czwartek, 30 wrzesień 2010 21:26

Obrońcy niesłusznej sprawy

Napisane przez

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Pana Artura Adamskiego "Wszystko już było". Zgadzam się całkowicie z główną tezą autora, że obecna Unia Europejska nie jest niczym specjalnie nowym i jej idea rodziła się w różnych czasach kilkakrotnie. Jednak pozwolę sobie polemizować z niektórymi szczegółami.

Trudno mi znaleźć ciepłe słowa dla Wiosny Ludów, ale to kwestia sporna. Co do rewizji granic przez Niemcy po traktacie wersalskim, to trudno im się dziwić. Sposób, w jaki zmuszono ich do jego zawarcia, był jawnie niesprawiedliwy i w zapomnienie poszły wszystkie możliwe zasady, ze zdrowym rozsądkiem i przyzwoitością na czele. Opisałem to w moim artykule "Ministerstwo Prawdy", do którego odsyłam zainteresowanych (zostanie opublikowany w następnym numerze Opcji ? red.).
Jednak to, przeciwko czemu chciałbym zdecydowanie zaprotestować, to potraktowanie przez autora ochotników walczących z komunizmem na wschodnim froncie. Zostali przedstawieni jako niemieccy pomocnicy w walce o uniwersalistyczną wielką ojczyznę, a jako ich sztandarowy przedstawiciel wymieniony został Leon Degrelle.
Prawda jest inna. Być może niewielka część ochotników na froncie wschodnim walczyła w imię niemieckiego "nowego ładu", jednak ogromna większość złapała za broń z zupełnie innego powodu. Zrobili to, aby walczyć z najgorszym złem, jakie dotychczas istniało w zorganizowany sposób na naszej planecie ? z komunizmem.
W momencie napaści III Rzeszy na ZSRR dla milionów ludzi znów zaświtała nadzieja. Realna szansa zniszczenia komunizmu powodowała, że tysiące ochotników chwyciło za broń i postanowiło przyłączyć się do walki. Automatycznie stawali się sprzymierzeńcami Niemców, lecz to było dla nich rzeczą drugorzędną. Proszę sobie uświadomić, że formacje ochotnicze lub regularne na front wschodni wysłała prawie cała Europa: Holendrzy, Duńczycy, Norwegowie, Serbowie, Francuzi, Belgowie, Chorwaci, Łotysze, Ukraińcy, Estończycy, Albańczycy, Węgrzy, Włosi, Rumuni, Hiszpanie, Białorusini, Rosjanie, Finowie, Szwajcarzy i Szwedzi. Nawet wśród angielskich jeńców wojennych znaleziono dwunastu chętnych do walki na froncie wschodnim. Oprócz tego w skład jednostek ochotniczych wchodziły również oddziały armeńskie, gruzińskie, azerbejdżańskie1.
Jakie były reakcje na wieść o rozpoczęciu krucjaty przeciwko komunizmowi, można pokazać na przykładzie Hiszpanii, która przez pewien czas miała możliwość poznać, co znaczy być pod komunistycznym jarzmem: ...Okrzyk Russia es culpable! (Rosja jest winna) stał się hasłem tłumów z entuzjazmem demonstrujących gotowość do walki z Rosją i "bezbożnym komunizmem". (...) Liczba ochotników dziesięciokrotnie przekraczała potrzeby (...) Entuzjazm był trudny do opisania. Zgłaszali się spontanicznie: studenci, robotnicy, wojskowi, marynarze, chłopi i urzędnicy. Wśród chętnych do zaciągu byli m.in.: znany prawnik sędzia Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze Fernando Maria Castiella (późniejszy minister spraw zagranicznych Hiszpanii), sześciu radców stanu, siedmiu cywilnych gubernatorów prowincji, wielu intelektualistów, poeci Augustin de Foxa i Augustin Aznar. (...) Zawodowi oficerowie, nie mogąc otrzymać w dywizji stanowisk odpowiednich dla swoich stopni, zaciągali się incognito jako szeregowcy2.
Wystarczy dodać, że otworzone 27 czerwca biura werbunkowe zamknięto 2 lipca, gdyż liczba chętnych przekroczyła 70 tysięcy.
Tam, gdzie komunizm miał możliwość zaprezentować swoje zbrodnicze oblicze, nie było wątpliwości, po której stronie się opowiedzieć. Na Ukrainie, która straciła kilka milionów ludności w rezultacie sztucznie wywołanych i dobrze zaplanowanych klęsk głodu, w marcu 1943 roku ogłoszono nabór do Waffen SS. Nie wolno było werbować ludzi na terenie komisariatu Ukraina i Ostlandu, a dodatkowo Niemcy dali się już pokazać jako krótkowzroczni i bezwzględni okupanci (głównie wskutek działalności mającego pełne wsparcie Hitlera ograniczonego Kocha). Pomimo tego zgłosiło się 82 000 ochotników, z których po badaniach lekarskich do służby skierowano 53 0003.
Ocenia się, że na froncie wschodnim Niemcom pomagało około 1 000 000-1 800 000 tzw. Hivis, czyli jednostek pomocniczych stworzonych z Rosjan, Ukraińców i innych narodów wyzwolonych spod jarzma komunizmu. Formowano je z reguły oddolnie, aby współdziałały z wojskami niemieckimi, bardzo często wbrew poleceniom Hitlera.
Jeśli zaś chodzi o samego Leona Degrella, to, aby wiedzieć, po co walczył on i jego ochotnicy, wystarczy oddać mu głos: Bez względu na to jak ocenialiśmy początek wojny, jak bardzo żałowaliśmy przeszłości, jak gorzka była dla nas okupacja naszych ojczyzn przez obcych, każdy z nas rozumiał, że ponad zadowoleniem czy żalem odczuwanymi od 1939 do 1941 roku przez szczególne kraje europejskie, stała kwestia losu całej Europy.
To właśnie tłumaczy wspaniały zryw, który ogarnął niezliczonych młodych ludzi od Oslo do Sewilli, od Anvers do Budapesztu.
Nie porzucili swych ukochanych domów w Jutlandii czy w Beauce, w Ardenach czy w Puszcie, w Limburgu czy w Andaluzji, żeby służyć egoistycznym interesom Niemiec. Stanęli w obronie dwóch tysięcy lat wspaniałej cywilizacji, z myślą o baptysterium we Florencji o katedrze w Reims, o Alkazarze w Toledo i o wieżach w Brugii. Ginęli tam, niezliczeni, nie za niemiecki Dienstellen, lecz za swe stare kraje, ozłocone minionymi wiekami, i za ich wspólną ojczyznę ? Europę. Europę Wergiliusza i Ronsarda, Europę Erazma i Nietzschego, Rafaela i Durera, Europę świętego Ignacego i świętej Teresy, Europę Fryderyka Wielkiego i Napoleona Bonaparte. Dokonali natychmiastowego wyboru pomiędzy tysiącletnią Europą a zagrożeniem sowieckim, przerażającą niwelacją, zalewem przez kłębiące się dzikie plemiona4.
Łatwo negować czyjeś słowa, ale w tym wypadku ich autor, który był wybitnym działaczem katolickim, po zajęciu Belgii przez Niemców łatwo mógł zyskać wpływowe stanowiska rządowe, zamiast tego jako ochotnik wyjechał na front wschodni gdzie został siedmiokrotnie ranny. Po wojnie uniknął śmierci tylko dzięki emigracji do Hiszpanii.
Nie ma tu miejsca, by opisywać heroiczne walki formacji ochotniczych, jak choćby sześciomiesięczna bitwa nad Narwą, zwana "bitwą narodów". Pomijam też milczeniem to, jak tych ludzi potraktowano po zakończeniu wojny. Część rozstrzelano od razu, innych wbrew prawu i danemu im słowu wydano w ręce bolszewików. Tam spotkała ich śmierć przez rozstrzelanie lub powolna agonia w obozach zagłady. Jednak nie dokładajmy kolejnej cegiełki do muru niepamięci, jaki starano się zbudować wokół ich czynów. Józef Mackiewicz napisał kiedyś, że tragicznym faktem jest, iż słuszna krucjata przeciw bolszewizmowi została jednoznacznie potępiona wskutek tego, że rozpoczęli ją Niemcy.
Nie deprecjonujmy ochotników, którzy bronili Europy nie w rozumieniu superpaństwa, ale łączącej nas kulturowo i religijnie spuścizny. Tym bardziej że, jak widać z artykułu Pana Rafa-ła Dawidowskiego "Życie za śmierć", nasz kontynent być może już w tym stuleciu będzie potrzebował takich ludzi. O ile się tacy znajdą i o ile będzie jeszcze, o co walczyć.

_____________
1 M. Bryja, J. Ledwoch, Jednostki Waffen SS., Warszawa 1996
2 Wojciech J. Muszyński, Błękitna Dywizja, Warszawa 2003, s. 11-13.
3 Bryja, Ledwoch., op.cit. s. 40.
4 Leon Degrelle, Front Wschodni, Kraków 2002, s. 16.

Bartosz Rutkowski

Należąca do kontrowersyjnych sprawa udziału w wojnie po stronie niemieckiej żołnierzy Leona Degrelle'a i innych formacji narodowych była już (dokładnie rok temu) dyskutowana na tych łamach. Jak się wydaje, górę wziął krytycyzm. Ogrom zbrodni niemieckich przesądził, że trudno jest uznać udział w "antybolszewickiej krucjacie" za zasługę. Jej uczestnicy siłą rzeczy stawali się współodpowiedzialni popełnionych zbrodni.
Sprawa ma, oczywiście, swój symetryczny odpowiednik po stronie sowieckiej. Co ciekawe, permanentnie spychany na margines uwagi.
red.
Wyświetlony 6256 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.