wtorek, 21 grudzień 2010 13:00

Stosunek Margaret Thatcher do Unii Europejskiej

Napisane przez

Zdaniem zarówno jej krytyków, jak i zwolenników Margaret Thatcher osiągnęła pozycję, jakiej nie zdobył żaden brytyjski premier po drugiej wojnie światowej. Jej popularność można przyrównać do tej, jaka towarzyszyła Churchilowi jako przywódcy ogólnopartyjnej koalicji w czasie wojny oraz do popularności Baldwina w latach trzydziestych. Od kadencji Lloyda George’a nie było premiera, który zdobyłby tak wielkie uznanie w kraju i za granicą, i żaden premier, po rządzącym w latach 1812-1827 lordzie Liverpool, nie sprawował swego urzędu tak długo, w sposób nieprzerwany.

 
Zanim jednak córka Alfreda Robertsa zasiadła na fotelu premiera musiała przebyć długą drogę. Urodziła się w roku 1925 w Grantham w hrabstwie Lincolnshire. Przyszła na świat w skromnym mieszkaniu nad sklepem, który był własnością jej ojca, gdzie nie było ani łazienki, ani ubikacji, a z kranu leciała tylko zimna woda. Rodzice Margaret Thatcher byli bardzo religijni, ojciec był nawet świeckim kaznodzieją, popularnym zresztą w całej okolicy. Nie dziwi więc fakt, iż życie kulturalne rodziny skupiało się wokół kościoła metodystów, gdzie odbywały się wieczorki muzyczne, spotkania, dyskusje itp. Rodzice wychowywali Margaret i jej siostrę Muriel w duchu cnót wiktoriańskich i w surowej wręcz purytańskiej atmosferze, co spowodowało, iż niektórzy utrzymywali, że thatcheryzm więcej zawdzięcza doktrynie metodystów niż Miltonowi Friedmanowi. Oprócz tego, jak podkreślała w niektórych wywiadach, ojciec i matka zawsze uczyli jej opanowania i kontrolowania się, co zapewne miało duży wpływ na jej telewizyjny wizerunek osoby chłodnej, twardej, pozbawionej emocji. Z tego wszystkiego wyłania nam się obraz zwykłej prostej dziewczyny ze sfer drobnomieszczańskich.
Niezwykły był jednak jej upór, zarówno w nauce, zdobywaniu wiedzy i zawodu, jak i w pokonywaniu kolejnych szczebli politycznej kariery. Thatcher skończyła na Uniwersytecie w Oxfordzie dwa fakultety - chemię, oraz za namową przyjaciela jej ojca - prawo. Zaraz też po przybyciu na uniwersytet w 1943 roku wstąpiła do Studenckiego Stowarzyszenia Konserwatystów, gdzie dała się poznać jako otwarta i szczera wyznawczyni tradycyjnych wartości. Wtedy jeszcze nie miała pewności, co do tego czy będzie ubiegać się o mandat poselski, chciała najpierw zdobyć wykształcenie i dobrą pracę, co później mogłoby jej pozwolić na karierę polityczną.
Pierwszy raz wystartowała w wyborach do Izby Gmin w styczniu 1950 roku w Dartford, jednym z najsilniejszych w kraju okręgów labourzystowskich. Przegrała. Po kilku dalszych nieudanych próbach, w październiku 1959 roku wybrano ją większością ponad 16 tysięcy głosów, tym razem w tradycyjnie konserwatywnym okręgu Finchley. Po tym sukcesie Thatcher odnosiła ich jeszcze wiele zarówno na arenie parlamentarnej, jak i rządowej. Nie wystarczy mi jednak miejsca, by o tym tu wspomnieć. Dość wiedzieć, iż po długiej "walce" stanęła wreszcie w 1975 roku na czele Partii Konserwatywnej, a cztery lata później objęła urząd premiera, jako pierwsza i jedyna kobieta dotychczas w historii Zjednoczonego Królestwa i nie oddała go, aż do roku 1990.
Niezwykłość jej skromnej osoby oraz poglądów jakie prezentowała objawiła się również w inny sposób. Nazwisko żadnego innego z brytyjskich przywódców nie posłużyło dla określenia doktryny politycznej. Nie było "disraelizmu", ani "baldwinizmu", ani "churchilizmu", ani "attleezmu". Owszem mówiono o "bevanizmie", ale nie jako o zbiorze politycznych koncepcji, używano tego terminu jako etykietki w politycznej polemice, powstało także pojęcie "butskelizmu", ale to z kolei odnosiło się do praktyki politycznej - polityki konsensusu. Tymczasem jest "thatcheryzm", są i zapewne będą "thatcheryści", jak pisał znakomity brytyjski dziennikarz Kenneth Harris, "Margaret nie tylko dała mu swe nazwisko, nie tylko nie powstałby on bez niej, ale była ona i jest nadal jego esencją".
 Termin thatcheryzm został ukuty przez krytyków z lewej strony sceny politycznej i początkowo ani konserwatyści, ani sama Thatcher nie posługiwali się nim ponieważ implikowałoby to, iż idee, które ona prezentuje są jej wysoce osobistą wizją świata. Pojęcie to jakby ignoruje rolę innych czołowych konserwatystów, takich jak lord Keith Joseph, sir Geoffrey Howe, Nigel Lawson, czy też znakomitych ekonomistów - Alfreda Shermana i Alana Waltersa, którzy współtworzyli doktrynę thatcheryzmu. Thatcheryzm, a właściwie treści jakie niesie on z sobą, nie jest także zupełnie nowym wątkiem w ideologii konserwatywnej. Od lat w partii Torysów istniały dwa nurty - kolektywistyczny i indywidualistyczny do którego nawiązywała brytyjska premier.
Zanim przejdę do omówienia stosunku Margaret Thatcher do Unii Europejskiej, kilka słów o samej doktrynie, która to przecież ów stosunek wyznaczała. W publicystyce najczęściej podkreśla się jej liberalne cechy, określając samą Thatcher, jako narrow capitalist individualist.
Thatcher wskazywała na to, iż rozrośnięte państwo opiekuńcze w formie proponowanej przez Partię Pracy prowadzi do demoralizacji obywateli, utraty motywacji i chęci do działania, a nadmierny interwencjonizm państwowy prowadzi do ograniczania wolności osobistej jednostki. Wolność ekonomiczna musi być sprzężona z odpowiedzialnością jednostki za własne czyny i odnową moralną społeczeństwa w duchu religii anglikańskiej, której podstawę stanowi Biblia. Podstawą wolności ekonomicznej jest własność prywatna, która musi być prawnie zagwarantowana, a wolny rynek jest podstawowym mechanizmem rozdziału bogactwa. Wolny rynek implikuje równość szans i wolną konkurencję. Wolny rynek, to także wolność wyboru, co oznacza redukcję interwencjonizmu państwowego oraz zlikwidowanie monopolistycznej pozycji związków zawodowych, która zagraża także pozycji i autorytetowi rządu, który powinien być "rządem silnym i minimalnym" ingerującym w mniej sfer życia obywateli niż dotychczas oraz wolnym od innych form monopolu władzy. Głównym zadaniem państwa jest utrzymanie porządku publicznego, czuwanie nad bezpieczeństwem obywateli, stwarzanie optymalnych warunków rozwoju gospodarki wolnorynkowej i co się z tym wiąże walka z inflacją i utrzymanie równowagi pieniężnej (czego teoretyczne podstawy daje monetaryzm). Doktryna thatcheryzmu mówi również o działalności państwa na zewnątrz wskazując, iż polityka zagraniczna Wielkiej Brytanii powinna prowadzić do umocnienia jej pozycji na arenie międzynarodowej i odrodzenia się jej jako mocarstwa.
 Społeczeństwo ma być zbudowane na zasadzie hierarchicznej, której podstawą jest rodzina, wspólnota gminna, jedność narodowa i patriotyzm. Tak w wielkim skrócie można by przedstawić "składniki" doktryny thatcheryzmu.
Stosunek Thatcher do procesów integracyjnych, unifikacyjnych i globalizacyjnych w Europie i na świecie był wyznaczany przez doktrynę, nacechowany był również swoistą tradycją uczestnictwa Wielkiej Brytanii w polityce międzynarodowej, był nakreślony przez konkretną ówczesną sytuację polityczną, a także przez brytyjską rację stanu.
Jeszcze przed objęciem urzędu premiera Margaret Thatcher została zapytana przez amerykańskiego dziennikarza z waszyngtońskiego tygodnika "U.S. News and World Report": "Co Wielka Brytania powinna postanowić w sprawie swojego członkostwa w EWG - pozostać w niej czy wystąpić?". Odpowiedź była następującej treści: "Ależ skąd. O wiele lepiej powodzi się nam w ramach Wspólnego Rynku. Oczywiście słyszy się różne narzekania, niektóre z nich nawet uzasadnione, ale nie sądzę, by ktoś poważnie mógł sugerować, iż powinniśmy z EWG wystąpić. Gdybyśmy wystąpili z EWG, Wielka Brytania popadłaby w całkowitą izolację i osamotnienie. Uważam też., że niezbyt dobrze kierujemy sprawami związanymi z naszym członkostwem. Oczywiście kiedy tworzy się wspólnotę z dziewięciu krajów, niektóre z tych państw muszą wyrażać niezadowolenie z systemu. W niektórych dziedzinach, zwłaszcza w rolnictwie i administracji przydałby się remont. Ale samo tylko utyskiwanie na cały system nic nie da. Nie demontuje się domu tylko dlatego, że komuś nie podobają się tapety w salonie. Ważne jest to, by stale ulepszać - w drodze negocjacji - te jego urządzenia, które wywołują krytykę".
Wkrótce po tym, jak Thatcher objęła urząd premiera, odbyły się wybory bezpośrednie do Parlamentu Europejskiego. W trakcie kampanii wyborczej wygłosiła przemówienie, w którym jasno nakreśliła swoją wizję Europy: "Wierzymy w niezależną Europę, nie w Europę zunifikowaną. Jeżeli będzie się dążyło do zniesienia tych podstawowych różnic w obrębie poszczególnych państw członkowskich, zuboży to całą Wspólnotę (...) Nalegamy, aby instytucje Wspólnoty Europejskiej były kierowane w taki sposób, aby nie ograniczało to wolności jednostki na całym kontynencie. Nie można pozwolić, by instytucje te uległy zwyrodnieniu i stały się narzędziem biurokracji. Gdy kiedykolwiek pojawi się taka groźba, powinno poddać się je krytyce i przywrócić równowagę". Słowa te wypowiadane były jeszcze przez Thatcher pełną nadziei, pełną nadziei i wiary w to, iż owa wizja była dominująca i że uda się ową wizję Europy zrealizować i Wielka Brytania odegra w tym procesie rolę znaczącą.
Thatcher uważała siebie za europejską idealistkę, próbującą realizować przede wszystkim postanowienia Traktatów Rzymskich. Mówiła o Wspólnocie Europejskiej, jako "Wspólnocie przyszłości", obszarze wolnego handlu i nieskrępowanej przedsiębiorczości. W założeniu miała ona się zgadzać z jej doktryną, z jej koncepcją polityki gospodarczej. Jak sama Thatcher pisze w swoich pamiętnikach - nigdy nie mogła zrozumieć, dlaczego wielu konserwatystów opowiada się za wolnym rynkiem w Zjednoczonym Królestwie, ale jeśli już chodzi o Europę, to godzą się na politykę ograniczeń. Żelazna Dama chciała budować Europę opartą na wolnym handlu, swobodnym przepływie towarów, kapitału i usług. Widziała Wspólnotę, jako centrum najnowocześniejszych gałęzi przemysłu, podejmującą inicjatywę w rozwiązywaniu światowych problemów. Wspólnotę łamiącą bariery, granice i przeszkody zarówno w Europie, jak i na świecie, która stworzy trwałe więzi polityczne, wybiegające daleko poza nią samą. Europa ojczyzn oparta na wolnej inicjatywie miała stworzyć nowe stosunki między Zachodem a Wschodem, miała użyć i wykorzystać swoje wpływy dla stabilizacji, umacniania oraz rozszerzania demokracji na całym świecie, nie tylko na Starym Kontynencie. Była to wizja globalna, lecz jak się później okazało zdecydowanie odmienna od tej dominującej wśród państw należących do Wspólnoty.
Jak już wspomniałem, nadrzędnym celem pani premier z Downing Street 10 było stworzenie jednolitego, wspólnego rynku. Wydawałoby się, iż cel ten zostanie osiągnięty po wprowadzeniu unii celnej, lecz jak się okazało nie tylko cła były tu przeszkodą. W rozwoju wolnego handlu w Europie od tej pory przeszkadzały głownie bariery pozacłowe takie jak normy dotyczące bezpieczeństwa, zdrowia, przepisy dyskryminujące towary z zagranicy, polityka zakupu towarów rodzimych itp. Z tym wszystkim Thatcher próbowała walczyć, lecz państwa Wspólnoty właśnie pod pretekstem harmonizacji dążyły do zwiększenia kontroli Wspólnoty nad rynkiem, a harmonizacja i standaryzacja zaczęły się jawić jako cel sam w sobie.
Od początku było wiadomo, że w Europie "walczą" ze sobą dwie sprzeczne i wykluczające się nawzajem tendencje. Jedna z nich - federacyjna - stawała się z czasem wizją dominującą. Przewidywała ona utworzenie unii politycznej na kształt federacji. Miałby to być twór w rodzaju Stanów Zjednoczonych Europy, z ponadnarodowym organem, który przejąłby część suwerennych uprawnień od państw narodowych. Dodatkowym wzmocnieniem takiej federacji miała być unia gospodarcza i monetarna.
Te federacyjne plany przybierały na sile - zdaniem Thatcher - gdy koalicje socjalistów i chrześcijańskich demokratów rządzące we Francji, Hiszpanii, Włoszech i Niemczech przyspieszały integrację, zaś Komisja Europejska, posiadające dodatkowe uprawnienia, zaczęła manipulować tymi rządami, aby doprowadzić do realizacji swoich planów.
Margaret Thatcher toczyła więc walkę o utrzymanie kontroli Wielkiej Brytanii nad sferami, które dotyczyły jej zasadniczych i żywotnych interesów narodowych. Przede wszystkim była zdecydowanie przeciwna harmonizacji i standaryzacji opodatkowania. Jako zagorzała monetarystka była przeciwna narzucaniu wszystkim państwom jednego systemu podatkowego. Rywalizacja wielu systemów fiskalnych, jest dużo lepsza i zdrowsza - twierdziła - gdyż zmusza ona rządy do rozsądnej polityki fiskalnej, utrzymywania w ryzach wydatków publicznych, redukcji liczby przepisów itp. Ponadto taka sytuacja jest korzystna dla obywateli i firm pozwalając wybrać im najlepsze dla siebie rozwiązanie. Możliwość ustalenia własnego systemu podatkowego była też dla Thatcher jednym z kluczowych elementów dla zachowania suwerenności państwa.
Thatcher nie chciała również rezygnować z możliwości kontroli imigracji, walki z terroryzmem, handlem narkotykami, przestępczością, ochroną zdrowia obywateli swego kraju, a to wymagało przecież odpowiedniej kontroli granicznej, co też, jak mówiła odpowiada bardziej charakterowi wyspiarzy nie przyzwyczajonych do kontroli wewnętrznej opartej na dowodach osobistych itp.
Utyskiwała też Thatcher na rozrost biurokracji wewnątrz Wspólnoty, nie tylko w jej organach, ale również w sferze biznesu. Chyba jako jedyna postulowała zmniejszenie liczby komisarzy europejskich do 12, po jednym na kraj. Ciągłej krytyce poddawała coraz to większą liczbę przepisów mnożących się jak grzyby po deszczu, dotyczących przede wszystkim podatku VAT i prawa handlowego, uderzających głównie w drobnych przedsiębiorców. W samym roku 1984 pojawiło się aż pięćdziesiąt dziewięć nowych przepisów.
Federaliści zakładali utworzenie we Wspólnocie unii gospodarczej i monetarnej. Unia gospodarcza i monetarna pociągała za sobą rezygnację z emitowania własnej waluty oraz przyjęcie jednej waluty europejskiej, jednego banku centralnego i jednego zestawu stóp procentowych. Dla Thatcher oznacza to nic innego, jak koniec niezależności gospodarczej danego kraju, a zatem coraz większą niestosowność istnienia jego demokracji parlamentarnej; kontrola nad gospodarką zostaje wówczas przeniesiona z wybranego demokratycznie rządu, odpowiedzialnego przed parlamentem i elektoratem na instytucje ponadnarodowe pozostające poza kontrolą.
 Taką sytuację dobitnie określił bliski współpracownik pani Thatcher - Nigel Lawson - w wykładzie wygłoszonym w Chatham House w styczniu 1989 roku: "Jasne jest, że unia gospodarcza i monetarna oznacza ni mniej ni więcej tylko rząd europejski - aczkolwiek federalny - oraz unię polityczną, czyli Stany Zjednoczone Europy. Po prostu nie mamy tego w planach ani teraz, ani też w jakiejkolwiek przewidywalnej przeszłości".
Również pomysły dotyczące utworzenia "europejskiego obszaru socjalnego", a co za tym idzie podpisanie europejskiej karty socjalnej były dla brytyjskiej premier nie do przyjęcia z oczywistych względów. Objęła przecież władzę w swoim kraju, aby zdemontować nadmiernie rozrośnięte państwo opiekuńcze, które zniszczyło gospodarkę i zdemoralizowało obywateli. Nie chciała więc przykładać ręki do tworzenia systemu nadmiernej opieki socjalnej w "zjednoczonej Europie". Przestrzegała przed tym aby Europa nie stała się obszarem coraz bardziej socjaldemokratycznym, co doprowadzi do gospodarczej stagnacji bezrobocia oraz spadku motywacji dla przedsiębiorczości. Nawoływała do powrotu do tradycyjnych, religijnych zasad moralnych, na których fundamencie został zbudowany kapitalizm - inaczej trudno będzie Europie konkurować w świecie.
Tymczasem wizja Europy Margaret Thatcher przegrywa, lecz na pocieszenie zostaje fakt, iż jej idee zapoczątkowały nową falę wolności ekonomicznej, która przeszła przez Europę Wschodnią, aż po Azję i Australię, procesy globalizacyjne, można powiedzieć, stają się zwycięstwem liberalnej demokracji i wolnego rynku, a światowa ekonomia nie pozwoli Europie na kontynuowanie budowy "socjaldemokratycznego superpaństwa".
Przemysław Jaskułowski
Wyświetlony 9222 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.