środa, 17 marzec 2010 10:50

Śląska autonomia

Napisał

Wszystkim wnioskodawcom autonomii Śląska chodzi faktycznie nie o Śląsk jako całość, lecz właściwie tylko o Górny Śląsk. Jako że nasza historia najnowsza jest wielce skomplikowana, utarło się mylnie, że pojęcie Śląska jest równoznaczne z Górnym Śląskiem. Jest to przyjęte, powtarzane i utrwalane zarówno w dokumentach rządowych, materiałach publicystycznych, informacyjnych, jak i politycznych. Jest to sprzeczne z podstawowymi wiadomościami z nauki geografii i historii. Padają argumenty, że reszta to całkiem inne historycznie, kulturowo, geograficznie i mentalnie obszary Śląska Opolskiego i Dolnego Śląska. Jest to prawda, aczkolwiek niepełna i nieuprawniająca do zarezerwowania terminu Śląsk tylko i wyłącznie dla Górnego Śląska. Po pierwsze, geograficznej jedności Śląska, rozciągającego się wzdłuż biegu Górnej Odry, z grubsza od Katowic do Zielonej Góry, nikt dotąd nie zmienił. Po drugie, historycznej przeszłości Śląska, z jego dawną stolicą we Wrocławiu nikt nie jest w stanie zakwestionować. To, że dziś Śląsk ten jest etnicznie zróżnicowany, nie zmienia wcale ani jego geografii, ani historii. Występowanie zatem Ruchu Autonomii Śląska w imieniu całego Śląska jest nadużyciem tej nazwy, jest fałszywe i wprowadza w błąd wszystkich niezorientowanych w żądaniach i propozycjach tej organizacji.

 

 

Tradycja autonomii
Autonomia nie jest wymysłem powstałego niedawno Ruchu Autonomii Śląska (RAŚL). Po pierwszej wojnie światowej w walce o Śląsk, Niemcy obiecywali autonomię dla tego regionu, byleby należał do nich. Polacy, nie chcąc być gorsi, również obiecywali autonomię, którą w ramach II RP Śląsk z własnym parlamentem i skarbem utrzymał aż do wybuchu drugiej wojny światowej.
 
Ustawa konstytucyjna RP z 15 lipca 1920 roku zatwierdziła statut organiczny Województwa Śląskiego na mocy plebiscytu z 20 września 1920 roku. Na jej podstawie Śląsk miał własny sejm i własną administrację, ale tylko w ramach ściśle określonych statutem, i podlegał całkowicie władzy ustawodawczej sejmu i senatu oraz władzy wykonawczej tj. radzie ministrów, poszczególnym urzędom i władzy sądowej. Przedstawiciele ludności Śląska zasiadali w sejmie i senacie RP.
 
Trzeba tu obiektywnie stwierdzić, że wobec niechętnej polityki względem miejscowej ludności jej sympatie w ramach autonomii wyraźnie przesuwały się na korzyść Niemców. W wielu miejscowościach, które stuprocentowo w czasie plebiscytu wypowiedziały się za Polską, dziesięć lat później już było to tylko 50%. Mniejszość niemiecka, podobnie jak dzisiaj, po prostu kupowała tych ludzi. Za drobne przysługi, w postaci otrzymania pracy dla siebie i rodziny oraz pomocy finansowej, ludność ta w coraz większym zakresie wypowiadała się za Niemcami. Wystarczy tu też wspomnieć telegram Wojciecha Korfantego do rządu polskiego, wysłany w czasie zaciętych walk podczas III Powstania Śląskiego (29/30 V 1921): Wczoraj zjawili się u mnie dowódcy wszystkich grup frontowych i żądali ode mnie OGŁOSZENIA SUWERENNEGO PAŃSTWA ŚLĄSKIEGO, motywując swoje żądanie stanowiskiem niezdolności rządu.... Może wyskoczyć Niezależny Górny Śląsk. Anglicy na tę koncepcje tylko czyhają. Miejscowy wielki przemysł ją poprze, tak samo ludność z powiatów zachodnich, która nie ma nadziei połączenia się z Polską. W przeddzień nadania tego telegramu Korfanty przesłał do Warszawy następującą wiadomość: Dotychczasowy rząd jest zupełnie bez planu i bez głowy i w ogóle nie ma żadnych wytycznych w swej polityce śląskiej (29 V 1921). Wydaje się, że pomimo upływu 87 lat od tego czasu niewiele się zmieniło w polskiej polityce względem Śląska. Stąd biorą się na tym terenie nowe autonomiczne pomysły.
 
Autonomia dzisiaj
Ruch Autonomii Śląska ma coraz więcej zwolenników na terenie Górnego Śląska. Jak wiadomo, każda znacząca koncepcja polityczna i społeczna powstaje w wyniku masowego jej poparcia. Wiąże się ono z odzwierciedleniem przez dany ruch postulatów, dążeń i poglądów dużej części mieszkańców Górnego Śląska. Tak też jest i obecnie. Postrzeganie autonomii Śląska w kontekście przedwojennych praw, ustaw, porozumień i celów jest dzisiaj całkowitym anachronizmem. Dzisiaj Polska nie musi licytować się z Niemcami o bogaty Śląsk. Polska go posiada. Tyle tylko, że to posiadanie, trywialnie mówiąc, na Śląsku postrzegane jest jako głodzenie ?dojnej krowy? lub zabijanie ?kury, która znosi złote jajka?. To, że na Śląsk nasyłani są masowo urzędnicy, którzy rządzą się, nie rozumiejąc specyfiki i tradycji tego regionu, można by jakoś przeboleć. Górny Śląsk odczuwa jednak wyraźnie marginalizację swojej pozycji w państwie polskim. O ile za czasów PRL był on centrum przemysłu i wszelkich dochodów, mimo szalonego wyzysku i poniżenia, miał przynajmniej formalnie i od czasu do czasu realne uznanie w postaci wyższych zarobków, lepszego zaopatrzenia i prowadzonych tu inwestycji. Po roku 1989 wszystko to padło. Nowa strategia gospodarcza państwa jakby w ogóle zapomniała o istnieniu Górnego Śląska. Narastające bezrobocie, likwidowane masowo kopalnie, upadające huty, stalownie... Przemysł z wielkim trudem radził sobie w nowych warunkach politycznych i gospodarczych. Wobec górniczych protestów propaganda całego państwa ruszyła do ataku, wskazując na deficytowość kopalń, przestarzały model ich funkcjonowania, szkodliwość spalanego węgla dla środowiska itp. itd. Pojawiły się głosy polityków, że Śląsk Polsce nie jest potrzebny. Jest obciążeniem i przysłowiową kulą u nogi nowoczesnej gospodarki, opartej na komputeryzacji, marketingu oraz światowej wymianie towarów i usług.
 
W tej sytuacji wielu Ślązaków doszło do wniosku, że trzeba swoje sprawy wziąć w swoje ręce. Tak powstał Ruch Autonomii Śląska i Związek Ludności Narodowości Śląskiej. Nic tu nie pomoże formalne nieuznawanie organizacji, która ma swoje wydawnictwa, druki, siedziby i tysiące członków płacących składki.
 
Przekształcenie Śląska
Na Górnym Śląsku coraz bardziej ludzie zdają sobie sprawę, że rząd polski, i to niezależnie od koloru i opcji politycznej sprawującej władzę, jest za przekształceniem tego regionu w centrum handlowe, komputerowe, oświatowe i każde inne, byleby zlikwidować brudny przemysł ciężki, zatruwający środowisko i będący symbolem zacofania technicznego i technologicznego. Stanowiska tego nie jest w stanie zmienić nawet fakt, że od pięciu już lat polskie górnictwo jest dochodowe. O całkowitej likwidacji górnictwa węgla kamiennego nie mówi się głośno ani nawet nie ma na to odpowiednich dokumentów, lecz są wielce znaczące plany i czyny. Otóż, mimo że cena węgla kamiennego w ostatnich latach wzrosła pięciokrotnie, a węgla koksowego nawet dziesięciokrotnie, plany energetyczne rządu nadal przewidują likwidację kolejnych kopalń lub tylko czasowe utrzymanie istniejącego stanu rzeczy. Potrzebny nam węgiel będzie importowany przede wszystkim ze wschodu, z Ukrainy, z Rosji, a nawet z USA i Australii, byleby nie wydobywać własnego węgla. To, że wszystkie kraje mające złoża węglowe intensywnie rozwijają swoje górnictwo, które przynosi im krociowe zyski, jest ignorowane przez czynniki rządowe.
 
(?)
Wyświetlony 5964 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.