środa, 17 marzec 2010 10:13

Tamto konklawe

Napisane przez

Równo 30 lat temu, wieczorem 16 października 1978 r. biały dym nad Watykanem oznajmił światu wybór metropolity Krakowa, kardynała Karola Wojtyły na papieża. Miałem wówczas 11 lat. Dla większości z nas było to radosne zaskoczenie (pamiętam, jak mój zmarły Ojciec powiedział wówczas: Teraz to na pewno Polska odzyska niepodległość), ale " co ujawnili po latach badacze problemu" w watykańskich kuluarach mówiło się o Wojtyle w kontekście tronu Piotrowego od dawna, od kilku lat. Już w połowie lat 60., podczas obrad Soboru Watykańskiego II,  dał się on poznać jako intelektualista i profesor teologii, poliglota obyty w świecie, wnikliwy znawca problematyki Kościoła powszechnego...

 

Jednym z inspiratorów elekcji kardynała Wojtyły był ówczesny arcybiskup Wiednia Franz Koenig, stanęli za nim kardynałowie austriaccy i niemieccy, a potem włoscy i amerykańscy. Chodziło nie tylko o zapobieżenie głębokiemu kryzysowi pozycji Kościoła w zlaicyzowanym świecie końca lat 70., ale i o walkę z komunizmem (Europa środkowa, Ameryka Łacińska gdzie pleniła się tzw. teologia wyzwolenia). Relatywnie młody (58 lat) Wojtyła był nie tylko prężny, kompetentny i energiczny, lecz na własnej skórze poznał realny socjalizm. Miał też niekonwencjonalne podejście do młodzieży, od której to grupy zależała przecież przyszłość Kościoła.
 
Problemy, przed jakimi stanął już u progu 1979 r. nowy Ojciec św., były różnorakie i skomplikowane. Po pierwsze ? głęboka laicyzacja i antyklerykalizacja zachodniej części Starego Kontynentu (Francja, Niemcy, Benelux). W krajach, które przez prawie 1300 lat były kolebką i opoką chrześcijaństwa, ludzie przestali chodzić do świątyń, a przykazania Boże i kościelne (zwłaszcza w sferze obyczajowo-seksualnej) ignorowali. Pleniły się różnego rodzaju ?nowinki? religijne, w postaci nawet kwestionowania autentyczności wydarzeń opisywanych w Piśmie św., dziewictwa Maryi itp. Celowali w tym także tzw. liberalni czy ?postępowi? katolicy w RFN czy Francji.
 
Z drugiej strony prosowiecki, ateistyczny komunizm światowy zdawał się przeżywać apogeum triumfu. Triumfował w Europie centralnej i południowo-wschodniej. W Azji ZSRS zaanektował Afganistan. Czerwone były Chiny, Wietnam i północna Korea. Lewactwo podmywało Włochy i RFN. Najgorsza była wszak ?teologia wyzwolenia?, czyli może i autentyczny oraz szczery, choć cynicznie wykorzystywany przez bolszewię, ruch wśród wielu duchownych w Ameryce Południowej (Brazylia, Peru, Nikaragua) i centralnej (Meksyk), nawołujący do czynnej walki z systemem kapitalistycznym (propagandowa wizja ?współczesnego Chrystusa? w robotniczej bluzie i z karabinem w ręku). Kościół nie mógł zgodzić się na przemoc, w dodatku będącą z korzyścią dla krzewienia idei marksistowsko-komunistycznych.
 
Z uwagi na to wszystko, pierwsze swe kroki pielgrzyma Ojciec św. skierował w początku 1979 roku do Meksyku. Do Brazylii pojechał w 1985 r., najtrudniejsza zaś była jego podróż do Peru, kolebki i bastionu ?teologii wyzwolenia?. Do końca lat 80. udało mu się zmarginalizować, wyizolować oraz spacyfikować szkodliwy ruch. Opornych i krnąbrnych kapłanów i zakonników ojcowsko napominał, a wielu spośród nich na kolanach błagało go o przebaczenie. Nikogo jednak nie ekskomunikował ani drastycznie nie ukarał. Pokojowo rozbroił buńczuczny ruch, częściowo przejmując jego hasła ideowe (walka z nędzą, obrona świata pracy przed wyzyskiem), lecz kategorycznie potępiając terror. Katolicy udzielili też sporej pomocy finansowej ludziom biednym w krajach Ameryki Łacińskiej.
 
Kolejnym ?orzechem do zgryzienia? były dla Watykanu skrajne odłamy teologów zachodnioeuropejskich: ultrakonserwatyści nieuznający reform Vaticanum Secundum (jak abp. Lefebvre) oraz znacznie liczniejsi i hałaśliwsi ?liberałowie?. Przedstawicielowi tych ostatnich, krytykujących ?centralizm? Watykanu, celibat i domagających się obecności kobiet w sprawowaniu liturgii, prof. Hansowi Kuengowi z Tybingi, Jan Paweł II zakazał wykładania na katolickich uczelniach. Przeszedł on tedy do uniwersytetów świeckich. Papież tutaj także nikogo nie ekskomunikował. Wyciszył jednak spory w łonie Kościoła i nie dopuścił do schizmy.
 
Abp. Lefebvre?a, któremu nagany udzielił już w 1976 r. papież Paweł VI, Karol Wojtyła przez równo 10 lat (1978-88) prosił o opamiętanie się. Gdy ten tego nie uczynił, ponownie udzielił mu nagany. Najtrudniejszym problemem stało się wszak poskromienie komunizmu w Europie Wschodniej. Również i to ciężkie zadanie się Ojcu św. udało. Dokonał tego podobnymi metodami ? łagodnością, perswazją i skutecznym nauczaniem ? choć stawka polityczna tutaj była chyba znacznie większa. Wydaje się zresztą, że gdyby nie stanowcza walka Ronalda Reagana z ?Imperium Zła? oraz gdyby nie Gorbaczow w Rosji, nie udałoby się zdemontować czerwonego systemu w skali globu...
 
(?)
Wyświetlony 3158 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.