środa, 17 marzec 2010 09:59

Zbełkotany naród

Napisane przez

Kiedyś politykiem zostawał ten, komu zależało na dobru wspólnym. Dzisiaj politykę uprawia się po to, by zdobyć i utrzymać władzę. Ale sama polityka władzy jeszcze nie daje. By ją zdobyć, sprawować i utrzymać, niezbędne są media.

 

 

Do niedawna naszą narodową świadomość oraz indywidualną tożsamość orały wspólnie: Rodzina, Kościół oraz Autorytety. Dzisiaj głos Boga media (w pierwszym rzędzie telewizja) zastępują pustką. I upiorną ciszą, raniącą co wrażliwsze uszy spomiędzy murów zrujnowanych świątyń. A przy tym starannie maskują fakt, że przewracając do góry nogami zdrowy, praktyczny i sprawdzony system wartości ? w zamian proponują nam jedynie jałowe rozwydrzenie.
 
Wszystko powinno mieć jakieś granice, także nasza podatność na manipulację. Tymczasem współczesne media tę podatność wzmacniają w stopniu niesłychanym. Prawdziwe wychowanie polega na wpajaniu wartości. One ? z pozoru odwołując się do wartości ? wpajają nam odruchy. To już jest po prostu tresura, podczas której zakłada się nam kagańce na twarze. I na umysły.
 
Dobrze zabawiona widownia
Po jednej stronie ekranu manipulacje i niejawna perswazja, po drugiej nieświadomość i jednego, i drugiego. Owszem, powinniśmy otrzymywać wiedzę o świecie, który jest. Skoro jednak media powstały po to, by zarabiać pieniądze, pomiędzy atrakcyjnymi blokami reklamowymi dostajemy wizję świata, której pragnie większość. A czego pragnie większość, to pytanie retoryczne. Innymi słowy: telewizja kształtuje bierność i powierzchowność. Promuje ?dobrze zabawioną widownię?, kształtując system oparty o konsumpcjonizm, a nie o ponadczasowe wartości.
 
Marcin Król zauważył, że tak zwanego przeciętnego telewizyjnego odbiorcę właściciele mediów kojarzą z: Człowiekiem dość głupim, patrzącym na świat wyłącznie z materialnego punktu widzenia, czasem również skłonnym do możliwie najtańszych wzruszeń. Ów przeciętny odbiorca ponadto lubi, gdy ktoś kogoś kopie lub kogoś kopią, a on potem zabija. Ów przeciętny odbiorca wytrzymuje trzy minuty poważnej wypowiedzi i oczekuje, że będzie nieustannie otrzymywał z telewizji nową strawę dla swojej ledwie istniejącej wyobraźni. Nie dysponuje zdolnością porównywania fikcji z rzeczywistością, ma ograniczone poczucie humoru, trzeba mu podpowiedzieć, kiedy pada dowcip, i wreszcie jest politycznie indyferentny.
 
Benedykt XVI ocenił, że dzisiejszy ?przemysł medialny? albo służy samemu sobie, albo kieruje się wyłącznie dążeniem do zysku, tracąc poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne. Media prezentują nie to, co godne naśladowania, ale ? pod hasłem ?obiektywnego informowania? ? narzucają negatywne wzorce ludzkich postaw. Co z kolei skutkuje narastaniem niekorzystnych efektów w takiej, na przykład, dziedzinie, jaką jest wychowanie.
 
Pewien Amerykanin słusznie orzekł: Każda telewizja jest telewizją edukacyjną. Problem polega tylko na tym, czego uczy. Do czego Marek Oramus dorzucił: Trudno uciec od wrażenia, że zło zaczyna się w domach, gdzie wychowanie dzieci powierzono srebrnemu ekranowi.
 
W procesie rozumienia świata powszechny brak alternatywy informacyjnej wiedzie też do rosnącego stale i wciąż powszechnego skretynienia. Fachowcy od robienia ludziom wody z mózgów wiedzą, na czym polega tresura za pomocą mediów. Oto ich niewypowiedziany ideał, ich milczący cel: zapanować nad społeczeństwem, ograniczyć sposób myślenia za pomocą medialnego szumu, zamknąć człowiekowatych w kokonie jedynie słusznej racji, sprawić, by ludzie znienawidzili patriotyzm, tradycję i religię, a w zamian zapragnęli tylko poprzytulać się do Unii Europejskiej, a na dodatek rozkochać ich w postępie, egzemplifikowanym tak zwaną paneuropejskością.
 
Kto nami rządzi?
Jeśli jakiekolwiek lobby ? czy to polityczne, czy gospodarcze, zawłaszczy przestrzeń medialną, skutki zawsze będą katastrofalne. Jeden przykład: gdy w latach 90. Jarosław Kaczyński nawoływał do przeprowadzenia dekomunizacji (na wzór denazyfikacji w powojennych Niemczech), media nie pozostawiły na tym apelu suchej nitki, imputując Kaczyńskiemu obskurantyzm czy wręcz zapędy totalitarne. Żaden głos przeciwny zapiekłej medialnej krytyce nie miał szans na szerszy oddźwięk. W efekcie Polska do dziś dekomunizacji nie przeprowadziła, a komuniści uwłaszczyli się na majątku państwowym i dziś mają się o niebo lepiej, niż ci, którzy ich jakoby pokonali.
 
Monopol informacyjny to straszna rzecz. Jednak kto miałby w Polsce ? czyli w kraju, w którym rynek medialny zdominowały Agora, ITI oraz Polsat ? zająć się badaniem przeszłości mocodawców, twórców, aktualnych decydentów oraz zakulisowych ?kontrolerów? tych ?przekaziorów?? Kto miałby prześwietlić przeszłość ludzi, którzy tam pracują? Ujawnić podstawy finansowania, stanowiące fundament dzisiejszej pozycji tychże mediów? Ocenić ich wpływ na bieżącą politykę i stan społecznej świadomości Polaków? Może dziennikarze tych mediów? Wolne żarty.
 
Nie potrafimy tego zrobić i nie mamy instrumentów, które by to umożliwiały. W efekcie oddajemy się ? bezradni ? w ręce specjalistów od socjotechnicznego manipulowania tłumem, często nie umiejąc przejrzeć ich gierek.
 
(?)
Wyświetlony 2652 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.