czwartek, 11 marzec 2010 16:38

Rozbiór antropologii

Napisane przez

Bodaj to Edward Stachura powiedział kiedyś, że wszystko jest poezją. Rzeczywiście, jeśli molierowski pan Jourdain odkrył ze zdumieniem, że mówi prozą, to może my nie jesteśmy świadomi, że mówiąc prozą – mówimy poezją. Lecz teraz wszystko staje się antropologią. Jest antropologia kina, teatru, literatury, filozofii; antropologia miasta, sztuki, pracy, wypoczynku, ekonomii, ekologii... Może jednak nie wszystko jest antropologią, jak nie wszystko jest poezją. Owszem, wszystko można poddać oglądowi antropologicznemu. Tylko czy w znacznej mierze nie jest to podyktowane modą i czy wszyscy zawsze muszą mówić antropologią?

 

Ponad czterdzieści lat temu byłem studentem Katedry Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego (w latach 1959-1964). Pojęcie ?etnografia? było używane niemal wymiennie z pojęciem ?etnologia?, chociaż uczono nas o różnicach i zdawaliśmy sobie z nich sprawę. Także wymiennie z pojęciami ?antropologia społeczna? (social anthropology) funkcjonującymi w Wielkiej Brytanii i ?antropologia kulturowa? (cultural anthropology) w USA. Miało to wynikać z odmiennych tradycji nazewniczych w rozmaitych państwach i rzeczywiście po części tak było. Nauka bowiem zrodziła się z zainteresowania względnie izolowanymi od zewnętrznego świata społecznościami wiejskimi Europy (ludem) i ich kulturą (ludową) powstałą w tych warunkach dla zaspokojenia własnych potrzeb tłumaczenia sobie świata (jej pierwociny zwano u nas ludoznawstwem). Z drugiej zaś strony ? z zainteresowania zamorskimi ludami egzotycznymi (?pierwotnymi?, ?plemiennymi?, ?dzikusami?, ?tubylcami?), też żyjącymi w izolacji od świata (Europy) i/lub na jego marginesie, z którymi stykali się podróżnicy, kupcy, misjonarze, marynarze, żołnierze, a później administracje kolonialne. Tylko Stany Zjednoczone miały ?dwa w jednym?: swoich Indian; ludy egzotyczne, zarazem miejscowe, to znaczy Indian północnoamerykańskich (no i Kanada ? też Indianie oraz Eskimosi zwani obecnie Inuitami).
 
W 1964 r. otrzymałem dyplom magistra etnografii. W ciągu tych lat aż do teraz ówczesna Katedra Etnografii przekształciła się w obecny Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej. Taki sam proces nastąpił w innych ośrodkach uniwersyteckich kraju.
 
Musiał nastąpić. Wraz z zanikaniem izolacji lud przestawał być ludem, stawał się narodem (jego częścią), społeczeństwem. Kiedyś wzorcowym przedstawicielem ludu był najlepiej analfabeta, najwyżej absolwent szkółki elementarnej. Jego wiedza o świecie brała się z tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie drogą ustną, na podstawie opowieści rodziców, sąsiadów lub rzadkich przybyszów z zewnątrz. Obecnie tzw. tradycyjna kultura ludowa, aczkolwiek jej elementy jeszcze trwają, to są coraz rzadsze i odmienne niż ?klasyczne?, staje się częściej zabawowym folklorem, wartością reklamową. Prawnukowie przedstawicieli ludu kończą gimnazja, licea i studia, oglądają telewizję, słuchają radia, czytają gazety, wysyłają SMS-y, surfują po Internecie. Zglobalizowali się. Naturalnie upraszczam i generalizuję, ale taka jest widoczna gołym okiem tendencja.
 
Wraz z tym poszerzyły się obszary zainteresowań nauki. Rozpoczęły się badania nad stosunkiem do polityki, do imigrantów, nad New Age, graffiti, stosunkiem do integracji europejskiej, percepcją reklam w telewizji, mową witryn w sklepach wiejskich, małomiasteczkowych i w metropoliach, funkcjonowaniem samorządów, stosunkiem do miejsc zamieszkania ? ogólnie nad postrzeganiem świata przez ?szarego człowieka?. Badania weszły do miast, gdyż ich przedmiotem stali się ludzie kierujący się wiedzą potoczną. Zatem codzienną, czerpaną z życia. Stanowi ona splot tzw. zdrowego rozsądku z obiegowymi stereotypami i mitami wynikłymi z niezrozumienia informacji płynącej z mediów i także z przekładaniem jej na znane sobie pojęcia. Jest wiedzą uproszczoną, powodująca tworzenie się często ułomnych klisz pojęciowych. Lecz ta wiedza potoczna, budowana z informacji pochodzących z rozmaitych źródeł (zwłaszcza telewizji i Internetu), stanowi zwartą całość, zaspokajającą potrzebę spójnego obrazu świata. Chociaż nie tylko te społeczności są przedmiotem zainteresowania nauki. Również ludzie wykształceni ? też będący wytworem kultury i zarazem ją tworzący.
 
Etnografia w naszych warunkach zajmuje się przeto badaniem kultury ludowej i jej pozostałości w obecnych czasach, a także zachodzących w tej dziedzinie zmian. Etnografia to opis tych elementów jeszcze jakoś przetrwałych, niekiedy, acz coraz rzadziej kultywowanych, oraz nowych, które się do owej kultury wpasowały i ich funkcjonowania w konkretnej społeczności konkretnego czasu, a także tym, co bywa inspiracją kulturą ludową. Stosuje się do niej określenie ?współczesna kultura ludowa? dla braku lepszego określenia, no i z powodu tradycji i wygody językowej.
 
Etnologia zasadniczo nie zajmuje się opisem konkretnych faktów i społeczności, lecz ich porównaniem, szukając różnic i podobieństw między nimi, między kulturami rozmaitych regionów kraju i świata oraz ludów. Etnologia to nauka porównawcza o kulturach świata. Dane etnograficzne stara się uogólniać, rozpatrując je na szerszym podłożu porównawczym.
 
Antropologia kulturowa zajmuje się prawie tym samym, lecz szerzej i inaczej ? jest interpretacją. Jak i dlaczego funkcjonują kultury regionu, kraju, świata? Docieka ich istoty i znaczeń ukrytych pod warstwą schematycznych i symbolicznych gestów, zachowań, słów i obyczajów. Stara się je interpretować, by dociec ich sensu.
 
Ujmując jeszcze inaczej można te różnice scharakteryzować następująco:
 
Przedmiotem etnografii jest wytwór materialny i duchowy człowieka jako istoty społecznej, osadzonej w lokalnym środowisku i trzymającej się zasadniczo tradycji.
 
Przedmiotem etnologii jest człowiek jako istota społeczna, ukształtowana przez lokalne odmiany kultury i je użytkująca, zarazem kształtująca owe odmiany, ale także przyjmująca nowinki z zewnątrz. I nie tylko człowiek, ale cała zbiorowość.
 
Przedmiotem antropologii kulturowej jest człowiek jako istota kulturowa, twórca i jednocześnie użytkownik kultury. Nie tylko człowiek, lecz i grupa, w ogóle cała zbiorowość szukająca zarazem sensu swojej kultury, często zagubionego pod pokrywką symboli, których rzeczywiste znaczenie trzeba odszukać.
 
Przepraszam za grube uproszczenia i nieprecyzyjne określenia. Lecz jest to artykuł publicystyczny w miesięczniku o pewnym stopniu popularności, a nie w naukowym periodyku. W każdym razie są to więc ? etnografia, etnologia i antropologia kulturowa ? trzy piętra tej samej nauki. Tymczasem...
 
W telewizji była kiedyś dyskusja o sektach. Wśród ekspertów młoda dama, przedstawiona jako antropolog kultury. Nazwisko nic mi nie mówi, nie znam jej. Nic dziwnego, tyle lat, tyle roczników przeszło przez studia, może zresztą ona nie z warszawskiego ośrodka uniwersyteckiego. Lecz coś zgrzyta w jej wypowiedzi. Następnego dnia pytam znajomych antropologów kultury, pracowników naukowych Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego: ? Kto to? ? Ona jest socjologiem. ? No to dlaczego...? ? Bo teraz modnie jest uchodzić za antropologa kultury.
 
Czytam pracę magisterską z Wydziału Polonistyki UW, z zakresu antropologii kulturowej (!). Znów zwierzam się znajomym, że nie rozumiem... Pada odpowiedź: ? Bo powstała w Instytucie Kultury Polskiej Wydziału Polonistyki na kierunku Kulturoznawstwo; oni tam uprawiają antropologię kulturową.
 
(?)
Wyświetlony 2423 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.