnych przedmiotów, jednako służących do robienia małych otworów w głowach i brzuchach naszych bliźnich (przeważnie w celu nieprzeciągania przydługich i jałowych sporów i dyskusji), jest zgoła odmienna i na różnej oparta tradycji.
Myśl filozoficzna umożliwiająca powstanie rzeczy tak miłej i użytecznej, jak "peacemaker", zrodziła się w Anglii w umysłach ludzi miary: Adama Smitha, Huma, Locke'a, Burke'a, a tylko samorodny geniusz Mr. Samuela Colta odwiódł kurek dla dydaktycznej egzemplifikacji idei.
Zapewne pomyślicie, Szanowni Czytelnicy, że wolta umysłowa, którą prezentujemy, jest bardziej niestrawna niż otaczająca nas rzeczywistość, ale mylicie się bardzo, czego nie omieszkamy dowieść niezbicie i do końca.
Gdzieś mniej więcej od dwustu lat przybrał na sile dialog dwóch szkół, dwóch sposobów myślenia o wolności: angielskiej, empirystów reprezentowanych przez powyżej wspomnianych już panów, a szkołą francuską, racjonalistyczną. Spór ten ? dla barwniejszego zobrazowania ? nazwany przez nas dziejową rozmową pomiędzy coltem i naganem, ma dla naszej egzystencji fundamentalne znaczenie i to zarówno in extenso (co nie daj Boże), ale także ? i to jest sednem naszych rozważań ? w sensie przenośnym.
Patrząc przez stulecia, za pierwszego protagonistę nagana, co więcej, nawet współtwórcę, należy uznać Kartezjusza i to bynajmniej nie dlatego, że służył w trzech różnych armiach, tj.: holenderskiej, bawarskiej i węgierskiej1. Wiara Kartezjusza w ludzki rozum, dobrą wolę i dowolne możliwości przekształcania świata przez człowieka spowodowała powstanie prądu myślowego, który już od przeszło dwustu lat nawijał na nić historii, perełkę po perełce, wszystkie sukcesy totalitaryzmu: od Rewolucji Francuskiej poczynając.
Troska, z jaką następnie Jan Jakub Rousseau postanowił udoskonalić "ten padół łez", w konsekwencji wywiodła z niebytu takich koryfeuszy i strażników wolności jak Robespierre, Sayers (zresztą biskup) czy Saint Just. "Nie ma wolności dla wrogów wolności". Pojmowanie wolności przez tych animatorów życia społecznego i politycznego ? jakby powiedziano to dzisiaj ? było nader specyficzne.
Gdzie i kiedy skonstruowano rewolwer, zwany później pod popularną nazwą Nagana? Makary Prochorow twierdzi, że wynalazcą nagana musiał być nikt inny tylko Iwan Groźny, ponieważ ? jak dowodzi Prochorow ? inaczej w żadnym wypadku nie zdołałby zamordować własnoręcznie tylu własnych poddanych, niemniej nie jest to zgodne z wiedzą przekazaną nam przez historyków. Może to zdziwi Szanownych Czytelników, ale rewolwer ten nie został skonstruowany w Rosji, aczkolwiek ? stosując miarę współczesnych nam czasów ? w sensie ideowym blisko, bardzo blisko, nawet nie samej Rosji, a już Związku Radzieckiego. Tak się przedziwnie złożyło, iż tuż za miedzą Francji i Holandii ? w Belgii (gdzie zresztą na stałe osiadł imć Kartezjusz), kraju będącego centrum euroenuzjastwów wszelkiej narodowości, inżynier Leon Nagant skonstruował, po czym w miejscowości Liége założył fabrykę maszyn, produkującą również karabiny powtarzalne i (jakże by inaczej) rewolwery. Dopiero w połowie lat dziewięćdziesiątych dziewiętnastego wieku rewolwer ten przyjęty został do uzbrojenia carskich wojsk rosyjskich. Jego produkcję od 1893 roku podjęto w Rosji, w Tule, miasteczku leżącym nad rzeką Upą (nota bene dopływem Oki). Jako broń powtarzalna, przeznaczona do walki z małej odległości i obrony osobistej, odznaczająca się doskonałą celnością i dużą pewnością działania, rewolwer ten używany był jeszcze po zakończeniu II wojny światowej, a także w okresie powojennym, a przeciw komu, o tym, niestety, dobrze wiemy.
Gdyby Mr. S. Colt, już jako siedmioletnie dziecko nie rozłożył (i następnie złożył) własnoręcznie pistoletu, a założyłby (co prawda, sto lat później) czerwoną chustę, wstępując do drużyny pionierskiej, historia na pewno potoczyłaby się inaczej. W najlepszym razie nazywałby się Samuel Naganow, najpierw byłby pionierem, potem czekistą (albo odwrotnie) i członkiem partii, potem zabiłby go Stalin, potem walczyłby nad Odrą, potem przyniósłby na colcie (tj. naganie) wolność ludowi pracującemu miast i wsi. Następnie by się wypaczał jak mokre deski w piwnicy, ukradł, co się da, by na zakończenie oddać pokojowo władzę swoim antagonistom, zostawiając sobie na otarcie łez małe "co nieco". Zanim by to jednak uczynił, zaprowadziłby ich przed pewien nieźle prosperujący ? choć okresami niespokojny ? zakład pracy i poklepując się po kieszeni pokazał napis (tu zacytuję z pamięci): "Spisane zostały czyny i rozmowy", pro memoria dla tych, co by nie zrozumieli, iż "wolność to uświadomiona konieczność".
Ale jako ? dzięki Opatrzności ? nic takiego się nie stało, wróćmy do siedmioletniego Samuela pochylonego nad rozłożonym do imentu pistoletem. Co było dalej? Geniusz wynalazcy bez ustanku burzył się i fermentował. Jak twierdzą jego hagiografowie, wystarczyły zaledwie kolejne trzy lata, aby naszemu bohaterowi udała się rzecz ? jak na dziesięciolatka ? doniosła i o dużym oddźwięku, wysadził mianowicie ze szczętem w powietrze dom swoich rodziców w czasie nieudanej próby skonstruowania karabinu z czterema obracającymi się lufami. Ten drobny epizod nie zniechęcił tego, jakże ambitnego młodzieńca. Co więcej, stało się to przyczyną jeszcze bardziej wytężonej pracy. Gdy Colt osiągnął pełnoletność, postanowił teraz zwielokrotnić zasięg i siłę oddziaływania ? skoro tak dobrze udało mu się z domem rodziców ? min wodnych, które miały się stać istnym wunderwaffe marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych tamtych czasów. Porozklejane plakaty wszem i wobec ogłaszały, że wielce szanowny pan Samuel Colt z pomocą nowo wynalezionego zapalnika wysadzi tratwę, co wzbudziło uzasadnione ogromne zainteresowanie w całym regionie. Nad jezioro nadciągnęło mrowie świątecznie ubranej publiczności z dziećmi, psami i innym stworzeniem. Gdy dostojni oficjele wraz z żonami zasiedli w ławkach umiejscowionych najbliżej brzegu (co gwarantowało doskonałą widoczność), nastąpiła zaplanowana eksplozja i wspaniała ? w swej majestatycznej wielkości ? kolumna błota najpierw wzniosła się wysoko w górę, poczym gwałtownie runęła na eleganckie kreacje dam i świąteczne surduty oraz cylindry czcigodnych widzów sproszonych na wysadzanie miny wodnej. Na drugi dzień w barwnych relacjach gazety rozpisywały się szeroko jak to wynalazcy z trudem udało się ujść przed rozjuszonym tłumem, który chciał go utopić jak młodego kota.
Czy myślicie może, że Colt zrezygnował i zachwiał się w swych ambicjach i zamiarach, że stał się protagonistą, wspieranego przez nagana, etatyzmu? Nic podobnego! Sam o tym nie wiedząc, Samuel czynem dowodził słuszności poglądów empirystów angielskich, że tylko nieskrępowana konkurencja prowadzi ? nawet poprzez błędy, za które trzeba wziąć odpowiedzialność ? do sukcesów i wolności. Można rzec bez zbędnej przesady, że był on zwolennikiem szkoły angielskiej "by nature".
4 lipca 1830 roku Samuelowi udało się zorganizować rzeczywiście niezapomniane uroczystości rocznicowe w szkole w Amhest, do której uczęszczał, niechcący wysadzając pół budynku w powietrze. Trudno byłoby zarzucić genialnemu wynalazcy kunktatorstwo, jednak chwilowo postanowił zmienić arenę działań i zaciągnął się na statek...
Tu od razu pragniemy odrzucić wszelkie supozycje, jakoby to właśnie piromańskie zapędy naszego bohatera spowodowały ów (nie)sławny wystrzał z pancernika "Pationkin" (i co za tym idzie, niepohamowaną proliferację nagana i restauracją Jakobinów pod postacią Cz.K.). Naukowo bowiem dowiedziono, że statek, na którym pływał Colt, nazywał się "Creolo". Samuel żeglował na nim, i z lubością przyglądał się kołu sterowemu z zamontowaną zapadką hamującą, a jak jego biografowie przysięgają, właśnie wtedy zaświtała mu idea spożytkowania tego mechanizmu wyłączającego bęben obrotowy do celów bardziej zgodnych z jego zainteresowaniami.
Realizacja pomysłu wymagała jednak kapitału, więc wynalazca postanawia poprzeć (też "by nature") tworzenie kapitalizmu na ? używając gwarowego określenia farmerów z Nowej Anglii: "ziemiach odzyskanych Stanów Zjednoczonych". Wówczas to nieoczekiwanie pojawia się na jarmarkach lekarz niosący ulgę wszystkim zbolałym, niejaki dr Coult, niegdyś Nowy York, London, Kalkuta. Metoda leczenia dr. Coulta była równie prosta, co... nieszkodliwa. Pacjent był poddawany inhalacji gazem, który wydzielał się z podgrzanego azotanu amonowego (jest to, nota bene, jeden z często używanych składników służących do wyrobu... materiałów wybuchowych). Delikwent najpierw chichotał gwałtownie przez kilka minut, a potem popadał w stan lubego odrętwienia, podczas którego można mu było bezkarnie powyrywać wszystkie nawet zęby. Gaz ten był niczym innym, jak sławnym gazem rozweselającym (N2O). Na tym procederze dr z Nowego Yorku, Londynu i Kalkuty ? osobliwym skrzyżowaniu musicalu z wyrywaniem zębów ? zgromadził niezgorszą gotówkę. To, co może także zdumiewać w tym okresie życia naszego bohatera, to fakt, że nie znajdujemy zapisów o żadnych poważniejszych wybuchach.
___________
1 Gwoli ścisłości trzeba zaznaczyć, że brak jest potwierdzonych informacji nt. czynnego uczestniczenia Kartezjusza w konkretnych działaniach wojennych.

(?)
Marek Warecki i Wojciech Warecki
Wyświetlony 6206 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.