wtorek, 07 grudzień 2010 16:11

Demokracja niszczy wolny rynek, ale czy dyktatura umożliwia wolny rynek?

Napisane przez

W Opcji nr 1/2003 pan Łukasz Kluska ("Demokracja niszczy wolny rynek") wytłumaczył nam, w jaki sposób demokracja niszczy wolny rynek.

Natomiast dość pobieżnie tylko wskazał, dzięki jakim swoim cechom władza autorytarna sprzyja wolnemu rynkowi. Udowodnił, że nie psuje ona wolnego rynku, zabiegając o po-klask wyborców, ale już nie wykazał, że "dyktator nie potrzebuje walczyć o pieniądze (...), gdyż nie istnieje taka fizycznie potrzeba".

 
Potrzeba pieniędzy jest ? jak każda potrzeba ? czymś w dużej mierze subiektywnym, więc doprawdy trudno mieć pewność, że nasz pomazaniec nie odczuje jej gwałtownego przypływu i nie da się jednak uwikłać w sieć powiązań biznesowo-korupcyjnych. Chyba, że założymy z góry, że dyktator jest osobą świętą i do weryfikacji jego świętości i namaszczania na władcę zatrudnimy profesjonalnych teologów. Wtedy taki system polityczny nazwiemy teokracją. Ponieważ wiara czyni cuda, to wszystko może iść w takim ustroju jak po maśle. Ale wiara to nie dowód.
"Najzdrowszą istotą wolności gospodarczej jest to, że na rynku wygrywa podmiot najlepszy" ? pisze autor. Klasyczni liberałowie, np. Ludvig von Mises ("Liberalizm"), tę samą zasadę odnosili do wolności politycznej i uznawali demokrację za niezbędne środowisko dla realizowania wolności gospodarczej. Nie jestem szczególnym admiratorem demokracji, ale liczę się z opiniami klasycznych liberałów.
Chciałbym prosić pana Kluskę o zajęcie stanowiska wobec Misesa i o sprecyzowanie, jak autorytaryzm miałby się skutecznie bronić przed pokusą aliansów z bogatymi. Jak wynika z historii, autorytarni władcy często potrzebowali pieniędzy i zdobywali je, zaciągając różne zobowiązania i rozdając przywileje, czyli pozbawiając się części autorytarności, lub łupiąc po równo wszystkich, jak na przykład generalissimus Józef Stalin.
Witold Falkowski


Łukasz Kluska
Odpowiedź

Szanowny Panie!
Wyciąganie wniosków z historii ma tę niezastąpioną zaletę, że umożliwia nam omijanie błędów przeszłości jak i poddaje brutalnej rewizji wiele głoszonych wcześniej poglądów i opinii. Śmiem twierdzić, że Ludvig von Mises mylił się bardzo, łącząc liberalizm z demokracją. Gdyby żył dzisiaj ? przypuszczam ? musiałby niestety zweryfikować swoje stanowisko w tej kwestii. Czyli albo opowiedzieć się za liberalizmem ekonomicznym lub politycznym. Otóż liberalizm gospodarczy zarysowany w koncepcjach Misesa, nie istnieje dziś w pełni nigdzie, w żadnym demokratycznym państwie świata. Niech mi Pan wskaże kraj w którym teoria Misesa funkcjonuje, bez większych od niej odchyleń w ustroju demokratycznym. Patrząc na problem z aspektu czysto historycznego możemy śmiało powiedzieć: wolny rynek się sprawdził, demokracja nie! Można nawet wykazać pewną regułę- czym więcej demokratyzmu (czyli także biurokracji) tym mniej wolności gospodarczej. Nie można łączyć wolności gospodarczej z wolnością polityczną. Jedna wyklucza drugą. Jest to żelazna zasada. Żyjemy w kręgu cywilizacji łacińskiej, w której: własność prywatna, tradycja, monogamiczne małżeństwo, rodzina, autorytet, szacunek dla pracy, ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci są fundamentalnymi wartościami lecz nigdy nie należały do niej wolności polityczne. Wolności polityczne są owocem rewolucji francuskiej. Stanowią więc korzeń zła w naszym systemie cywilizacyjnym. Są wyrazem pychy ludzkiego umysłu i marności ludzkiego rodzaju. Ta pycha kazała burzycielom ancien regime zgilotynować pomazańca bożego, króla Ludwika XVI, w imię tej wolności politycznej wymordowano setki tysięcy niewinnych ludzi. Demokracja, nosi w sobie piętno przelanej na gilotynach i plutonach egzekucyjnych krwi obrońców Tronu i Ołtarza. To demokracja właśnie, już u swej rewolucyjnej genezy jako pierwsza podniosła rękę na własność prywatną.
Jaką ma Pan gwarancje, że demokratyczna większość, nie zdecyduje w parlamentarnym głosowaniu o upaństwowieniu Pana własności, o likwidacji instytucji rodziny i zastąpieniu jej kolektywnym wychowaniem dzieci lub legalizacji homoseksualizmu i eutanazji etc.? Takiej gwarancji Pan miał nigdy nie będzie, a jako demokrata będzie musiał się Pan z tym konsekwentnie pogodzić. Jan Paweł II pisał, iż "demokracja bez wartości często przeradza się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm". Problem jednak w tym, iż demokracja sama w sobie nie ma żadnych wartości. Jak możemy bowiem wpłynąć, aby demokratyczna większość respektowała "owe" wartości? Doktryna katolicka w przeciwieństwie do liberalnej stwierdza, iż człowiek ze swej natury jest zły, gdyż skażony grzechem pierworodnym. Dlatego też, nie może on posiadać wolności politycznych, gdyż psułby moralność bliźnich i niszczył wartości, które go ograniczają (czyli także własność prywatną). Większość zawsze ma skłonności do zła(a ona w demokracji rządzi), ochrona wartości(władza) powinna być dlatego powierzona tylko nielicznym. Człowiek może rządzić drugim człowiekiem, jedynie z przyzwolenia Bożego, tak jak rodzice nad dziećmi, jak monarcha czy dyktator nad swoim narodem. Św. Paweł pisał, że "władza powinna pochodzić od Boga". Prawdziwa władza pochodzi z "góry" od Boga a nie z "dołu" od demokratycznych mas. Dlatego istotą systemu autorytarnego(niezależnie czy nazwiemy go monarchią czy dyktaturą) jest więc ochrona wartości (jak życie, własność, sprawiedliwość). W przeciwnym razie mielibyśmy doczynienia z totalitaryzmem, czyli systemem, który siłą niszczy odwieczny porządek społeczny. System autorytarny jest ze swej natury zachowawczy, totalitaryzm zaś podobnie jak demokracja ma znamię rewolucyjne, gdyż niszczy przyjęty od zawsze ład i porządek (czy to przez kartkę wyborczą, z głosem na partię postulującą zabijanie nienarodzonych dzieci czy też wolą totalitarnego wodza o odebraniu własności obywatelom).
Pan Witold Falkowski ma wątpliwości, "jak autorytaryzm miałby się skutecznie bronić przed pokusą aliansów z bogatymi" oraz jak chroniłby zasad wolnego rynku. Na pierwsze pytanie odpowiedział sobie Pan niepostrzeżenie już w liście, słusznie zauważając, że taki alians oznaczałby po prostu tylko jakiś quasi-autorytaryzm. "Jak wynika z historii, autorytarni władcy często potrzebowali pieniędzy i zdobywali je zaciągając różne zobowiązania i rozdając przywileje, czyli pozbawiając się części autorytarności ". Oczywiście takiego rozwiązania nie należy wcale wykluczać, lecz takie zdarzenie jest o wiele mniej prawdopodobne w dyktaturze niż w demokracji, gdzie alians z bogatymi jest wręcz regułą gry politycznej i kluczem do wygrania wyborów parlamentarnych.
Odpowiadając na pytanie drugie, należy zaznaczyć, że to właśnie demokracja sprzyja centralizacji i etatyzmowi ? a są to czynniki działające najbardziej destrukcyjnie na gospodarkę. Głównym warunkiem istnienia wolności gospodarczej jest likwidacja interwencjonizmu państwowego oraz prosty, stabilny i klarowny system prawny. Autorytaryzm sprzyja stabilności prawnej, gdyż nie dokonuje się w nim częstych zmian gabinetów rządzących. Jedną z najpoważniejszych wad demokracji jest niestabilność władzy, program modernizacji gospodarki to etap długofalowy ? trudno aby udał się on w demokracji, gdyż gabinety rządowe zmieniają się w niej jak w kalejdoskopie. Autorytaryzm skierowany jest przede wszystkim na realizowanie w polityce Racji Stanu Państwa ? a nie jak obecne partyjniactwo do zaspokojenia roszczeń poszczególnych grup społecznych. Autorytaryzm sprzyja ponadto powołaniu rządu technokratów, specjalistów którzy zajęliby się skuteczną naprawą gospodarki-taki model jest wręcz utopią w systemie demokratycznym, gdzie teczki rozdaje się nie na podstawie kompetencji lecz funkcji pełnionej w rządzącej partii politycznej. Autorytaryzm opiera się również na silnej decentralizacji (np. Hiszpania frankistowska), gdzie model władzy wygląda tak: silna władza na górze-wolność na dole, co zdecydowanie sprzyja prywatnej przedsiębiorczości. Najważniejsze jest jednak to aby państwo, oczyściło pole gospodarcze i pozostawiło je dla sektora prywatnego. Na takie rozwiązanie, mamy szansę o wiele większą w autokracji niż w systemie demokratycznym (o czym pisałem w poprzednim artykule), ale oczywiście też nie jest to 100% reguła. Nie było moim zadaniem napisanie matematycznego wzoru na idealny system państwowy, lecz ukazanie jedynie pewnych mechanizmów ustrojowych, bardziej odpowiednich dla gospodarki wolnorynkowej. A fundamentalna zasada w relacji państwo-gospodarka, jest taka, iż władza autorytarna jest powołana ze swej istoty przede wszystkim, aby chronić własność prywatną a demokratyczna chcąc nie chcąc musi się z nią "dogadać" aby potrzymać ster władzy w następnej kadencji.

 

Łukasz Kluska

Wyświetlony 10636 razy
Więcej w tej kategorii: « Europejczyk Degrelle Kontrabanda »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.