czwartek, 30 wrzesień 2010 07:55

Odkrycie Europy

Napisane przez

Zasłużoną poczytnością cieszą się powieści Arturo Pérez-Reverte. Wśród nich Ostatnia bitwa templariusza. Bohaterem jest ksiądz "do zadań specjalnych" Watykanu ? trochę detektyw, trochę komandos. W trakcie misji wyobraża sobie, że bierze udział w bitwie pod Hattin. Słyszy tętent szarży muzułmańskiej konnicy. Rycerstwo chrześcijańskie topnieje po falowych atakach arabskich, wie, że jest po wszystkim, ale trwa do końca...

 

Ilu czytelnikom mówi coś bitwa pod Hattin? Znamy ? przynajmniej można tak się łudzić ? historię Polski, gorzej ze znajomością historii powszechnej. Może orientują się w tym wydarzeniu ci, którzy znają Krzyżowców Zofii Kossak-Szczuckiej, a właściwie drugi tom tej trylogii Król trędowaty (całość to Krzyżowcy, Król trędowaty i Bez oręża). A była to jedna z bitew, która zadecydowała o losach świata!

Wyprawy krzyżowe
Dobiegał kresu XI wiek. W Europie rozlegały się wołania, że należy wyprzeć Maurów (Arabów) z Półwyspu Iberyjskiego oraz odebrać Grób Chrystusa w Jerozolimie z rąk niewiernych. Niewiernymi byli Seldżucy, lud turecki, którzy przyszli z głębi Azji, opanowali Bagdad, Syrię, Palestynę, wschodnią Anatolię (dzisiejsza Turcja) i zagrozili Bizancjum (od Morza Egejskiego dzieliło ich tylko 400 km), oraz Arabowie, którzy opanowali wcześniej Afrykę Północną, a teraz stali u progu części Palestyny nie opanowanej przez Seldżuków.
W 1095 r. papież Urban II w katedrze w Clermont zwrócił się z tym przesłaniem do zgromadzonego tam rycerstwa, biskupów i opatów. Odpowiedział mu okrzyk Dieu le veult! ("Bóg tak chce"). Ruszyła pierwsza wyprawa krzyżowa, złożona z rycerstwa całej niemal chrześcijańskiej Europy. 7 czerwca 1099 r. Krzyżowcy stanęli pod murami Jerozolimy, którą krótko przed tym Seldżucy oddali Arabom, a dokładniej sułtanowi Egiptu. Wznieśli okrzyk Deus sic vult ? i 15 lipca 1099 r. miasto zostało zdobyte! A później dalsze terytoria, lecz to już dzieło drugiej wyprawy krzyżowej (1147-1149). Zorganizowano tam Królestwo Jerozolimskie. Oprócz niego powstały księstwa, hrabstwa, baronie. Lecz żądni majątków i zaszczytów ich władcy, przywlekli z Europy także waśnie rodowe i dynastyczne.
Nie będziemy opowiadali historii Krzyżowców, wystarczy tylko wspomnieć, że oprócz walk z Seldżukami i Arabami, roi się ona od wzajemnych walk książąt, hrabiów i baronów, wysuwania samych siebie albo kandydatów ze swoich rodów na tron Królestwa Jerozolimskiego, któremu formalnie, jako lennicy, podlegali. Władza królewska była słaba, a jeszcze bardziej osłabiała ją samowola baronów. Był to zbiór chrześcijańskich państw i państewek zwaśnionych ze sobą. W dodatku zarówno Bizancjum, jak i królestwa Europy były coraz mniej skore do wspierania Krzyżowców.
Natomiast w świecie arabskim następowały procesy integracyjne, władcą starającym się scalić świat muzułmański i arabski, był zaś słynny Saladyn. Sprowokował go do działania Renald de Châtillon, baron Karaku (Krak de Moab). Mimo obowiązującego kruchego rozejmu, w 1182 r. dokonał najazdu na porty znajdujące się w rękach muzułmańskich i co gorsza na statki, które wiozły pielgrzymów do Mekki. Saladyn przeszedł do kontrataku, ale został odparty przez wojska pod wodzą Baldwina IV, króla jerozolimskiego, owego króla trędowatego.

Upadek Królestwa Jerozolimskiego
Po śmierci Baldwina IV w 1185 r. między Królestwem Jerozolimskim a Saladynem został zawarty rozejm, na króla zaś Jerozolimy został obrany Guy (Gwidon) de Lusignan, człowiek chwiejny, marny wódz i polityk. Więc Renald de Châtillon poczuł się znów na tyle pewnie, że pod koniec 1186 r. napadł na wielką karawanę kupiecką, wynosząc z tego wielkie korzyści materialne. Saladyn najpierw interweniował u niego, później u króla Gwidona, ale że bezskutecznie, tedy ogłosił dżihad, czyli świętą wojnę.
W odpowiedzi Królestwo Jerozolimskie przedsięwzięło poczynania obronne. Pod miejscowością Acre (Akka) zgromadziło się 1200 pancernego, ciężkozbrojnego rycerstwa, nieco lekkiej kawalerii i 10 tysięcy piechoty, razem około 15 tys. żołnierzy. Tymczasem Saladyn 1 lipca 1187 r. przekroczył od południowego wschodu Jordan na czele 20-tysięcznej armii, w tym 12 tys. łuczników.
Miał armię nieco liczniejszą, aniżeli chrześcijańska, ale nie była to miażdżąca dysproporcja sił. Rzecz w tym, że armia muzułmańska była dowodzona jednolicie, natomiast chrześcijańska była sumą armii Królestwa Jerozolimskiego, hrabstw i baronii, a każdy wódz kierował się własnymi interesami i własną polityką. Doradca króla Rajmund z Trypolisu radził czekać w obozie warownym na posiłki z Antiochii, wskazując, że w skwarze lipca Saladyn nie będzie mógł prowadzić szybkiej ofensywy. Ale Renald de Châtillon zarzucił mu tchórzostwo i został wsparty przez Gerarda de Ridefort, Wielkiego Mistrza Templariuszy, by ruszyć na odsiecz Tyberiady obleganej przez Saladyna.
2 lipca 1187 r. armia chrześcijańska dotarła do Seforis, gdzie rozbiła obóz. Miejsce zostało dobrze wybrane, bo w pobliżu źródeł wody pitnej, pastwisk (konie!) i drzew (cień!). Lecz Renald de Châtillon ponownie wzywał do ofensywy i ponownie król Gwidon nie posłuchał Rajmunda z Trypolisu. 3 lipca nastąpił wymarsz sił chrześcijańskich.
Saladyn, obserwując te ruchy, założył obóz w pobliżu wioski Hattin, blokując łacinnikom dostęp do jeziora Genezaret (woda!). Ledwie 20 kilometrów dzieliło Seforis od Tyberiady, lecz armia chrześcijańska wlokła się powoli, bo w upale przez wzgórza pozbawione drzew, atakowana przez łuczników arabskich. Późnym popołudniem dotarła do Wzgórza Hattin (zwanego Rogi Hattin, jest to bowiem wyniosłość o dwóch szczytach, wznosząca się na wysokość 35 metrów w stosunku do okolicy; za nimi stok opadał ku jezioru Genezaret). Zamiast atakować z marszu, z zaskoczenia i przebić się do jeziora, król Gwidon zarządził rozłożenie obozu na zboczu wzgórza, w wiosce Marescalia, gdzie nie było jednak jakiejkolwiek wody, źródła i studnie wyschnięte, ani osłony z drzew przed piekącym słońcem.
Muzułmanie w nocy otoczyli wzgórze i podpalili okoliczne zarośla, gryzący dym dodatkowo dokuczał Frankom, jak zwano w przybyszy i ich potomków z Europy. Armia Saladyna o świcie 4 lipca 1187 r. przypuściła atak. Odwrót ku Seforis został odcięty, droga do jeziora Genezaret zablokowana.
(?)
Marek Arpad Kowalski
Wyświetlony 4259 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.