czwartek, 11 marzec 2010 18:13

Nad brzegiem jeziora

Napisane przez

Niektórzy ludzie przekonują, że nie warto poruszać żadnego tematu, gdy niezbite wyrokowanie wydaje się niemożliwe. Ludzi ci traktują filozofię lekceważąco, utrzymując, że stawianie pytań w obszarach niedostępnych naukom ścisłym to tyle, co przelewanie z pustego w próżne. Mylą się.

Co ma w głowie człowiek, który poważnie traktuje filozofię? Czy ?filozofowanie? to tyle, co odrzucanie praktycznego wymiaru wiedzy? Czy filozofia cokolwiek wyjaśnia? Pomaga w poznaniu i rozumieniu świata (i człowieka) czy raczej przeszkadza? I czy w ogóle warto kusić się o próbę udzielenia odpowiedzi na tak sformułowane pytania?
 
To ostatnie należałoby rozstrzygnąć w pierwszej kolejności. Ba! Wypadałoby pokusić się o owo rozstrzygnięcie, nie korzystając ani z fizyki, ani z biofizyki, ani nawet z chemii. Czy astrofizyki. Całą, bez wyjątku, techniczną gałąź nauki należałoby odrzucić precz, pochylając się nad problemami kluczowymi, granicznymi, tymi kształtującymi, świadomi tego jesteśmy czy nie, rdzeń naszego oglądu rzeczywistości. Czyli ? nad imponderabiliami. Tym niemierzalnym i nieuchwytnym, mimo to wywierającym wpływ na nas i nasze życie w stopniu, o którym nader często zapominamy, którego nie chcemy dostrzec, i którego na co dzień nie doceniamy.
 
Tylko gdzie mamy szukać imponderabiliów w naszym do cna stechnicyzowanym świecie?
 
Wyczerpać morze
 
Każdy niech szuka, gdzie tam sobie chce ? albo niech podąża moim śladem. Ja bowiem, kiedy tylko mam okazję, siadam nad brzegiem jeziora. Na długo przed świtem, godzinę przed wschodem słońca. W porze, gdy odległości dopiero zaczynają rosnąć, lecz cienie już umykają. Gdy wyczerpane gwiazdy stygną i gasną, zaś mrok odpływa na zachód, ścigany bledniejącą poświatą układającego się do snu księżyca. Gdy przestrzeń żywi się jeszcze ciemnością, lecz niebo na wschodzie zwolna sinieje, łagodnie zakwita fioletem, splata granatowe warkocze chmur, rozwija poszarpane, rubinowo-seledynowe wstęgi, płonie wachlarzem różu, wreszcie roztapia w błękicie, eksplodując pożerającą nieboskłon pręgą brzasku.
 
Siadam i pytam: jeśli na tym świecie nic nie jest konieczne, to dlaczego w ogóle istnieje coś w miejsce nicości? Jeśli pojawiłem się znikąd i donikąd zmierzam, czy moje istnienie nie jest absurdalne? A jeśli jest, jaką ma wartość? A jaką wartość w takim razie mają wszystkie inne istnienia?
 
Skąd przychodzimy i ku czemu zmierzamy? Co stanowi o istocie człowieczeństwa, a co o naszej indywidualnej istocie? Czym jest człowiecza jaźń? Kim tak naprawdę jest człowiek? Kiedy się zaczyna? W czym tkwi sedno człowieczeństwa?
 
Wedle jakich reguł powinniśmy żyć, czemu w ogóle potrzebujemy jakichś reguł i dlaczego chcemy to wiedzieć? Czym jest myślenie? Co to znaczy myśleć samodzielne? A racjonalnie? Czy współczesny człowiek myśli racjonalnie? A czym różni się myślenie oraz wnioskowanie porządne, od pożądliwego?
 
Czy w życiu należy kierować się wartościami czy skutecznością? A jeśli dwie wartości popadają w konflikt, wedle jakiego klucza powinniśmy się wtedy orientować? Skoro to, co dobre, wzbogaca człowieka, a to, co złe ? niszczy go, czy w takim razie nieszczęścia współczesnych człowiekowatych należy upatrywać w zaniku zdolności do odróżniania jednego od drugiego? Zatem co to jest dobro, a co to jest zło? A czym jest prawda?
 
Jak w przełyk gęsi
 
...I tak dalej, i tak dalej ? przecież to ledwie wierzchołek przeogromnej góry lodowej, drobny fragment wstępu, początek listy tematów, których na gruncie nauk ścisłych, wyrzekając się filozofii, nie sposób rozstrzygnąć.
 
Jaka, poza filozofią, inna dziedzina wiedzy wskaże człowiekowi instrumenty, umożliwiające sfalsyfikowanie odpowiedzi na postawione wyżej pytania, a jeśli nie sfalsyfikowanie odpowiedzi, to choćby próbę ich odmierzenia? Która dziedzina wiedzy, wyzbyta kontekstu filozoficznego, da nam umiejętność uzasadnienia przekonań? Nauczy krytycyzmu? Pozwoli oddzielić to, co wartościowe, od bezsensu, który inni za wartościowy uznają? Pomoże przeanalizować własną tożsamość, umożliwiając krytyczną analizę naszego indywidualnego losu? Albo krytyczną analizę postępowania i losów innych ludzi?
 
(?)
Wyświetlony 2415 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.