środa, 17 marzec 2010 10:00

Studenci na moście Grunwaldzkim

Napisane przez

W piątek 19 września we Wrocławiu odbył się protest studentów przeciwko wysokim cenom stancji. Żacy w ramach sprzeciwu postanowili położyć się na moście Grunwaldzkim. Nie chcę być złośliwy, ale raczej powinni, wzorem bezdomnych, ulokować się pod mostem, żeby na wypadek deszczu nie padało im na głowy. Ale skoro był to tylko protest, to mniejsza z tym.

 

Problem wysokich cen wynajmu nieruchomości we Wrocławiu, uniemożliwiający studentom mniej zamożnym, a pochodzącym z odleglejszych regionów Dolnego Śląska czy województwa opolskiego (pominę inne regiony), wynajęcie lokum w tym mieście, rzeczywiście istnieje. Jest to efekt gry rynkowej: osób wynajmujących mieszkania jest znacznie mniej niż studentów chcących zamieszkać we Wrocławiu, więc ci pierwsi mogą dyktować ceny. Jest to zjawisko normalne. Rozumiem rozgoryczenie studentów, niejeden wiele wysiłku włożył w dostanie się na wymarzone studia, a nagle głównym utrudnieniem w ich podjęciu staje się brak pieniędzy. Wiem też, że bardzo trudno pracować, gdy studiuje się na studiach stacjonarnych, najzwyczajniej brakuje na to czasu.
 
Jednak nie mogę zgodzić się z postulatem, aby rozwiązaniem tego problemu było zwiększenie pomocy socjalnej uczelni dla studentów. To prawda, że wyższe szkoły marnują pieniądze na sto różnych niepotrzebnych rzeczy, w tym na granty finansujące pseudonaukowe badania swoich pracowników. Ale znaczny wzrost stypendiów odbywałby się kosztem całego społeczeństwa, najzwyczajniej pieniądze pochodziłyby z budżetu państwa, a więc z podatków nas wszystkich. Niestety, studenci nie wyjaśnili, dlaczego wszyscy podatnicy mają płacić im za mieszkania. Dlaczego akurat im? Czym na to zasłużyli? Tylko dlatego, że ktoś chce odbywać studia, to ma od społeczeństwa domagać się haraczu w postaci ściąganych coraz to większych podatków? Szkoda, że żacy nie pomyśleli o tym wcześniej, choćby podczas ostatnich wyborów. Pewnie większość z nich wybrała drugą Irlandię i głosowała na Platformę Obywatelską. Mają rząd, który chcieli, a muszą chodzić po mostach i protestować. Niech wyciągną wniosek i pomyślą przed kolejnym udaniem się do urn.
 
Można protestować przeciwko różnym rzeczom: drożyźnie, zachmurzeniu, trzęsieniom ziemi, wybuchom wulkanów. I tak to nic nie zmieni. A możemy, udając się na głosowanie podczas wyborów parlamentarnych, pomyśleć, na kogo warto oddać swój głos. Jaki ta czy inna partia ma program i czy rządy tych czy owych przyniosą zmiany na lepsze, czy tylko stołki i fotele zmienią swoich właścicieli. Wypada wówczas uświadomić sobie, co składa się na ostateczną cenę produktów: żywności, paliwa, ubrań, zeszytu, książki itd. Okaże się wówczas, że większość stanowią różnego rodzaju podatki. Ceny stancji nie obniży się dekretem, chyba jeszcze nie, choć kto może wiedzieć, co postanowi Bruksela, ale gdyby zlikwidować część podatków, resztę znacząco obniżyć, to z pewnością spadłyby ceny produktów, usług itd. Wówczas np. wyżywienie nie będzie kosztowało dajmy na to 100 zł przez dany okres, ale 50. Zostanie każdemu, również studentowi, w kieszeni więcej pieniędzy, w efekcie żak będzie miał większe szanse na zgromadzenie sumy koniecznej na wynajęcie stancji.
 
(?)
Wyświetlony 2497 razy
Więcej w tej kategorii: « Sprawiedliwa cena Zbełkotany naród »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.