Wydrukuj tę stronę
sobota, 02 październik 2010 12:34

Szpiedzy czy zdrajcy?

Napisane przez

Co pewien czas pojawiają się wypowiedzi oceniające działalność wywiadowczą płk. Ryszarda Kuklińskiego dodatnio i ujemnie, zależnie od punktów widzenia wypowiadających się. Ci, którzy zarzucają mu zdradę, uważają na ogół (i nie bez sporej dawki racji!), że w przeciwnym razie za zdrajców trzeba by uznać tych, którzy wiernie służyli PRL i jej sojusznikom, z ZSRS na czele. Do punktów widzenia służących za podstawę oceny płk. Kuklińskiego pragnę dorzucić jeszcze jeden- porównawczy.

 

W dziejach Polski można znaleźć postacie, których aktywność przez pewien czas polegała na służeniu bezpośrednio państwu innemu niż niepodległe państwo polskie. Jedną z nich jest znany i ceniony pisarz XIX-wieczny, Józef Ignacy Kraszewski. Został on skazany na karę więzienia przez sąd w zaborze pruskim za szpiegostwo na rzecz Francji i odsiedział wyrok. Państwo, któremu Kraszewski służył swoją szpiegowską robotą, nie było jego ojczyzną, nie było niepodległą Polską ? po prostu dlatego, że takowej wtedy na mapie Europy nie było. Czy Polacy mają powód wstydzić się za takiego rodaka? Czy ulice albo place, których on jest patronem, zostały mu niesłusznie "przyznane"? Wolne żarty. Jest przecież jasne, że służył wywiadowi francuskiemu dlatego, że liczył na to, iż w ten sposób osłabia jednego z zaborców (Prusy), a więc ? pośrednio ? działa na korzyść przyszłej niepodległości swojego ojczystego kraju.
Mniej więcej w tym samym czasie w zaborze rosyjskim żył Romuald Traugutt. Przez sporo lat był zawodowym oficerem w armii rosyjskiej, a więc wtedy służył zaborcy, i to ochotniczo, bowiem do zawodowej służby wojskowej nie można było wstąpić inaczej niż dobrowolnie. Gdy wybuchło powstanie styczniowe, był mu przeciwny, gdyż był przekonany (już wtedy i, jak wiadomo, słusznie), że powstanie jest skazane na klęskę. Jednak w sytuacji krytycznej podjął się nie tylko przejścia na stronę powstańczą, ale także ? dowodzenia powstaniem; uczynił to tylko po to, żeby zminimalizować nieuchronne straty. W końcu schwytano go, skazano na śmierć i publicznie powieszono. Za to, że jako poddany i jako żołnierz "zdradził" ? Rosję i jej cara (łamiąc rzeczywiście przy tym żołnierską przysięgę wierności carowi!).
Pomimo wcześniejszej służby w armii jednego z naszych nieprzyjaciół ? rosyjskiego zaborcy ? Traugutt zalicza się do polskich bohaterów narodowych, a ponadto od niedawna jest "kandydatem na ołtarze". A przecież jego rola w powstaniu, jak też ono samo, bezpośrednią korzyść przyniosły raczej innym państwom: Turcji, Francji i Anglii (które niedawno przedtem walczyły wspólnie przeciwko Rosji w tzw. wojnie krymskiej), gdyż do odzyskania niepodległości przez Polskę musiało minąć jeszcze ponad pół wieku. I tu można spytać podobnie jak w wypadku Kraszewskiego. Odpowiedzi byłyby też bardzo podobne. Różnica byłaby tylko w tożsamości zaborcy i w większym "asortymencie" form nielojalności wobec niego.
Jeszcze inny przykład, z bliższej przeszłości. Znany przedwojenny polski sportowiec (pływak i waterpolista), Jerzy Szajnowicz-Iwanow, który jako syn Polki i Rosjanina, oficera carskiej armii, a potem emigranta, nie miał przez większość swojego życia obywatelstwa polskiego (udało się mu je nabyć dopiero w latach trzydziestych), po powtórnym małżeństwie matki znalazł się w Grecji. Tam zastała go II wojna światowa. Do Wojska Polskiego odtwarzanego na Bliskim Wschodzie nie przyjęto go właśnie z powodu późnego nabycia obywatelstwa RP. Za to zwerbował go wywiad brytyjski, któremu oddał usługi porównywane potem do rozmiarów działalności dywizji piechoty (!) na froncie. Organizował nie tylko działalność wywiadowczą, ale także dywersyjną przeciwko wojskom włoskim i niemieckim okupującym Grecję. Dopiero po trzecim aresztowaniu nie udało mu się uciec ? niemieccy okupanci skazali go na śmierć i rozstrzelali. Historię jego poczynań w okupowanej Grecji przedstawił 32 lata temu ciekawy film Agent nr 1 Aleksandra Ścibor-Rylskiego nakręcony na podstawie książki Stanisława Strumpf-Wojtkiewicza pod tym samym tytułem.
(?)
Konrad Turzyński
Wyświetlony 5492 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.