niedziela, 19 grudzień 2010 21:01

Kapitał społeczny? (1)

Napisane przez

Wyrażenie ?kapitał społeczny? zrobiło się ostatnio popularne wśród socjologów dzięki licznym pracom i artykułom opublikowanym na ten temat w USA. Wyjaśnia się go najkrócej wyrażeniem bliskoznacznym: ?kapitał zaufania?. Ale to, co mogliśmy usłyszeć i przeczytać z okazji wizyty w Polsce Williama Brattona, każe raczej mówić o ?kapitale bezpieczeństwa?.

Ludzie mogą spokojnie pomyśleć wtedy, kiedy przestają się ? przynajmniej przez jakiś czas ? bać. Wszelkiego rodzaju tyranie nie życzą sobie poddanych, którzy myślą, i dlatego rządzą poprzez strach. Strach może być jednak także cechą konstytutywną systemów formalnie demokratycznych. Strach rządzi w rodzinie nieobliczalnej głowy domu (od jakiegoś czasu może nią być zaburzona matka). Strach rządzi w szkole, w której panuje system ?mobbingu?, czyli ?fali?, a nauczyciele wolą nie dostrzegać pobitych uczniów. Strach rządzi w zakładzie pracy, w którym każdy, kto nie jest odpowiednio ?umocowany?, może ją stracić. I wreszcie strach może niepodzielnie panować tuż za drzwiami mieszkania ? jeśli zdarzy nam się mieszkać w ?patologicznym? otoczeniu.

Dziewiętnastowieczny ideał socjalizmu zakładał stuprocentowy kapitał zaufania, który dzięki powszechnej spółdzielczości wyzwoli w znękanym ludzie światła kadra działaczy. Z powodów, o których napisano całą bibliotekę, to się nie mogło powieść: mówiąc najogólniej, bardzo trudno jest przekonać tysiąc lub pięć tysięcy spółdzielców nie tylko do sprawiedliwego (a więc nierównego) wynagrodzenia, ale przede wszystkim do rezygnacji z jego części na rzecz inwestycji ? a dodatkowo sprawić, by większość wybrała technologię potencjalnie najbardziej zyskowną, a zatem nową: czyli z założenia ryzykowną.
 
Niemniej każda grupa ludzi ma potencjalnie to, co filozofowie nazywają dobrem powszechnym, a Kościół dobrem wspólnym. James Coleman i Robert Putnam, a za nimi Francis Fukuyama zwrócili uwagę na to, co Coleman nazwał kapitałem lub ?potencjałem? społecznym, a na co składa się sieć społecznych więzi, które owocują możnością współpracy na różnych polach aktywności. W zależności od doświadczeń historycznych istnieją ?społeczeństwa wysokiego zaufania? (np. Holandia), w których łatwo nawiązuje się najróżniejsze kontakty, zwłaszcza gospodarcze ? oraz społeczeństwa niskiego zaufania (np. Gruzja), gdzie krąg ludzi obdarzanych zaufaniem w interesach ogranicza się do członków własnej rodziny czy klanu.
W jaki sposób tworzy się ten kapitał? Cóż, trzebaby sięgnąć do kilkuset książek historycznych i socjologicznych. Najkrócej mówiąc, wioska powiększała się do rozmiarów miasta, które w Grecji stało się państwem, te zaś w wypadku Aten, a potem innych miast-państw, ustanowiły ustrój wspólnej za nie odpowiedzialności, czyli demokrację1. Model ten powtórzyły komuny włoskie w XII w., a potem Niderlandy i Szwajcaria, często sprzymierzając się z Kościołem w swojej walce z miejscowymi feudałami (a nierzadko i cesarzem).
 
Bardzo dobrze opisanym przykładem takiej sieci związków jest średniowieczna Francja, która dzięki dobrobytowi uzyskanemu tą drogą wyrosła na największą potęgę Europy. Ta prosperity załamała się wraz z absolutyzmem królewskim ? który w reakcji doprowadził do szaleństwa pierwszego komunistycznego terroru podczas Wielkiej Rewolucji. Jak trudno było ten kapitał odbudować, świadczy późniejsza historia francuska: z jednej strony dzięki inicjatywie mieszczaństwa powstawały banki i spółki akcyjne, odwołujące się właśnie do początkowego zaufania inwestorów ? a ich sukces sprawił, że pod koniec XIX wieku Francja była jednym z najbogatszych krajów. Z drugiej strony jednak wielkie afery, wśród nich przede wszystkim krach spółki budowy Kanału Panamskiego, obniżyły poziom wzajemnego zaufania ? który jest oczywiście skorelowany z tolerancją ? tak nisko, że z powodu afery Dreyfusa społeczeństwo stanęło na krawędzi zapaści politycznej. Zbyt późne i powierzchowne reformy w armii nie pozwoliły jej zmierzyć się z potęgą niemiecką: Francja ?wygrała? I wojnę światową za cenę półtora miliona zabitych i nieodwołalnego zepchnięcia jej przez kraje anglosaskie na pozycję ?mocarstwa drugiej ligi?.
Najlepszym przykładem sukcesu związanego z tym międzyludzkim ?kapitałem? są Stany Zjednoczone. Wspólnoty purytańskie, które zaczęły kolonizować Amerykę Północną, były rodzajem religijno-gospodarczych komun ? jedyne ustępstwo zrobiono, pod wpływem fatalnego doświadczenia, na rzecz utrzymania własności prywatnej. Tzw. duch pionierski późniejszych stuleci zawierał w sobie także zasadę dobrosąsiedzkich stosunków ? bez wzajemnej pomocy nie sposób było przetrwać w walce z przyrodą i Indianami. Przykładowym fenomenem ukazującym związek tych niematerialnych wartości z rozwojem materialnym była decyzja powszechnie szanowanych kwakrów, którzy w II połowie XVIII wieku ogłosili, że ich ceny są stałe, gdyż wymierzone uczciwie ? i w związku z tym powszechne wtedy targowanie się, w ich sklepach nie będzie miało miejsca. Wykpiwani przez konkurencję za pychę ? niemal z miejsca osiągnęli ogromny sukces, gdyż klienci wiedzieli, że można im ufać, rezygnacja zaś z każdorazowych targów wydatnie skróciła czasochłonne dotąd zakupy. Wkrótce więc wszyscy kupcy musieli pójść za ich przykładem.
Jak się wydaje, wszędzie koniecznym stadium jest okres feudalizmu. Ameryka Północna ominęła go tylko pozornie: aż do wojny secesyjnej 80 proc. elity politycznej i kulturalnej miało korzenie na Południu ? które, choć brak tam było przysiąg lennych, dość wiernie odtwarzało stosunki feudalne. Wszędzie indziej prywatna własność gwarantowana zarówno umowami lenniczymi, jak przede wszystkim własną zdolnością do samoobrony, była podstawą decentralizacji i co za tym idzie ? lokalnych inicjatyw. Jest znamienne, że rozwój Japonii, jako jedynego kraju poza USA i Europą, zdolnego z nimi konkurować, miał u swych początków także system feudalny ? i że to bunt szlachciców w 1868 roku rozpoczął skuteczną pogoń Japończyków za Zachodem. Często dziś przywoływany rozkwit gospodarki arabskiej w średniowieczu w rzeczywistości przypadł na XI i XII wiek, kiedy to praktycznie rozpadł się kalifat, czyli system imperialnego despotyzmu.
Tak więc u podstaw rozwoju gospodarczego można zauważyć istnienie struktury, którą Fukuyama nazywa ?siatką moralną? ? podzielanym i praktykowanym przez większość zespołem takich wartości, jak rzetelność, lojalność i solidarność. Wszystkie one są jednak skrajnie trudne do uzyskania w warunkach poczucia zagrożenia. Taka ?sieć wartości? została w Grecji rozbita przez tyranię Filipa Macedońskiego i jego syna ? w średniowiecznej Europie zaś przez imperialne ambicje Habsburgów i sprzeciwiającą się im politykę władców francuskich. Dobrym przykładem rozkładu takiego poczucia wspólnoty jest osiemnastowieczna Rzeczpospolita, która nie zdołała się podnieść z wojen szwedzkich i tureckich i popadła w rodzaj anarchii: ?liberum veto? ? wcześniej praktycznie nieużywany symbol wolności ? stał się politycznym towarem kupowanym u szlachty przez magnatów i obce mocarstwa.
 
1 Rządy w Sparcie polegają na tym, że się ludzi wybitnych nie dopuszcza do steru, a ambitnych obezwładnia, że się nie dopuszcza do powstania towarzystw uprawiających wspólne biesiady, ani do ugrupowań politycznych, ani do głębszego wykształcenia (...) lecz stara się zabezpieczyć przed wszystkim, co mogłoby stworzyć poczucie własnej godności i wzajemne zaufanie....
 Arystoteles, Polityka
Wyświetlony 7674 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.