sobota, 02 październik 2010 12:37

Na przykład - Zakopane

Napisane przez

Każdy kraj ma swoje specyficzne miejsca. Charakteryzują się one niepowtarzalnością ? bądź to położenia i krajobrazu, bądź to odmiennym typem mieszkańców, niespotykanym na innych obszarach kraju, bądź to innym rysem kultury, przejawiającym się w lokalnej wytwórczości materialnej i twórczości artystycznej.

 

Jednym z takich miejsc w Polsce jest Zakopane. Specyfika Zakopanego ma swoje źródło w jego położeniu u stóp Tatr. Gdyby nie ich bliskość, Zakopane byłoby miastem jak wiele innych w Polsce ? średniej wielkości, z chaotyczną zabudową, bez zdecydowanego własnego wyrazu. Wyjątkowe położenie, w bezpośredniej bliskości najwyższych w Polsce gór, oddziaływało na wyobraźnię przybywających tu gości. Odmienny typ kultury ludowej pod Tatrami dodatkowo wzmagał poczucie wyjątkowości tego miejsca. Jednak fascynacja Zakopanem nie stałaby się zjawiskiem powszechnym, gdyby nie specyficzny skład przybywających tu gości. To za ich przyczyną powstały mity wysławiające Tatry i górali.
Do Zakopanego przyjeżdżało się w różnych celach. Przez długi czas zasadniczym motywem była chęć poratowania zdrowia. W klimacie zakopiańskim postrzegano skuteczny środek walki z gruźlicą, zwłaszcza że ówczesna medycyna nie znała jeszcze skutecznych środków farmakologicznych na tę chorobę. Leczenie klimatyczne musiało te braki zastąpić. Zdrowsza część klienteli zakopiańskiej przybywać zaczęła wiedziona zainteresowaniami krajoznawczymi, pragnąc zobaczyć piękne krajobrazy i poznać odmienną kulturę ludową ? tak rozpoczęła się kariera Zakopanego jako "Mekki" turystyki polskiej, a nie tylko kurortu. Konfiguracja terenu i klimat przyciągnęły gości z zacięciem sportowym. Miasto stawało się centrum polskich sportów zimowych, choć nie ograniczano się do uprawiania dyscyplin narciarskich i bobslejów. Co bardziej leniwi goście przybywali tu dla biernego wypoczynku, na wywczasy, stanowili grupę tzw. letników. Co bardziej aktywni z nich, bez zainteresowań krajoznawczych lub sportowych, przyjeżdżali na tzw. wygib, czyli na podryw i dla szaleństw w lokalach nocnych.
Na tę mieszankę bywalców Zakopanego składali się ludzie różnych profesyj i różnego formatu. Kto tu nie przyjeżdżał! Wszelkiej maści artyści, literaci, naukowcy, politycy. Wśród nich wielu o znaczących w swoich dziedzinach nazwiskach. Samo ich spisanie zapełniłoby pokaźną księgę. To właśnie ich obecność przyczyniła się do wytworzenia specyficznego klimatu kulturalnego miasta. Na image Zakopanego oddziaływała twórczość kolejnych nurtów literackich, od postromantyzmu przez Młodą Polskę po awangardę międzywojnia i socrealizm minionej epoki. Fantazja literacka nakazywała szukać pod Tatrami wyjątkowych doznań, takich też ludzi i wydarzeń. Za sprawą piór pisarzy, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko tutaj nabierało wyjątkowego znaczenia ? Zakopane obrastało w legendę. Również artyści plastycy czerpali pod Tatrami natchnienie dla swoich dzieł w zgodzie z duchem panującego w sztuce stylu, a zarazem poprzez swą twórczość nawiązującą do źródeł owego natchnienia, tego miejsca urokliwego i modnego i tak współuczestniczyli w kreowaniu zakopiańskiej legendy. Swój twórczy wpływ na jej powstawanie odcisnęli bywający w Zakopanem kompozytorzy, architekci, aktorzy i ludzie bardziej przyziemnych zawodów, ale nieprzeciętnych zdolności i niepośledniej fantazji.
Te znamienite postacie, sławne w społeczeństwie już za swego życia, bywały w konkretnych miejscach na terenie Zakopanego, gdzieś mieszkały, jadały, bawiły się, spotykały między sobą i ze swoimi bliskimi. Z czasem w tych miejscach zapragnęli bywać również i bardziej pośledni goście, przyciągani ciekawością lub snobizmem. Poprzez swych sławnych bywalców miejsca te stały się znane w całym kraju, a zdobyta w ten sposób renoma poszczególnych hoteli, pensjonatów, restauracyj nakłaniała zwykłych zjadaczy chleba do bywania w nich. W tych miejscach wypadało bywać.
Zaistnienie lokali renomowanych, miejsc znaczących poprzez kojarzenie ich z bytnością tamże osób sławnych, obecnie modnie nazywanych miejscami kultowymi, wzbogaciło specyfikę Zakopanego. Miejsca te zaczęły współtworzyć specyficzny klimat kulturalny Zakopanego. Jakie to miejsca? Przypomnijmy sobie, ale też zobaczmy, co dziś w nich słychać.
Najważniejszym miejscem były i są Krupówki. To tutaj zdążają przybywające pod Tatry cepry ? zarówno miłośnicy gór, jak i snoby. Główna ulica Zakopanego ma w sobie jakiś magnetyzm nakazujący przyjezdnym bywać w tym miejscu. "Szlifowanie" Krupówek weszło do tego stopnia w pewien nawyk, że głównie o nich będzie tu mowa. A więc "szlifujmy".
Zacznijmy od góry, skrzyżowanie Krupówek z ulicami Zamoyskiego i Tetmajera. Narożny budynek to sławna "Watra". Lokal dancingowy nawiązujący wystrojem do okresu międzywojennego. Ta niezmienność stylu, który utrzymał się przez cały okres komuny, stwarzał atmosferę nostalgii za latami minionymi ? kiedy to Polska była Polską, ludzie mieli więcej fantazji i potrafili się bawić w sposób nieskrępowany. Tak było. Obecnie "Watra" została przerobiona na ekskluzywną karczmę regionalną, o ile takie pojęcie istnieje, tzn. o ile karczma może mieć coś wspólnego z ekskluzywnością. Z dawnej renomy pozostały tylko wysokie ceny.
Zejdźmy Krupówkami w dół. W miejscu, gdzie odbija droga do parku, stał ongiś "Kmicic" ? kawiarnia "Orbisu", gdzie wypadało bywać każdemu, zwłaszcza młodemu człowiekowi. Tutaj na poczekaniu stworzone kawały powodowały kaskady perlistego śmiechu, toczyły się całkiem poważne dysputy, a z obłoków tytoniowego dymu wyłaniały się genialne pomysły. W szczytach sezonów turystycznych trudno było o miejsce, a więc stojąc w przedsionku trzeba było łapać każde wolne krzesło dla zainstalowania siebie i swojej grupki przyjaciół. Gdy już szczęście się uśmiechnęło ? zapadało się w foteliku na kilka godzin przy... herbacie, rzadziej przy kawie. Alkohol na ogół pozostawał na półkach w bufecie. Może dlatego, że było drogo, może nie wypadało, może my byliśmy wówczas inni, a może czasy były inne. Trudno to nawet porównywać i zbadać, bo "Kmicica" już nie ma. Właściciel, odzyskawszy teren, budynek rozebrał. Pozostała niewielka sterta kamieni i wspomnienia bywalców.
Nieco niżej, już przy samych Krupówkach znajdował się hotel "Sport" Karpowicza. W latach 60. urządzono na parterze i w przeszklonej werandzie "Cocktail-bar" zakopiańskiej mleczarni. Budynek był leciwy, jako że służył letnikom i turystom od początków ubiegłego stulecia. Ale znów wypada westchnąć: któż w nim nie bywał! Chyba większość sławnych Polaków minionego wieku, łącznie z noblistą Władysławem Reymontem. Sam "Cocktail" stanowił novum gastronomiczne w masie PRL-owskiej szarzyzny. Tutaj bywało się w godzinach wcześniejszych niż w "Kmicicu", choć w sezonie walczyć o miejsce trzeba było o każdej niemal porze dnia. Jedni zajadali się ciastkami lub lodami, inni przesiadywali przy kawie z ekspresu ? a wszystko było znakomite. Smaki również potrafią zostawić swój ślad we wspomnieniach. Nowy właściciel ? spółdzielnia mleczarska nie chciała dźwigać balastu historyczno-sentymentalnego. Nawet sława własnego lokalu i krociowe zeń zyski nie uchroniły tego miejsca. Łatwiej było zadecydować o rozbiórce budynku niż o jego remoncie. Po hotelu Karpowicza i "Cocktailu" pozostał pusty plac, wypełniony przez dzierżawcę ławami i stołami pod piwo oraz batutami do skakania dla młodzieży. Pozostała pamięć sławy tego miejsca i sławnych bywalców, zapewne w coraz mniej licznym gronie bywalców ? zakopiańczyków i ceprów, zapiski w przewodnikach i wspomnienia czasów minionych, których niemym, a obecnie również nieobecnym świadkiem był "Cocktail".
Po tej samej stronie ulicy, nieco poniżej, natrafiamy na "Morskie Oko" ? dawny hotel i restaurację Dzikiewicza. Również tutaj w okresie międzywojennym kłębiło się od znakomitych postaci wszelkich dziedzin. Aktualny właściciel dobudował drewnianą werandę nawiązującą do tamtych czasów, ale dawny szyk zastąpił bar szybkiej obsługi i dyskoteka w piwnicy. Znów pozostaje dawnych wspomnień czar, choć z czasem wymazane zostaną z ludzkiej pamięci nazwiska sławnych bywalców.
(?)
Kazimierz Murasiewicz
Wyświetlony 4751 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.