sobota, 02 październik 2010 13:26

Co nam pozostawił wiek XX?

Napisane przez

Od chwili, gdy pod koniec XIX wieku ogłoszono o śmierci Boga, filozofowie próbowali odpowiedzieć na pytanie, jak ma żyć człowiek pozostawiony sam na sam ze swoimi popędami. Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba było wyjaśnić, czym właściwie różni się od zwierząt: dlaczego nie da się go zredukować do instynktów. To się nie powiodło. Nie mamy powszechnie uznanej definicji człowieczeństwa: nie udało się wyjść poza kryterium zoologiczne, w którym mieści się zarówno Albert Schweitzer, jak i Ławrientij Beria. Jesteśmy "dziećmi kosmosu", z pewnością – ale czy jesteśmy też "młodszymi braćmi" wielkiej rodziny istot rozumnych? 300 lat temu Blaise Pascal pisał: "Ale gdyby nawet wszechświat go zmiażdżył, człowiek byłby i tak czymś szlachetniejszym od niego, ponieważ wie, że umiera i zna przewagę, którą wszechświat ma nad nim. Wszechświat nic nie wie o tym". A jeśli wie?

We współczesnej kosmologii konkurują ze sobą dwie teorie. Jedna, starsza i mająca mniej zwolenników, głosi tezę, że kosmos istniał zawsze.

Druga, nowsza i znacznie bardziej popularna, twierdzi, że kiedyś cała materia skupiona była w punkcie o rozmiarach zera i gęstości równej nieskończoności, i że w pewnym momencie nastąpił Wielki Wybuch, od którego możemy dopiero liczyć czas istnienia uniwersum.
Pierwsza z tych teorii ofiarowuje nam nieskończoność istnienia wszechświata. Otóż pojęcie nieskończoności nieuchronnie wyprowadza nas poza materię ? albowiem w nieskończoności rozwój materii musiał w pewnym momencie doprowadzić ją do takiej złożoności i samowiedzy, że zamieniła się ? w Ducha.
Druga z tych teorii jest, na pozór, mniej "metafizyczna". Ale tu z kolei napotykamy na problem jak najbardziej fizyczny. Otóż ogólna teoria względności Einsteina stwierdza, że czas i przestrzeń są nierozłączne: tam, gdzie nie ma przestrzeni, nie ma i czasu; tam, gdzie nie ma czasu, nie ma i przestrzeni. Nie ma miejsca na jakiś hipotetyczny "nieskończenie gęsty punkt", który istniałby poza czasem ? i który zaczął sam z siebie tworzyć czasoprzestrzeń. Ani wyobraźnia, ani matematyka nie potrafią nam objaśnić, w jaki sposób brak czasu zmienia się w czas.
Logiczna i spontanicznie nasuwająca się odpowiedź brzmi: ów pierwszy impuls nie podlega prawom materii. Jest niematerialny. Jest duchowy.

(?)
Piotr Skórzyński
Wyświetlony 4107 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.