czwartek, 11 marzec 2010 18:42

Uwolnić rynek w zawodach prawniczych!

Napisane przez

Wiadomo, że wolna konkurencja sprawia, iż nie tylko jakość świadczonych usług jest wyższa, ale i cena za te usługi jest niższa. Jeżeli pewien pan otworzy jedyny w mieście zakład fryzjerski, to prawdopodobnie klient tego zakładu fryzjerskiego zapłaci więcej i będzie ostrzyżony gorzej, niż w sytuacji, gdyby w tym mieście pojawiło się więcej takich zakładów, które po prostu będą chciały przyciągnąć do siebie klientów tym, że zaoferują niższe ceny i wyższy poziom usług. Zatem dzięki wolnej konkurencji konsumentowi żyje się lepiej – mniej płaci i jest bardziej zadowolony. Dlaczego tego nie mogą zrozumieć niektóre korporacje prawnicze?

 

Obecnie ? co do zasady ? adwokat czy radca prawny ma niemalże monopol w zakresie reprezentowania czyichkolwiek spraw przed sądem. W postępowaniu karnym w sprawach mniejszego kalibru przed sądem swoje sprawy mogę reprezentować tylko ja sam albo adwokat. Jeżeli np. prokurator oskarży mnie o znęcanie się nad siostrą, to w I instancji mogę bronić się sam lub powierzyć prowadzenie mojej sprawy tylko i wyłącznie adwokatowi. Nigdy nie mogę poprosić o reprezentowanie mnie mojego kolegi, który wprawdzie skończył studia prawnicze i doskonale zna się na prawie karnym, ale adwokatem nie jest.
 
W postępowaniu cywilnym krąg uprawnionych do reprezentowania moich interesów przed sądem jest nieco szerszy; moim pełnomocnikiem mogą być np. moi rodzice (dziadkowie już nie), małżonek, rodzeństwo, dzieci, wnuki. Ale gdy będę się spierał z sąsiadką o to, kto ma prawo do jabłek, które spadły z jej jabłoni na mój ogródek, to nie mogę poprosić o to, żeby przed sądem moich interesów bronił mój kolega, który kiedyś wygrał podobną sprawę. Mogę poprosić o to albo kogoś z najbliższej rodziny (bo wspaniałomyślnie kodeks postępowania cywilnego mi na to pozwala), albo adwokata.
 
Pod tym względem postępowanie sądowo-administracyjne jest podobne do postępowania cywilnego. Jeżeli np. chcę otworzyć sklep i uważam, że złamano przepisy prawa, odmawiając udzielenia mi koncesji na sprzedaż alkoholu, a nie czuję się na siłach, żeby samemu walczyć przed sądem o przysługujące mi prawa, to nie mogę się zwrócić z tym do swojego kolegi, który miał niedawno podobny problem i udało mu się wygrać w sądzie. Muszę się z tym zwrócić do? adwokata!
 
Na początku września do prasy trafiła informacja, że Ministerstwo Infrastruktury ogłosiło przetarg, w którym miało wyłonić konsultantów doradzających przy projektach transportowych finansowanych z Funduszu Spójności. Chodziło o prawników specjalizujących się w zamówieniach publicznych, przepisach budowlanych i ochronie środowiska. Wymóg, jaki był stawiany tym prawnikom, był następujący: ukończona aplikacja adwokacka lub radcowska albo status aplikanta adwokackiego lub radcowskiego1 .
 
Dlaczego w powyższych sprawach przeciętny obywatel nie może sobie swobodnie wybrać, kto będzie go reprezentował przed sądem? Dlaczego nie mogę się udać do dowolnej osoby, która nie jest adwokatem, ale ? w moim przekonaniu ? zna się na rzeczy i zrobi to dobrze? Gdyby prawo na to pozwalało, na rynku pojawiłoby się wiele kancelarii prawnych prowadzonych przez prawników, którzy nie są adwokatami. Dlaczego prawo zabiera mi możliwość zwrócenia się do takiej kancelarii po pomoc? Ostatnio głośno jest o propozycjach ustawowych, które umożliwiłyby mi zwrócenie się o pomoc do takiej kancelarii. Prowadziliby je absolwenci prawa, którzy odbyli krótką praktykę, np. w kancelarii adwokackiej ? niekoniecznie jednak w charakterze aplikanta. Jednakże palestra jest przeciwna tym propozycjom. Dlaczego? Jej przedstawiciele uważają, że pomocą prawną zajmą się osoby bez minimalnego doświadczenia, które dają aplikacje, a to będzie niekorzystne dla klienta. Jednym słowem, prawnik, który nie jest adwokatem, nie zna się na prawie, bo nie odbył praktyki pod patronatem adwokata. Oto dlaczego nie mogę poprosić kolegi-absolwenta prawa o reprezentowanie mnie przed sądem: kolega, stając przed sądem w mojej sprawie, może mi tylko zaszkodzić, bo nie zna się na prawie, ponieważ nie odbył praktyki jako aplikant; i ustawy, które zabraniają koledze udzielić mi pomocy w tym zakresie, są bardzo dobre, gdyż chronią moje interesy przed osobami, które tylko udają, że znają się na pomocy prawnej; wpuszczenie do sądów takich osób byłoby wielką katastrofą dla ich klientów, bo interesy obywatela jest w stanie zabezpieczyć tylko i wyłącznie adwokat z racji tego, że nabywał doświadczenia pod okiem innego adwokata. Taka jest logika niektórych przedstawicieli palestry.
 
Przypisy:
 
1 Procedura przetargowa została jednak unieważniona. Zwrócono bowiem uwagę na to, że żadna z czynności, które będą wykonywać eksperci, nie wymaga uprawnień radcowskich ani adwokackich.
 
(...)
Wyświetlony 4674 razy

Najnowsze od Marcin Bartyński

Więcej w tej kategorii: « Konserwatyści na ulice! Marsz JOW »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.