czwartek, 23 wrzesień 2010 10:37

PPR - zdobycie władzy

Napisane przez

Do legendy PRL należał żelazny zestaw haseł: rewolucja, awans, sprawiedliwość społeczna, a także fałszujące jej początki slogany o wojnie domowej z wrogami ludu i ustroju, którzy niszczą nowy ład, z AK, "zaplutym karłem reakcji", a także heroiczne wzorce walki GL i AL, "zbrojnych ramion" Polskiej Partii Robotniczej, z okupantem (niemieckim), z dywersją burżuazji po wojnie i z zachodnią agenturą.

Jak było naprawdę, to mniej więcej wiadomo. Zawsze jednak potrzebne są szczegóły i konkrety, które pełniej oświetlają i objaśniają tę zmanipulowaną już na wszystkie strony i zapomnianą historię. Książka Piotra Gontarczyka Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944, która będzie odtąd ważnym głosem w dyskusjach i sporach o PRL, przedstawia w sposób pełny i gruntownie udokumentowany zdobywanie władzy przez tę grupę polsko-sowieckich komunistów, która po wojnie, od zjednoczenia w 1948 roku jako PZPR, będzie niepodzielnie rządzić Polską przez niemal półwiecze.
Nie była to ani partia, ani polska, ani robotnicza. Była to po prostu agentura Moskwy, działająca w czasie wojny w jej interesach i przygotowująca przejęcie władzy w Polsce przez zwyciężających na Wschodzie komunistów sowieckich. Nie była to też z nazwy partia komunistyczna. Stalin już w miesiąc po napaści Niemiec, w lecie 1941 roku miał gotową strategię co do Polski i zlecił Dymitrowowi założenie tam swej organizacji, która miała zachować pozory spontanicznej, wewnętrznej inicjatywy. Dymitrow zapisał w swych notatkach wyraźne instrukcje Stalina: Będzie lepiej założyć Polską Partię Robotniczą z komunistycznym programem. Partia komunistyczna odstrasza nie tylko obcych, lecz także niektórych naszych sympatyków. Na aktualnym etapie ? walka o wyzwolenie narodowe. Rozumie się jednak samo przez się, że nie będzie to partia typu Labour Party. (...) Formalnie nie może być powiązana z Kominternem. A Jakub Berman, wówczas pracownik aparatu Kominternu, zapisał podobne wytyczne: Nowej partii nie nazwano komunistyczną z następujących pobudek: (...) Koniecznym jest, by masy widziały w naszej partii organizację ściśle związaną z narodem polskim, z jego najżywotniejszymi interesami i aby wrogowie nie mogli nazwać nas agenturą obcego państwa. Pod nową nazwą łatwiej będzie skupić wokół siebie szerokie masy robotników, chłopów i inteligencji i zorganizować pod swoim kierownictwem jednolity front narodowy dla walki z niemiecko-faszystowską okupacją.
Istotnie, "na danym etapie', jak mówiono także później, chodziło o dywersję na tyłach frontu niemieckiego, by osłabić atak na ZSRR, ale wkrótce PPR stało się organizacją dywersyjną także wobec polskiej konspiracji, partyzantki AK, a nawet ludności cywilnej.
Jak wiadomo, grupa założycielska PPR, w skład której wchodzili m.in. Nowotko, Pinkus (Paweł) Finder, Zygmunt Mołojec została zrzucona na spadochronach koło Warszawy w końcu 1941 roku. Z pomocą współpracowników sowieckiego wywiadu Wincentego Rutkiewicza, Juliusza Rydygiera, Karola Winawera i przedwojennego obrońcy w procesach komunistycznych Teodora Duracza, stworzyli oni pierwszą komórkę organizacji. Cała jej działalność ograniczała się do tworzenia własnej kadry oraz do apeli i programów, które nie spotkały się zresztą wówczas z żadnym odzewem polskiego społeczeństwa. Pierwsze akcje zbrojne, w tym legendarnego "Małego Franka" Zubrzyckiego, który ze swym oddziałem napadł na leśniczówkę pod Piotrkowem, były nieudolne lub szkodliwe. Dla zdobycia broni i środków finansowych, co nazywano eufemistycznie ekspriopriacją, odbieraniem własności, organizowano napady, częściej jednak na instytucje polskie i Polaków niż na Niemców. W końcu 1942 roku oddział GL zorganizował napad na Kasę Oszczędnościową w Warszawie, w której pracował członek aparatu centralnego PPR Kazimierz Mijal. Dzięki jego informacjom zrabowano milion złotych.
W 1942 roku powstało kilka oddziałów GL pod dowództwem Langego, Rosenfarba "Narbutta", Kwiatka, Grabowskiego, Ajzenmana, których działalność ograniczała się jednak tylko do rekwizycji i zwykłych rabunków. Jednym z najgroźniejszych był oddział "Grzegorza" Kilanowicza-Korczyńskiego, który, podobnie jak Mołojec, był weteranem Międzynarodowych Brygad w Hiszpanii. Na Lubelszczyźnie, we wsiach Ludmiłówka i Grabówka jego oddział wymordował Żydów ukrywających się w lesie i u miejscowych gospodarzy. Na tym tle powstały konflikty z kierownictwem PPR, akty zemsty, walki między oddziałami GL, interwencje niemieckie i represje wobec ludności cywilnej. Równie niebezpieczny był oddział Izraela Ajzenmana, który wśród wielu akcji dokonał napadu na miasteczko Drzewica koło Radomia. Zrabowano kasę fabryki "Gerlacha", zamordowano w okrutny sposób jej właściciela i kilku pracowników, kilku urzędników miejskich, aptekarza, kilku działaczy konspiracyjnych, nazywając to wszystko "czyszczeniem terenu z faszystowskich band".

(?)


Piotr Gontarczyk, Polska Partia Robotnicza. Droga do władzy 1941-1944, Fronda, Warszawa 2004

Marek Klecel
Wyświetlony 4642 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.