środa, 17 marzec 2010 10:34

Kilka faktów

Napisane przez

Z początkiem września Berlin gościł uczestników kolejnego "Tag der Heimat", czyli "Dnia Stron Ojczystych". Przy tej okazji posłanka CDU Erika Steinbach, szefowa BdV (Związku Wypędzonych) podziękowała rządowi za przyjęcie projektu ustawy, powołującej fundację "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie".

 

Instytucja, o której mowa wyżej, ma upamiętniać powojenne wysiedlenia Niemców, w tym budując ?Widoczny Znak?, czyli centrum upamiętniające tak zwane wypędzenia. Chwilę potem Steinbach zaapelowała, by pamiętać o cierpieniach Niemców, których po wojnie pozbawiono ojczyzny.
 
Kto kogo skąd wypędził
W 2005 roku ?gwiazdą? zjazdu rewizjonistów była Angela Merkel. W roku 2006 Horst Köhler, prezydent Niemiec. W 2007 ? przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Hans Gert Poettering. W roku bieżącym za ?gwiazdę? przebrał się między innymi Wolfgang Schäuble, Federalny Minister Spraw Wewnętrznych.
 
 Tym razem Polska zareagowała w stylu dalekim od miłosnej dialektyki Donalda Tuska czy Władysława Bartoszewskiego. To, że sierżant Steinbach i jego córka musieli wrócić tam skąd przyszli, z okupowanej Polski, ponieważ ich kanclerz przegrał wojnę, jest dla nas powodem do radości. Niesprawiedliwością byłoby, gdyby odwrotnie ? rodzina pani Steinbach mogła dalej okupować mieszkanie, z którego władze jej kraju wypędziły polską rodzinę ? tymi słowami wystąpienie przewodniczącej BdV skwitował rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dodając: Gdyby państwo Steinbach nie czmychnęli przed Armią Czerwoną, a zostali i odpracowali część winy za okrucieństwa niemieckie w Europie Wschodniej, to może pani Erika Steinbach okazywałaby dziś mniej buty i zakłamania.
 
Generalnie jednak tegoroczny ?Tag der Heimat? nie zaznaczył się w polskich mediach w jakiś spektakularny sposób. Dlatego warto przypomnieć, co działo się w Berlinie w roku ubiegłym.
 
Rzesza ponad wszystko
Kardynalnym błędem jest nadużywanie strasznego nazistowskiego panowania do usprawiedliwiania wypędzeń i odrzucania współczucia. Stalin był protektorem grozy, pierwotna inicjatywa w tym kierunku była jednak decyzją krajów wypędzających ? mówiła przed rokiem przewodnicząca ponad dwóch milionów sympatyków i członków Związku Wypędzonych, przemawiając na tle hasła: ?Ojczyzna jest prawem człowieka?. W jej wystąpieniu nie brakowało demagogicznych obrazków śmierci, jaka spotykała dzieci i ich rodziców, uciekających przed Armią Czerwoną ? niedługo potem uczestnicy Zjazdu zażądali, by powojenne ?wypędzenia? Niemców z ziem wschodnich III Rzeszy upamiętnić specjalnym świętem państwowym.
 
Wypędzenie Niemców było wielką zbrodnią w historii świata. Mamy do czynienia z renesansem fałszowania historii, a Polska czuje się niewinna  ? bez cienia wstydu głosi Rudi Pawelka, partyjny kolega kanclerz Merkel, przewodniczący Ziomkostwa Ślązaków. Natomiast Powiernictwo Pruskie stoi na stanowisku, że: Rzesza istnieje nadal w granicach z 1937 roku i zjednoczone Niemcy, które są jedynie częścią Rzeszy, nie mogą zawierać porozumień międzynarodowych w imieniu całych Niemiec. Z tych przyczyn nieważny jest także polsko-niemiecki traktat graniczny z 1990 roku.
 
Problemy do uregulowania
Dodajmy do tego oświadczenie niemieckiego ministra spraw zagranicznych z roku 1995 (Rząd Federalny nigdy nie uzna wywłaszczenia niemieckiego na podstawie polskich ustaw i traktuje ten problem jako nadal nierozwiązany) oraz uchwałę Bundestagu z maja roku 1998 (perspektywa przystąpienia Polski do Wspólnoty Europejskiej powinna pozwolić na uregulowanie problemów, dla których dzisiaj nie można jeszcze znaleźć zadowalających rozwiązań. To odnosi się zwłaszcza do możliwości osiedlania się w Polsce niemieckich obywateli, łącznie z tymi, którzy musieli opuścić swe strony ojczyste).
Dodajmy orzeczenie Federalnego Sądu Konstytucyjnego (rząd federalny nie ma prawa zrezygnować z prywatnych roszczeń majątkowych obywateli niemieckich za granicą).
 
I wreszcie zauważmy brak jakiejkolwiek reakcji niemieckiego rządu na apel polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wzywającego Berlin do złożenia deklaracji dotyczącej nienaruszalności polskiego majątku na ziemiach zachodnich.
 
Niemcy?Rosja dwa bratanki
30 sierpnia Frank-Walter Stenmeier, minister spraw zagranicznych Niemiec, po spotkaniu ze swoim moskiewskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem, zażądał od państw Unii rezygnacji z planów obrania twardego kursu wobec Rosji. We wspólnym komunikacie znalazło się takie oto kuriozum: trzeba położyć kres próbom wykorzystywania sytuacji, jaka powstała wokół Gruzji, do zwiększania napięć w Europie przez spekulacje na temat nieistniejących zagrożeń wobec innych postsowieckich państw.
 
Dzień później, na kilkanaście godzin przed unijnym szczytem, Steinmeier wyjawił, że Niemcy nie zgodzą się na żadne sankcje wobec Rosji. A w dniu szczytu, na spotkaniu z rosyjskimi studentami, Ławrow powiedział: Moskwa nie pozwoli nikomu poróżnić jej z Niemcami, a stosunki rosyjsko-niemieckie stanowią jedną z najważniejszych osi budowy nowej Europy. Rosyjsko-niemieckie pojednanie jest jednym z najważniejszych czynników w dziele budowy nowej Europy i nikomu nie pozwolimy wbić klina między nasze narody.
 
Takie słowa w dniu pierwszego września, gdy Bruksela zmieniała się we współczesne Monachium ? co tu jeszcze trzeba dodawać, byśmy wreszcie przejrzeli na oczy?
 
(?)
Wyświetlony 4259 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.