środa, 17 marzec 2010 09:42

Rumunia doskonała na wrzesień

Napisał

Wrzesień jest doskonałym miesiącem, by zwiedzić Rumunię, najlepiej samochodem. Słońce operuje trochę słabiej niż w lipcu czy sierpniu, a jednocze śnie pogoda nadal jest zdecydowanie letnia. Ponadto niewątpliwym atutem Rumunii jest to, że w większości atrakcji turystycznych spotyka się niewielu turystów (może poza najbardziej znanymi malowanymi kościołami w Bukowinie, zamkiem Drakuli w Branie i tzw. Wesołym Cmentarzem w Sapancie).

 

 

Warowne kościoły i zamki
Zwiedzając Rumunię, co chwilę można się natknąć na warowne kościoły, z których znaczna część wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Pomiędzy Sighisoarą a Braszowem znajduje się wiele obwarowanych kościołów Sasów. Najsłynniejszy z nich wybudowano we wsi Viscri. Niestety, dojazd do tego zabytku jest utrudniony, gdyż z głównej trasy 8 km trzeba jechać bardzo złą drogą gruntową. Jednak warto nieco nadwerężyć sobie podwozie samochodu na dziurach, by zobaczyć ewangelicki kościół w Viscri. Jego imponujące mury obronne, których biały kolor pięknie komponuje się na tle letniego bezchmurnego nieba. Wraz z systemem wewnętrznych cel był on budowany przez cały XVII wiek. Inne warte zobaczenia warowne kościoły znajdują się na przykład w Rupea, Homorod czy w Prejmer.
 
Okolice Braszowa to przede wszystkim średniowieczny zamek Drakuli w Branie, który, jak się okazuje, jest znacznie przereklamowany, a na dodatek nie była to prawdziwa siedziba księcia Drakuli. Ta znajdowała się w zamku Poienari w Górach Fogarskich. Wszystkie ulice wokół warowni zastawione są kramami z pamiątkami dla turystów, których tutaj jest dość pokaźna liczba. W samej twierdzy, która nie jest zbyt duża, tłok jest jeszcze większy. Zamiast zamku Drakuli, w Branie polecałbym raczej zwiedzenie wybudowanych w XIX wieku pałaców Peles i Pelisor w niedalekiej miejscowości Sinaia, których zewnętrzna architektura i wnętrza z epoki robią naprawdę niesamowite wrażenie. Wart zwiedzenia jest także zamek chłopski w Rasznowie, gdzie za skomplikowanym systemem murów obronnych wzniesionej na wzgórzu twierdzy chronili się chłopi z okolicznych wiosek przed najazdami Turków i Tatarów. Dzisiaj chętni turyści za drobną opłatą mogą postrzelać sobie do tarczy ze średniowiecznego łuku.
 
Jednak największe wrażenie robią niezwykłe monastyry, czyli prawosławne klasztory z okolic Suczawy. Są one mianowicie z zewnątrz pokryte sakralnymi malowidłami sprzed kilku wieków i znajdują się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO. Najbardziej imponujący jest obwarowany monastyr żeński w Sucevita, gdzie zachowały się najładniejsze freski pochodzące z końca XVI wieku. Obchodząc dookoła klasztorne mury, można wspiąć się na pobliskie wzgórze, skąd rozpościera się widok na cały klasztor i okolicę. Z innych wartych polecenia klasztorów należy wymienić monastyr żeński Moldovita, klasztor Voronet, odrestaurowany klasztor Humorului, gdzie można wejść na wieżę obserwacyjną i na dzwonnicę, a także monastyr sióstr zakonnych Dragomirna, który nie ma zewnętrznych malowideł. Zachwycają także cerkwie. Cerkiew Patrauti jest stosunkowo mała, ale malowidła wykonano zarówno wewnątrz (aktualnie są restaurowane), jak i na zewnętrz. Po tym zabytku oprowadza przewodnik-zakonnik, któremu płaci się ?co łaska?. Z kolei o cerkwi Arbore, gdzie freski udało się już odrestaurować, ciekawą historię opowiada turystom pani przewodnik.
 
? Przed rewolucją (mianem ?rewolucji? Rumunii określają przemiany w roku 1989) wszystkie klasztory były bardzo zaniedbane ? opowiada nasza przewodniczka. ? Dopiero od połowy lat dziewięćdziesiątych powoli z roku na rok odrestaurowuje się kolejne zabytki. Dokonują tego konserwatorzy z Akademii Sztuk Pięknych w Bukareszcie ? dodaje.
 
To nie wszystkie wspaniałe zabytki sakralne w Rumunii. Nie można także pominąć drewnianych kościółków w dolinie rzeki Izy. Świątynie wpisane na Listę UNESCO, znajdują się między innymi w Bogdan Voda, Rozavlea, Barsana czy Ieud. W tej ostatniej miejscowości drewniany kościółek zbudowano w XIV wieku. Świątynie są zamknięte, ale na drzwiach zwykle wisi kartka z podanym numerem telefonu do osoby, która może je udostępnić. Tymczasem przez niewielkie okienka można zobaczyć wewnętrzne malowidła naścienne. Wokół większości kościołów urządzono cmentarze, o które za bardzo się, niestety, nie dba, niszczeją zarośnięte. Całkiem inny charakter ma tzw. Wesoły Cmentarz w miejscowości Sapanta. Mianowicie niejaki Ion Stan Patraş, miejscowy artysta, od lat 60. XX wieku rzeźbił kolorowe nagrobki dla wszystkich pochowanych na cmentarzu. Są one dość niezwykłe ? przedstawiają jakieś zdarzenie z życia zmarłego lub jego zawód (na przykład to, że był rolnikiem, kierowcą, żołnierzem czy poetą) albo podają przyczynę jego śmierci (na przykład wypadek samochodowy czy alkoholizm). Kiedy Patraş zmarł, rzeźbieniem kolejnych nagrobków zajął się jego uczeń. Natomiast niedaleko cmentarza znajduje się muzeum-dom, w którym Patraş rzeźbił.
 
Cuda przyrody
Rumunia to także wspaniałe niezwykłości przyrody. Niedaleko miejscowości Buzau można zobaczyć wulkany błotne Paclele Mici. Docierający tam nieliczni turyści wędrują wśród księżycowych krajobrazów. Początkowo twarda ziemia, pod wpływem nieustannie wybuchających niewielkich kraterów, z których nieregularnie wylewa się gorąca woda o błotnej konsystencji i kolorze, zamienia się w grząskie bagno. Bardzo łatwo można się poślizgnąć na wylewającej się strumykami szarej mazi. Cały teren jest dostępny dla zainteresowanych, nie przygotowano tu jednak tras, które poprowadziłyby tak, by ominąć najbardziej nieprzewidywalne miejsca. Każdy może z bliska obserwować bulgoczące ciecze w małych kraterach. W tym celu konieczne jest jednak założenie specjalnych butów, najlepiej wysokich gumiaków, bo w przeciwnym razie po wycieczce całe ubranie będzie się nadawało wyłącznie do natychmiastowego wyprania. Niestety, w budce z biletami żadne tego typu obuwie nie jest dostępne.
 
Innym oryginalnym miejscem jest rezerwat przyrody Focul Viu w małej wsi Andreiasu de Jos, znajdującej się 30 km od Focsani. Aby dotrzeć do wioski, najlepiej dysponować samochodem terenowym z napędem na cztery koła, gdyż prowadząca tam droga gruntowa fragmentami jest w bardzo złym stanie technicznym (nierówności, wielkie doły, szczególnie na mostach). Po ponadgodzinnej przeprawie dociera się do Andreiasu de Jos. Auto można zostawić przy drodze, by dalej podążać piechotą. Ścieżka pomiędzy domami pnie się ostro w górę i po kilku zakrętach widać już cel wyprawy. Pod lasem znajduje się nieogrodzony i niepilnowany rezerwat, o którego istnieniu informuje koślawy napis na walącej się drewnianej wiacie. Obok w kilku miejscach w ziemi widać nieregularnie płonące płomienie, które jednak nie są zbyt wysokie. Niektóre ledwo się tlą. To spala się gaz, który naturalnie wydostaje się spod powierzchni ziemi.
 
Na północy Rumunii, niedaleko Suczawy w kilku wsiach znajdują się skupiska Polonii. Są to potomkowie rodzin górniczych, sprowadzonych w 1792 roku z Wieliczki i Bochni. Ówcześni Polacy mieli się zająć wydobywaniem odkrytej wcześniej soli kamiennej. Aktualnie w jednej z takich wsi o nazwie Kaczyka, oprócz polskiego kościoła katolickiego, który jest jednym z największych sanktuariów maryjnych w Rumunii, znajduje się zabytkowa kopalnia soli. Po uiszczeniu sprzedającej bilety Polce opłaty w wysokości 5 lei, kopalnię zwiedza się na własną rękę, bez przewodnika, bez kasków i bez latarek. Co prawda, sieć udostępnionych do zwiedzania korytarzy nie jest zbyt skomplikowana i trudno byłoby się zgubić, ale w kopalni trudno wytrzymać nawet kilka minut. Powodem jest unoszący się w powietrzu ostry smród ropy, którą konserwowane są elementy drewniane w kopalni. Dlatego po szybkim zobaczeniu kapliczki, nieoświetlonego podziemnego zbiornika wodnego i wykutej w soli sali gimnastycznej, turyści w pośpiechu wracają na górę.
 
Miasta
Rumuńskie miasta swoją architekturą nie przyprawiają o zawrót głowy. A w szczególności na pewno nie dwumilionowy Bukareszt. To chyba najbardziej szpetne miasto, jakie kiedykolwiek widziałem. Komunistyczny dyktator Nicolae Ceauşescu postanowił całkowicie odmienić charakter stolicy. Zburzono kilka historycznych dzielnic w centrum miasta (w tym kilkanaście cerkwi, trzy klasztory i setki kamienic), by wybudować drugi największy na świecie (po amerykańskim Pentagonie) budynek ? tzw. Pałac Ludu. Przy realizacji tej wizji w latach 1984-89 pracowało 700 architektów i 20 tysięcy robotników na trzy zmiany. Wokół budynku wybudowano szerokie ulice z olbrzymimi gmaszyskami ministerstw i innych urzędów, a także betonowymi apartamentowcami w socrealistycznym stylu. Na dodatek w ramach walki komunistów z religią stare kościoły i cerkwie w stolicy, których nie zburzono, obudowano znacznie wyższymi budynkami, aby trudno je było zobaczyć z perspektywy. Bukareszt jest brzydkim miastem, gdzie na dodatek na 3-, 4-pasmowych ulicach panują straszliwe korki, i to nawet w godzinach nocnych.
 
Zamiast stolicy lepiej udać się do mniejszych miejscowości, gdzie nadal można podziwiać historyczne zabytki. Takim kameralnym miasteczkiem jest niewielka, ale mająca własny klimat Sighisoara, której stare miasto wpisano na Listę UNESCO. Warto poświęcić pół dnia, aby pospacerować wąskimi uliczkami i malowniczymi zaułkami, by przejść się dobrze zachowanymi średniowiecznymi drewnianymi schodami, mającymi zadaszenie czy wspiąć się do muzeum znajdującego się w wieży zegarowej, skąd rozpościera się widok na całą Sighisoarę.
 
Natomiast na zwiedzanie pobliskiego Braszowa trzeba co najmniej całego dnia. Jest to jedno z ładniejszych dużych miast w Rumunii, na dodatek przyjazne dla przyjezdnych, bo na sporym rynku otwarta jest informacja turystyczna, gdzie za darmo można otrzymać pełną informację i plan miasta. W Braszowie znajduje się wiele atrakcji turystycznych. Przy rynku stoi imponujący późnogotycki tzw. Czarny Kościół z początków XIV wieku, a po przeciwnej stronie ukryta w bramie piękna cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Warto zwiedzić także ?czarną? i ?białą? basztę oraz średniowieczne bramy miejskie, przejść się przy murach obronnych z bastionami, zapalić świeczkę w cerkwi św. Mikołaja, a także dotrzeć do ulicy Sforii ? najwęższej uliczki Europy o szerokości 1,3 m. Ważną atrakcją turystyczną Braszowa jest linowa kolejka gondolowa na Wzgórze Tampa. Z góry można przejść do podświetlanego w nocy wielkiego napisu BRASOV, który widnieje nad miastem. Stamtąd turyści mają okazję podziwiać przepiękną panoramę na cały Braszów i okolicę.
 
Będąc w Rumunii, nie można pominąć dawnej stolicy Mołdawii, czyli Suczawy. Większość zabytków w mieście pochodzi z XV-XVI wieku: liczne cerkwie i monastyry, a także twierdza tronowa. Natomiast niedaleko węgierskiej granicy leży Syhot Marmaroski, gdzie w dawnym budynku więzienia urządzono muzeum ? Pomnik Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu. Wystawa w jednej z sal dotyczy ?Solidarności?. Niestety, wszystkie opisy przy eksponatach są po rumuńsku.
 
(...)
Wyświetlony 4892 razy
Więcej w tej kategorii: « Przenikając mury Porażka prowokacji »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.